Chciałam pomóc mamie w cierpieniu. Jednak po wizycie lekarzy czuję wściekłość i bezradność

Chciałam pomóc mamie w cierpieniu. Jednak po wizycie lekarzy czuję wściekłość i bezradność fot. czytelniczka igryfino
-Mnie i moją ciężko chorą mamę w nocy z soboty na niedzielę (7/8 października 2017 r.) spotkała dość przykra i nieprzyjemna, a jednocześnie niezrozumiała sytuacja ze strony lekarza pogotowia oraz lekarza opieki nocnej. Obiecałam sobie, że nie pozostawię tego bez echa – napisała do nas pani Jola z Gryfina.

-Moja mama ma 74 lata. Jest emerytowaną pielęgniarką, pracowała w szpitalu w Szczecinie. Wychowała mnie na człowieka z empatią, szacunkiem do drugiego człowieka i zrozumieniem ciężkiej pracy służby zdrowia, bo wszelkie problemy to często wina złych reform a nie ludzi... I tak w efekcie z pokorą przyjmujemy różne niedogodności. Mama nie jest roszczeniowa, rzadko narzeka, nie skarży się. Ale do soboty... Tego nie umiem przemilczeć, czara się przelała!!!

Mama choruje na białaczkę limfatyczną b-komórkową. Jest po dwóch seriach chemii, ostatnia zakończona 1,5 roku temu, obecnie w stadium remisji. Nadciśnienie, niewydolność serca z utrwalonym migotaniem przedsionków. Problemy z płucami, guzki nie do końca znanego podłoża. Maj i początek września tego roku - pobyt w szpitalu w Gryfinie z powodu zapalenia płuc. W ostatnim roku mama bardzo podupadła na zdrowiu, nie ma ogólnie siły. Nie wychodzi z domu. Wymieniłam schorzenia te podstawowe i istotne w zdarzeniu. Oczywiście jest jeszcze wiele innych, ale te są pod kontrolą i nie sprawiają obecnie problemów.

Mieszkam z mężem i z dziećmi razem z mamą w Gryfinie na Górnym Tarasie w bloku na 2 piętrze. Obecnie nie pracuję, ponieważ zrezygnowałam z pracy aby opiekować się mamą.

Mama nie jest na co dzień obłożnie chora, porusza się po mieszkaniu, wykonuje podstawowe czynności bez pomocy. Ale są dni, gdy nagle jej stan się pogarsza i dzieje się to w przeciągu 2-3 godzin. Np. idziemy spać, jest wszystko dobrze i nagle w środku nocy zaczyna się coś dziać, biegunka, wymioty, bardzo wysoka gorączka, dreszcze lub poty, krótki płytki oddech, duszności. Różnie. Czasem kilka tych rzeczy jednocześnie.

I tak było w sobotę. Fakt, że od kilku dni mama była lekko podziębiona, otrzymała leki. Stan pod kontrolą. Około godziny 20.00 mama położyła się. W domu był mój mąż z dwójką dzieci. Wszystko było w porządku. Wróciłam ze Szczecina z uczelni przed godziną 23. Mama przebudziła się, stwierdziłam, że ma bardzo płytki przyspieszony oddech i temperaturę. Zmierzyłam. Ciśnienie 157/107, tętno 117, temperatura 39 st. Błędny wzrok, słaba reakcja na to, co mówiłam do mamy. Ostry ból z prawej strony pod żebrami. Nie mamy samochodu, więc nie mam jak pojechać do lekarza opieki nocnej. Można zamówić taksówkę, ale mamy stan był taki, że nie zeszłaby z drugiego piętra. Postanowiłam zadzwonić pod 999 na pogotowie. Pani dyspozytorce zwięźle opisałam sytuację. Gorączka, płytki szybki oddech, temperatura, ciśnienie, tętno. Ostatnie zapalenie płuc, stwierdzona białaczka, migotanie przedsionków. Odpowiedziałam na pytania, pani przyjęła zgłoszenie i powiedziała, że wysyła karetkę. I tu się kończy przyjemna opowieść...

Przyjechała karetka, lekarz z dwoma innymi panami weszli do mieszkania. Lekarz miał napisane na kurtce uniformu na plecach wielkimi literami LEKARZ. No więc to chyba był lekarz?! Osłuchał, zmierzyli ciśnienie, temperaturę. Na informację o bólu po prawej stronie nie zareagował wcale. Przeczytał ostatnią kartę wypisową ze szpitala. Zadał mi kilka pytań.

