Zmarła Genowefa Szeremeta. Kilka dni wcześniej zamieściła przejmujący wpis…

Zmarła Genowefa Szeremeta. Kilka dni wcześniej zamieściła przejmujący wpis… Genowefa Szeremeta (zdj. pochodzi z profilu na Fb)
„Gdy któregoś dnia umrę, nie chcę żadnych kwiatów ani łez od ludzi, którzy staną krótko nad moim grobem, by się pożegnać. Jeśli mnie kochacie, to na co czekacie? Przyślijcie mi kwiaty, przyjdźcie mnie odwiedzić. Nie czekajcie aż odejdę z tego świata. Kochajcie mnie dzisiaj!” – taki wpis w poniedziałek, 12 czerwca 2017 r. udostępniła na swoim profilu Facebooka Genowefa Szeremeta – bardzo lubiana mieszkanka Morynia. Niestety, w piątek, 16 czerwca 2017 r. zmarła w szpitalu. Na drodze krajowej nr 31 pomiędzy Chojną a Widuchową, jadąc oplem agilą na zakręcie nagle zjechała z drogi. Auto uderzyło w drzewo…

Genowefa Szeremeta pracowała w moryńskim przedszkolu. Dzieci uwielbiały przygotowywane przez nią dania. „Mamo, ugotuj mi proszę tak, jak pani Gienia” – mówiły często maluchy w domu.

Pani Gienia nie tylko wyśmienicie gotowała. Miała także talent plastyczny. Malowała piękne obrazy, które podziwiać było można na wystawach organizowanych w m.in. Moryniu i Zielinie. Aktywnie działała w Klubie Dorosłego Człowieka prowadzonym przez Jadwigę Fragsteian-Niemsdorff.

-Nie możemy pogodzić się z tym, że nie ma już wśród nas pani Gieni. Miała wielkie serce. Każdemu pomagała. Była uśmiechnięta, pogodna, energiczna. Każdemu znajomemu machała ręką na powitanie. Swoim uśmiechem zarażała każdego. Te wspomnienia potęgują nasz wielki smutek – mówi nam pani Ewa z Morynia.

 

O wypadku, tak tragicznym w skutkach, napisaliśmy tutaj:

http://www.igryfino.pl/wiadomosci/23588,autem-uderzyla-w-drzewo-smiglowcem-ranna-zabrano-d

igryfino.pl | Dołącz do nas na Facebooku
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (41)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

alex
alex 20.06.2017, 16:15
Sprawa wiary to indywidualna sprawa.
wierzący
wierzący 19.06.2017, 06:46
do Damiana -Bóg jest żywy i kto ma relacje żywe z Bogiem, Bóg wysłu***e ,również w przyziemnych sprawach jak praca. Są na to świadectwa również na you tube i to często przez znane osoby.
i ta żywa relacja z Bogiem jest racjonalna, prawdziwa i obecna w życiu każdego, kto szuka Boga z pokorą i pobożnością.
Jestem osobą wierzącą, ale wiary ciągle się uczę i ją pogłębiam.
I życzę każdemu spotkania z Bogiem w życiu na ziemi.




Aztek
Aztek 19.06.2017, 13:15
Boga nie ma.
mg
mg 19.06.2017, 14:20
Jeśli Boga nie ma, to chwała Bogu,
a jeśli Bóg jest, to niech mnie ręka Boska broni.
A tak idąc tropem nasłynniejszych filozofów dziejach - wybierając Boga teraz nic nie tracisz, a później możesz zyskać wszystko. Odrzucając Boga teraz nic nie tracisz, ale później możesz stracić wszystko.
Życzę Ci, żebyś mógł doświadczyć obecności Boga. To weryfikuje wszelkie dywagacje, czy On istnieje. A jeśli zadajesz sobie pytanie o jego istnienie, to oznacza, że szukasz Prawdy. Chrystus daje się znaleźć i poznać, tym którzy szulają Prawdy.
No i mała dygresja - Aztekowie nie byli ateistami :-)
Damian
Damian 19.06.2017, 16:04
Zakład Pascala opiera się na błędnym założeniu, że istnieją tylko dwie możliwości (Bóg wynagradza za jego istnienie lub nie); a tych możliwości jest nieskończenie wiele. Najsłynniejsi filozofowie w dziejach też popełniają błędy w rozumowaniach.

Doświadczając obecności Boga nie ma miejsca na dywagacje, tylko jest poczucie pełnego zrozumienia wszystkiego. Nie ma w tym żadnej rozumowej weryfikacji i takie doświadczenie (mistyczne) nie jest dowodem na prawdziwość religii chrześcijańskiej.
:)
:) 19.06.2017, 17:53
Nie poprawiaj Pascala, jeśli nie potrafisz. Albo jest Bóg, albo nie ma. Nie ma, jak mówisz "nieskończenie wielu innych możliwości". Tylko te dwie.
Jeśli odrzucasz Boga i okazuje się, że nie miałeś racji - faktycznie tracisz wszystko. Jeśli miałbyś rację - nic nie zyskujesz.
Jeśli żyjesz, jakby Bóg był - i masz rację - zyskujesz wszystko. Jeśli myliłbyś się - nic nie tracisz.
Tak brzmi zakład Pascala. Nie ma w nim błędu, ku utrapieniu ateistów - czyli wierzących w to, że Boga nie ma:)
Damian
Damian 19.06.2017, 20:56
W zakładzie Pascala są dwie możliwości: albo Bóg istnieje i wynagradza życiem wiecznym za wiarę w niego; albo nie istnieje i nie wynagradza.

A możliwości jest nieskończenie wiele: Bóg może wynagradzać za co innego niż wiarę w niego - na przykład za pisanie głupich komentarzy na igryfino.pl jak w Twoim wypadku; albo za odświeżanie strony. Choć może się to wydawać niedorzeczne, to i tak nie ma podstaw do błędności takich możliwości i trzeba je wziąć pod uwagę.
Istnieje nieskończenie wiele możliwości czynów za które Bóg może wynagradzać życiem wiecznym.

A jeśli chodzi o pytanie "Czy Bóg istnieje" to odpowiadam tak: Zdania "Bóg istnieje" i "Bóg nie istnieje" nie mają sensu, ponieważ nie wiadomo, co jest desygnatem nazwy "Bóg". Jak ktoś zapyta, "Czy Bóg istnieje" i poda opis tego, czym lub kim jest Bóg; wtedy odpowiem na to pytanie.
Damianie, wróć do lektoratu...
Damianie, wróć do lektoratu... 19.06.2017, 21:26
Nie - zakład Pascala to dwie możliwości - istnienie Boga, lub nie. Cała reszta to rozpaczliwe poszukiwanie przez ateistów możliwości obalenia tego zakładu.

Stawiasz się w roli ćwierćboga, który decyduje, które komentarze są głupie. A to zakłada, że masz jakiekolwiek podstawy do osądzania mądrości innych. Na podstawie postów.

Bóg - pisany wielką literą jest na tyle zdefiniowany, na ile człowiek mógł to uczynić. Nie filozofuj, z podważaniem. Bóg istnieje.
Damian
Damian 19.06.2017, 22:10
Wiem czym jest zakład Pascala. Tak jak pisałem, zakład Pascala nie uwzględnia wszystkich możliwości. Trzeba go zmodyfikować poprzez uwzględnienie innych bóstw.

Nie dam się już Tobie sprowokować. Twoje komentarze są bezwartościowe pod względem intelektualnym. I pisałem tylko o komentarzu, a nie o Tobie. I post można ocenić na postawie posta...