No i usłyszałam: „Pacjentka z białaczką, czyli obniżona odporność - to już dawno powinna dostać antybiotyk! Dlaczego lekarz rodzinny nie dał?!?!”.

Powiedzieli także, że w zasadzie to oni w ogóle nie powinni byli przyjechać, bo pogotowie wzywa się tylko w sytuacjach zagrażających życiu. Antybiotyk mama musi dostać, najlepiej natychmiast, najpóźniej to rano. Ale on nie wypisze recepty, bo nie jest od tego, tylko od ratowania życia w nagłych przypadkach. Proszę dzwonić do lekarza rodzinnego, opieki nocnej i świątecznej, to on ma przyjechać do chorej i wypisać receptę.

Odpowiedziałam, że nie wiedziałam, że taki lekarz może przyjechać do domu, że teraz takie zmiany nastąpiły, a zresztą pani dyspozytorka, z którą rozmawiałam mogła mi odmówić wysłania pogotowia i poinformować jak mam dalej postąpić.

Oj, no i wtedy mi się dostało! Lekarz podniesionym głosem powiedział, że to mój obowiązek jako pacjenta wiedzieć! A moja mama to mogła sobie sama zmierzyć temperaturę i wziąć coś przeciwgorączkowego!

Mama w tym czasie siedziała bez siły na fotelu, ze spuszczoną głową i nie odezwała się słowem. Próbowałam wyjaśnić, że taki ciężki stan to w mamy przypadku występuje nagle, ale nie chciał mnie słuchać. Ale czy lekarz nie powinien tego sam wiedzieć?! Wychodząc nawet nie powiedział do widzenia...

Teraz druga część opowieści…

Na stronie http://www.nfz-szczecin.pl/sbhap_wyjazdowa_nocna_i_swiateczna_opieka_zdrowotna.htm?PHPSESSID=c86feacce2d538193638ce8b73e22fa4 

znalazłam numer do opieki nocnej. Były dwa: do lekarza i do pielęgniarki. Zadzwoniłam do lekarza, nikt nie odebrał. Wybrałam nr do pielęgniarki, odebrała. Zaczęłam mówić i padło szybkie pytanie: "To Pani przed chwilą dzwoniła?". Odpowiedziałam: „No tak, ale...”. Pani oddała słuchawkę lekarzowi.

- Dzwonię w sprawie...

-A to Pani, przecież mówiłem, że nie mogę pani wypisać recepty!

Zaniemówiłam... Nie rozumiałam co się dzieje...

- Ale jak to?!

- Proszę tu przyjść, to wtedy wypiszę.

Sytuacja wydała mi się jakaś absurdalna... To jak, mam wziąć mamę na plecy i zanieść?! Krótka wymiana zdań i wtedy coś mnie tknęło.

- A czy ja rozmawiam z panem doktorem z pogotowia, który był przed chwilą u mojej mamy?

Okazało się, że nie, że chodziło o inną osobę, inną sytuację. Zbieg okoliczności. Gdy w końcu opowiedziałam o wszystkim, to lekarz nie mógł uwierzyć, że było pogotowie i doktor nie wystawił recepty.

- Ale proszę mi wierzyć, nie jestem w domu sama, mam świadków na to!

Jednak opieka nocna nie ma czym przyjechać do pacjenta. Muszą zamawiać samochód ze Szczecina, bo na miejscu nie mają pojazdu do dyspozycji. Powiedziałam, że ja też nie mam. Mama nie ma siły, a jest sobota i lekarz rodzinny może przyjść dopiero w poniedziałek. W końcu usłyszałam, że zadzwonią po samochód i ktoś przyjedzie. Rzeczywiście długo nie czekaliśmy.

Ale tu kolejna nieprzyjemna sytuacja... Lekarz osłuchał, słychać jakieś szmery, ale to nie wymaga antybiotyku! Pacjentka dużo leży, więc to normalne.

- Jak tamten lekarz stwierdził, że trzeba antybiotyk, to mógł wypisać! Jak to nie chciał?! Jak to nie mógł?! To był to lekarz czy nie?!

- No miał na plecach napisane LEKARZ, dyplomu nie sprawdzałam...

- A gdzie kartka z wizyty pogotowia?!

- Jaka kartka? Nic nie zostawili...