Dyskusja z Tobą nie ma sensu.
Blaise:)
Blaise:) 20.06.2017, 00:07
Pascala będziesz poprawiał geniuszu? A czego ci w tym zakładzie brakuje? Pomylił ci się filozof z kucharzem?
Jak postawisz sobie za bożka pieniądze, seks, władzę, wiedzę, szklaną kulę z czarnym kotem, tarota lub cokolwiek innego – ŻYJESZ JAKBY BOGA NIE BYŁO! Nie dopisujesz „możliwości”, tylko stawiasz się po drugiej stronie. Przegrywasz zakład Pascala. Żeby poprawić geniusza, trzeba najpierw zrozumieć, o co mu chodzi. Pascal stawia sprawę jasno: zero – jeden, tak – nie.
Reszta to mędrkowanie.

A twój komentarz - pokazuje, ze po prostu nie masz argumentów. Wiara w JEDYNEGO BOGA WYKLUCZA wszystkie twoje "bóstwa", więc nie mów, że Pascal się "pomylił". Mylisz się ty, jeśli zaczynasz uprawiać wielobóstwo i z tego punktu poprawiać Pascala!
proste
proste 19.06.2017, 21:31
Bóg Pascala, to Bóg Abrahama, Bóg Jakuba i Mojżesza. Bóg jest opisany w Piśmie Świętym. Jeśli wątpisz w istnienie - wątpisz w Boga.
JAC
JAC 18.06.2017, 20:40
CZLOWIEKA ZYCIE JEST NAJCENIEJSZE KAZDY Z NAS Z NIEWYJASNIONYCH PRZYCZYN MOZE STAC SIE OFIARA TAKIEJ TRAGEDI A TERAZ NIKT NIE POWINIEN OCENIAC
Przestroga
Przestroga 18.06.2017, 10:51
Trzeba po prostu myśleć, co się zamieszcza w internecie. Na drodze z Gryfina do Chojny straciło życie wiele osób ale przez ten wpis (zresztą nie do końca przemyślany) i prokuratura będzie wnikliwie badać ten wątek i bliscy, niezależnie od ustaleń prokuratury, zostaną na zawsze z wątpliwościami.
Jak się upublicznia swoje życie w internecie, to się trzeba pogodzić i z konsekwencjami...
Oczywiście bardzo żal mi bardzo sympatycznej (przynajmniej tak można sądzić ze zdjęcia i z opisu) osoby...
Dorcia
Dorcia 18.06.2017, 11:48
To raczej rzadko spotykany zbieg okoliczności niż świadome działanie. A prokuratura i tak musi wykluczyć wszelkie okoliczności.
fejs
fejs 18.06.2017, 18:59
I tak trzeba uważać, co się pisze na fejsie! To prawda, że ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji wpuszczania internetu we własne życie!
turek
turek 18.06.2017, 19:07
Życie? W tym wypadku dla zmarłej to nie ma znaczenia.
Anna
Anna 18.06.2017, 20:34
Dla bliskich i owszem... Smutno...
Damian
Damian 17.06.2017, 20:49
Zastanawia mnie, czy to mogło być samobójstwo; bo czemu napisała taki komentarz na fb kilka dni przed śmiercią - ktoś, kto tak lekko pisze o śmierci, pogrzebie, na pewno jest oswojony z tym tematem. Czemu zjechała w drzewa? Nawet jak to zrobiła, to i tak ją rozumiem.

Jej już nie ma, więc wyrazy współczucia jej w niczym nie pomogą, nic jej nie dadzą. Wszystko co zrobicie po jej śmierci nie ma dla niej żadnego znaczenia; wszystkie myśli o niej, wyobrażenia, pamiątki, zmarłe ciało, grób - to nic nie znaczy. Wszystkie osoby, które teraz współczują rodzinie, pójdą na pogrzeb - robią to dla siebie.
Część z tych osób, choć robi to dla siebie, to jednak z powodu tego, że ta Pani miała dla nich znaczenie w życiu; a inni robią to, by się pokazać, jacy to oni są współczujący...

Komentarze pokazują brak zrozumienia jej z Waszej strony. To śmieszne składać kondolencje pod tym tekstem. Wiem, że to, co pisze może być oburzające; bo przecież ludzie tak robią, taka jest tradycja... a może ludzie źle robią?
Amelia
Amelia 18.06.2017, 22:17
Bezsensowne spekulacje. W przypadku tej osoby nie ma mowy o samobójstwie. Ona kochała życie i kochała ludzi. Zamieszczenie wpisu, którego treść daje wrażenie pożegnania można nazwać prozaicznie przypadkiem czy zbiegiem okoliczności. Moim zdaniem chodzi o coś głębszego. Są osoby, które przeczuwają swoją śmierć w sposób bardziej lub mniej świadomy. Mało wiadomo jakie mechanizmy kierują przesłaniem takiego pożegnalnego sygnału, ale jednak COŚ jest. Jedną z ostatnich piosenek Anny Jantar było "Nic nie może wiecznie trwać" . W krótkim czasie po premierze tej piosenki Anna Jantar zginęła w wypadku lotniczym. Też planowała popełnić samobójstwo? To wcale nie są odosobnione przypadki. Dostajemy różne sygnały, ale ich nie zauważamy, nie umiemy lub nie chcemy ich odbierać ani interpretować. A już Mickiewicz pisał,:
"A gawiedź wierzy głęboko;
Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko".
przestroga
przestroga 18.06.2017, 10:54
Kto to pisał! "myśli o zmarłych, ciało, grób, modlitwy - nic nie znaczy"?
Możesz sobie wierzyć w co chcesz. Nawet wierzyć, że wiary nie ma. Ale zastanów się, co piszesz, bo zdaje się, nie do końca jest to zgodne z jakąkolwiek wiarą...
Anna
Anna 18.06.2017, 20:36
"Życie nasze zmienia się, ale się nie kończy" - modlitwa za zmarłych jest ważna!
Damian
Damian 18.06.2017, 19:56
@fejs Krzysztof Krawczyk wypowiedział się publicznie, ponieważ jest osobą publiczną i bliskim przyjacielem pana Wodeckiego; tak czy siak zostałby o to zapytany, gdyby jego nie było.

@gol To co napisałem, to nie jest żadna moja wiara, tylko wyciąganie wniosków z obserwacji. Skoro już o tym piszesz, to moja wiara nie jest tylko moją sprawą - nie jesteśmy państwem laickim.

Złudzenie bycia osobą, jest generowane przez mózg - gdy mózg przestaje funkcjonować, nie ma nawet tego złudzenia. Gdy ginie organizm nie ma nic z tego, co nazywaliśmy daną osobą. A nie można pomóc komuś, kto nie istnieje. Czyli modlitwy za zmarłych nic im nie dają, bo tych osób nie ma.

Ludzie mogą sobie wierzyć, ale to nie oznacza, że w to, w co wierzą jest prawdą.

Na przykład: jeśli ktoś mi mówi, że jego brat nie ma pracy i modli się za niego w tej intencji i to jest pomoc jemu; zamiast pomóc mu w znalezieniu pracy - to ja uważam taką osobą za nieracjonalną, albo za osobę sprytną, która po prostu nie chce pomóc swojemu bratu i szuka wymówek.

Podobnie jest w sytuacji, gdy ktoś zamiast skupić swoje wysiłki na byciu z drugą osobą, gdy ona żyje; zajmuje się nią (już jej nie ma) dopiero po śmierci.