- Jak to nie zostawili?! Pogotowie jak przyjeżdża to ze zleceniem, zostawiają potwierdzenie!

- No ale nic nie zostawili...

Receptę w końcu wypisał. Na informację o bólu po prawej stronie nie zareagował również wcale...

Niech mi ktoś powie co to było?! Co nas spotkało?!

Może i powinnam wiedzieć, jak to teraz jest? Zgoda, ale nie można powiedzieć tego inaczej? A skoro lekarz przyjechał już do pacjenta, to trochę zrozumienia i empatii ze swojej strony mógł wykazać. Przysięga Hipokratesa do czegoś zobowiązuje. Taki problem z wypisaniem  recepty?! Tak bym może i pomyślała, gdyby nie drugi lekarz, który stwierdził, że ten pierwszy miał obowiązek. Rozbieżność na temat potrzeby podania antybiotyku też ciekawa...  

Na koniec mała refleksja i kilka słów do obu panów: lekarza pogotowia ratunkowego, jak i lekarza opieki nocnej i świątecznej... Drodzy Panowie, kiedyś też będziecie mieć 70 lat i to wcale nie w bardzo odległej przyszłości. Też możecie chorować i nie życzę Wam aby potraktowano Was tak, jak Wy potraktowaliście straszą kobietę. Bo ma już swoje lata? Bo ma nieuleczalną chorobę? To co? To już nie trzeba się starać?!

My mamy tę świadomość, że lepiej już nie będzie. Nie oczekujemy cudów. Oczekujemy tylko dobrego słowa i chociaż próby pomocy.

Takiej wściekłości i bezradności dawno nie odczuwałam. Chciałabym pomóc mojej mamie w jej cierpieniu, ale czuję się po takich sytuacjach bezsilna. Tracę wiarę w ludzi. Mama otrzymała antybiotyk, ale noc prawie nieprzespana, bo ból po prawej stronie nie pozwalał jej się położyć, siedziała w fotelu. Lek przeciwgorączkowy jak zwykle spowodował poty i kilkakrotne przebieranie i dodatkowe osłabienie.

Ale jestem dobrej myśli. Szkoda tylko, że po takich perypetiach. Przecież odrobina dobrej woli i można było tego uniknąć… - opowiada pani Jola (nazwisko do wiadomości redakcji). 

igryfino.pl | Dołącz do nas na Facebooku
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (44)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Krakers
Krakers 11.10.2017, 14:10
Ja bym ustalił, dane podmiotu odpowiedzialnego i napisał skargę, już taką pisałem kiedyś, podmiotem odpowiedzialnym w moim przypadku był szpital w Gryfinie, bo jak się nie piszę to znaczy, że wszystko jest ok, jak to nie pomoże to do NFZ , jak NFZ płaci za jakąś usługę i nie została wykonana to niech to wyjaśnią.
Astmatyk
Astmatyk 10.10.2017, 18:06
Astma to też choroba przewlekła także nie powinna Pani wzywać karetki wystarczy regularnie brać leki a w razie nagłego ataku berotec który każdy astmatyk powinnien posiadać przy sobie, przez Pani niedbalstwo ktoś może nie otrzymać pomocy na czas.Pozdrawiam
obca
obca 10.10.2017, 21:16
Błagam ,,czytaj ze zrozumieniem ,,,,,to nie boli i astma nie przeszkadza
Ewa
Ewa 10.10.2017, 20:44
jestesmy narodem najlepiej znającym sie na medycynie... "nie powinna pani wzywac karetki...".. litości.
foj
foj 10.10.2017, 20:01
A jak nic nie pomaga???
Renata
Renata 10.10.2017, 16:06
Ja jestem chora na astmę i nie raz dzieki ludziom z karetki udalo mi się przeżyć. I dziekuje im z całego serca że zawsze mi pomogą.
Pabuus
Pabuus 10.10.2017, 16:03
Jeśli ktoś uważa że białaczka to NAGŁY stan zagrożenia życia to sie myli. To choroba przewlekła! I nie, NIE NALEŻY sie takiej osobie przyjazd karetki pogotowia. Co podadzą ktoplówke i wyleczą???!!!! A jeśli stan pacjenta wymaga przewiezienia na hematologie to pacjent jedzie transportem (karetka transportową) ze zleceniem na taki transport i skierowaniem do szpitala. Wszystko to załatwia sie u lakarza rodzinnego/opieki nocnej.
córka
córka 10.10.2017, 17:53
nikt nie twierdzi,że białaczka to stan zagrożenia, ale to co w tamtym momencie było to już raczej tak. Jest to choroba w której zwykłe przeziębienie może skończyć się śmiercią. Organizm po chemiach nie ma w ogóle odporności, nie walczy nawet ze zwykłym katarem.Tu nawet katar może doprowadzić do ciężkiego stanu. A hematolog leczy m.in.białaczkę, to prawda. Ale nie inne choroby. Czy pan/pani wie,że na oddziale hematologicznym nie może przebywać żaden przeziębiony pacjent? Bo jest zagrożeniem dla innych. Lekarze często, gdy słyszą,że chora na białaczkę, to od razu można usłyszeć, o ta pani jest hematologiczna, to my tu nic nie możemy zrobić. Ależ możecie!!! Tylko trzeba trochę pogłówkować jaki lek podać,bo nie każdy można, ale się nie chce, bo po co...Ze świecą szukać lekarza, który podejmuje się leczenia. Najlepiej wychodzi im spychologia...I o to tu chodzi
Rynek
Rynek 10.10.2017, 14:20
Jestem przeciwny konfitura i tak co robią zdjęcia. Ale ludzie nagrywajcie lekarzy...
Mirek
Mirek 10.10.2017, 13:10
U nas w Stargardzie też tak jest prezydent miasta zmarł na zator bo zanim łaskawcy przyjechali i porobili wyniki było po sprawie , ale o podwyżki to pierwsi krzyczą , jeszcze oszukują że to dla pacjentów walczą o poprawę bo jeden lekarz jest na 1000 pacjentów to mam takie pytanie ile osób teraz umrze bo wy jesteście na strajku?
kokos
kokos 10.10.2017, 11:49
Smutna historia.
33
33 10.10.2017, 11:14
Skandal i zwykłe chamstwo ze strony łapiducha. Urząd miasta powinien wystąpić z żądaniem o wyjaśnienie i ukaranie winnych zaistniałej sytuacji. Nie znam lekarza aby nie miał własnego samochodu. Na prywatną wizytę, pewnie by z niego skorzystał. Nie zrozumiałe jest dlaczego lekarz z Gryfina musi zamawiać pojazd ze Szczecina aby udać się do chorego. Lekarze z Chojny, Mieszkowic czy Cedyni, też muszą wzywać pojazdy ze Szczecina, czy mają zwrot kosztów za korzystanie z aut prywatnych ?
Wyjdzie wszystkim bokiem, ta dobra, kaczystowska zmiana.
paranoja
paranoja 10.10.2017, 11:32
A właśnie - czy lekarz nocny z Gryfina obejmuje gminę, czy powiat? Czy każda gmina ma swojego?
A poza tym, jak lekarz pojedzie "na wizytę" na wioskę, to kto przyjmuje w przychodni?
To paranoja jakaś!
iGa
iGa 10.10.2017, 10:55
Empatia jest niepotrzebna, ale skoro są tylko dwie karetki...
Widziałam ostatnio wypadek, gdyby karetka w tym czasie miała pisać recepty... no nie wiem:/
paranoja
paranoja 10.10.2017, 21:37
Ciekawe czy to samo byś napisała będąc na miejscu tej Pani mądralo.
empatia
empatia 10.10.2017, 11:31
"empatia jest niepotrzebna"? No właśnie widać po zachowaniu opisanym w artykule!
Tu chodzi o ten konkretny przypadek, że karetka jest na miejscu, lekarz uznaje, że przyjazd był zasadny - ale każe iść chorej - DO KTÓREJ PRZYJAZD KARETKI BYŁ ZASADNY - do lekarza (!) po receptę na antybiotyk!