Bycie wierzącym nie sprawia, że nie można racjonalnie ocenić działania tej osoby. Ja oceniam działania i ich skutki - nie ma znaczenia, że ktoś wierzy w skutki, których nie ma. A oceniłem osoby idące na pogrzeby we wczesniejszych postach.
Anna
Anna 18.06.2017, 20:37
Dziwna wiara w brak Boga, duszy i życia pozagrobowego!
Damian
Damian 18.06.2017, 15:54
Napisałem, że dla osoby zmarłej to nie ma żadnego znaczenia.
Samo myślenie o ludziach nie pomoże im ani za życia, a na pewno już, gdy ich nie ma. Martwe ciało się rozłoży, a materia z którego było zbudowane wróci do natury. A to jaki postawi się z powodu śmierci tej osoby grób, czy ile się będzie modlić nie ma dla tej zmarłej osoby znaczenia.
Tak jak pisałem, służy to tylko żywym.
Mój komentarz nie jest oparty na żadnej wierze, nie jest żadnym wyznaniem wiary - w tym ma Pani rację.

@refleksja Ty piszesz o tym, co się robi dla żywych. Czyli całkiem o czym innym. A ja pisałem o tym, że te działania nie mają żadnego znaczenia dla zmarłych. Jak umrą to już za późno - i mówienie o tym, że idzie się na pogrzeb dla tej osoby, jest nieprawdą. Już nic się dla tej osoby nie zrobi. Lepiej gdyby cały ten czas, pieniądze, energia poświęcone po śmierci na pogrzeb etc. były wydane za życia tej osoby dla niej.

Kierując się tym, co ja piszę nie ma żadnego powodu, by oburzać się na to, że na przykład Krzysztof Krawczyka nie przyszedł na pogrzeb Zbigniewa Wodeckiego. Nie przyszedł, bo wpada w stany depresyjne w czasie takie uroczystości - ale to i tak nie ma znaczenia; ważne, że był jego przyjacielem i to, że był z nim za życia. Nie musi iść na żaden pogrzeb.

A hejt był na niego ogromny ( https://gwiazdy.wp.p… - i jestem pewien, że te osoby mają podobne stanowisko w sprawach pogrzebu, jak "przestrogi"...

A odnosząc się do Twojej odpowiedzi: Moje pokolenie zostało zbudowane na kłamstwie, że obalono komunę, a nagle nastała wolność - i rządzą w czasie jej ludzie, którzy walczyli o nią za czasów PRL. A prawda jest taka, że wolności nie ma, a prawdziwi bohaterzy żyją w nędzy (uogólniając).
gol
gol 18.06.2017, 19:05
To, w co ty wierzysz jest twoją sprawą. Ale modlitwa za zmarłych jest elementem wiary katolickiej. I nie tylko. Więc to twoje wierzenia o tym, że nic nie pomaga. Inni wierzą w co innego!
fejs
fejs 18.06.2017, 19:01
Jeśli ktoś nie idzie na pogrzeb - jego sprawa. Ale jeśli robi z tego "szoł", manifestację, udziela się w tabloidach na ten temat - to bardzo słusznie, że ludzie też to komentują.
Anna
Anna 18.06.2017, 20:38
To prawda. Dziwne jest najpierw ogłaszanie swojej "filozofii" a później dziwienie się, że ludzie tego "nie kupują"...
refleksja
refleksja 18.06.2017, 11:33
Pomijając kwestie wiary to właśnie na pamięci o poprzednich pokoleniach buduje się przyszłość. Doświadczenie i rozwój to też nic innego jak korzystanie z dorobku tych, co byli przed nami...
gol
gol 18.06.2017, 19:07
Prawda - pamięć o zmarłych, nawet nie w kwestii wiary jest częścią budowy więzi społecznych i cywilizacji! A dodatkowo ludzie wierzący mają prawo do wiary w życie pozagrobowe!
Kkkkkk
Kkkkkk 17.06.2017, 21:39
Ona tego nie napisała tylko udostępniła wpis z innej strony na swoim profilu.
Damian
Damian 17.06.2017, 22:00
Faktycznie, sprawdziłem jej profil na fb, portal znalazł po prostu jeden z wielu udostępnionych postów (12 licząc od góry tablicy postów na fb) - bo artykuł zabrzmiał tak, jakby to była jakaś odezwa do znajomych. Ale nie wstawiałaby tego, gdyby się z tym nie zgadzała.

To odwołuję pierwsze dwa zdania z ostatniego akapitu - rozumienie tej Pani stawiam pod znakiem zapytania.
iwo
iwo 18.06.2017, 10:34
To raczej było pewnego rodzaju przeczucie.
Przemek z mamą
Przemek z mamą 17.06.2017, 16:03
Wyrazy współczucia
[*]
[*] 17.06.2017, 13:57
Śmierć nie jest końcem wszystkiego. Przeszłam tylko do sąsiedniego pokoju... Nadal jestem sobą... I dla siebie jesteśmy tym samym, czym byliśmy przedtem. Zatem nazywajcie mnie wciąż moim imieniem, mówcie do mnie, jak zawsze... Nie zmieniajcie tonu głosu, nie róbcie poważnej i smutnej miny. Śmiejcie się, tak jak dawniej robiliśmy to razem... Uśmiechacie się, myślcie o mnie, módcie się za mnie... Niech moje imię będzie wciąż wymawiane, ale tak, jak było zawsze - zwyczajnie i bez oznak zmieszania. Życie przecież oznacza to samo, co przedtem, jest tym samym, czym zawsze było... Żadna nić nie została przerwana... Dlaczego więc miałbym być nieobecna w Waszych myślach tylko dlatego, że nie możecie mnie zobaczyć? Czekam na Was bardzo blisko... Tuż-tuż... Po drugiej stronie drogi. W i P [*]
W.
W. 17.06.2017, 13:42
Przyjmijcie rodzino wyrazy współczucia. Jakiś czas temu nasz kontakt się urwał. Nie wiedzieliśmy więc o tej bolesnej tragedii która Was kochani spotkała. Dopiero dzisiaj, zupełnie przypadkowo mąż przeczytał o tym co się stało.Nie potrafimy nawet powiedzieć co czujemy, nie możemy ochłonąć z wrażenia ale łączymy się z Wami w tym ogromnym bólu.
Ewa
Ewa 17.06.2017, 13:11
Refleksja moja jest taka, że ból po stracie najbliższej osoby pozostaje zawsze świeży i się nie zabliźnia. Pytamy - jak dalej żyć? Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.Serce się kraje, żyjemy wspomnieniami, pięknymi chwilami i ostatnią chwilą, która nam tę Osobę odebrała. Nie znam odpowiedzi na pytanie - jak żyć? Na pewno kochamy tych co nam zostali bardziej, pełniej, nasz strach o ich życie i zdrowie jest nieporównywanie większy, niebotycznie wyrazisty i nie jest do ogarnięcia przez innych, którzy nie zaznali straty swojego bliskiego.O tragedii trzeba rozmawiać, rozmawiając dzielimy się swoim bólem, doznajemy współczucia i wsparcia duchowego tak bardzo potrzebnego bliskim. Trzeba być między ludźmi bo to oni na przekór losu dają siłę by iść dalej i patrzeć na świat jakby to robiła ukochana Osoba..
rózga
rózga 17.06.2017, 13:33
Taaak ,'spieszmy się kochać ludzi,tak szybko odchodzą'...powiedz to teraz,to na co nie masz nigdy czasu ani odwagi...jutro może być za późno
Zofia
Zofia 17.06.2017, 12:23
[***]
morynianka
morynianka 17.06.2017, 11:47
Brak słów do opisania tak wielkiej straty, była i myślę że będzie nadal kochana w naszych sercach. Wspomnienia pozostaną żywe dzięki jej sercu, którym dzieliła się ze wszystkimi.
sielawka
sielawka 17.06.2017, 11:33
Przejmujący tekst...
Magda
Magda 17.06.2017, 11:11
Wielki żal...

Pozostałe