Ja wiem, że ileś ludzi nadużywa karetek, że są wzywane niepotrzebnie - ale właśnie empatii zabrakło - i wśród ludzi i w "systemie"!
Pabuus
Pabuus 10.10.2017, 09:37
Ludzie karetki są od tego żeby ratować Wam życie a nie wycierać nos jak ktoś ma katar. Mój dziadek zaslabł, był nieperzytomny, jego serce przestało bić, wtedy przyjechała karetka, reanimowali go i uratowali mu życie. Nie wyobrażam sobie żeby "karetki jeździły po wioskach i wystawiały recepty". Karetki są dwie, tylko dwie!!! Gdyby tak było mój dziadek umarłby! A jak ktoś ma gorączkę to może pojechać do opieki nocnej, a nie wykorzystywać karetkę bo mu się tyłka z domu nie chce ruszyć! Bardzo dobrze że nie mają recept.
????
???? 10.10.2017, 15:03
Uważasz, że białaczka to zwykły katar? W takim razie życzę Ci takiego kataru..!!!
" dziadek umarłby" ? - a to MAMA tej kobiety!!!!
Gorsza jakaś od dziadka, czy jak?
Człowieku, nie wiem ile masz lat ale po Twojej wypowiedzi, można wywnioskować, że jeszcze w życiu mało doświadczyłeś. Obyś nigdy nie był w takiej sytuacji. Przeżywałeś dziadka, to pomyśl jak będziesz przerabiał to z rodzicami!
Córka
Córka 10.10.2017, 14:02
Ta recepta I ten antybiotyk uratował mojej mamie życie... Nie wiem czy wytrzymałaby do rana. Karetkę wezwała, bo byłam pewna, że zostanie przewieziony do szpitala, w maju tego roku tak właśnie się stało, tym razem niestety nie. Lekarz hematology prowadzący był zaskoczony, że nie znalazła się w w szpitalu.
Moja mama na drugi dzień po południu, gdy już lepiej się poczuła, zadała mi pytanie"dziecko, a co to się działo w nocy? Co tu ci ludzie robili? Aż tak źle nie że mną było?
I tak, takiej osobie nie chciało się tyłka ruszyć. Proszę przeczytać trochę o tej chorobie podstawowej mojej mamy a potem się wypowiadać
S
S 12.10.2017, 12:07
Antybiotyk nie dziala po kilku godzinach.. raczej po 2-3 dobach
rozum
rozum 10.10.2017, 10:55
Dla starszej osoby recepta na antybiotyk to właśnie ratowanie życia! Nie rozumiesz tego?
A dla starszych ludzi na wiosce przyjazd do Gryfina na dyżur - to NARAŻANIE życia.
empatia
empatia 10.10.2017, 10:28
Czyli uznajesz, że kobieta z nowotworem i wieloma innymi chorobami miała "ruszyć tyłek do opieki nocnej"?
To prawda, wiele wezwań nie jest potrzebnych. Ale w tym przypadku zwykła empatia byłaby potrzebna. Po prostu!
Wolność
Wolność 10.10.2017, 08:45
Kasę z obowiązkowych składek mają, to i nie obchodzi ich poziom obsługi chorego. Jakby składki były dobrowolne, nie przeżerane bez sesnsu, by miała w mig załatwioną wizytę karetki ze wszelkimi udogodnieniami dla pacjenta bez żadnego gadania ws. durnych przepisów nt. rodzinnego i antybiotyku.
W polskich realiach przypływ kasy dla nich os obywateli nie jest dobrowolny więc zawsze będą uttrudniać im życie. To nie dotyczy tylko nfz. Wystarczy jako petent skorzystać z usługi jakiegokolwiek urzędu i przekonać się co mam na myśli.
jacek
jacek 10.10.2017, 10:17
Jak bys mioał płacić dobrowolnie To byś nie płacił tylko telewizor sobie kupił To jak z ubezpieczeniem od powodzi Bzdury piszesz
Wolność
Wolność 10.10.2017, 10:49
Zapłaciłbym za okres ubezpieczenia zdrowotnego, tak jak teraz, ale prywatnego i oceniłbym jego przydatność dla mnie. Wtedy wiedziałbym, czy w natępnym okresie kontynułować umowę. A nie jak dziś, pracujesz na umowę o pracę i zabierają ci prawie połowę wynagrodzenia na podatki, zus (w tym nfz). Jak dodatkowo prowadzisz działalność to następny podatek i zdrowotne. Także płacę 2 razy zdrowotne i nic z tego nie mam. Żadnego lepszego traktowania ze strony służby zdrowia i lepszej jakości usługi. Jestem traktowany tak samo jak inni, którzy płacą czy niepłacą. Dodatkowo urzędnik jeszcze robi pod górkę, bo tak nakazują jemu przepisy.
Dlatego prywatne i dobrowolność jest lepsza, gdyż to wtedy zabiegają o zdrowie pacjenta, a nie odwrotnie i jeszcze czeka w kolejce, może dożyje. A jak posiada jeszcze jakieś zaskórniaki przymusowo nieodebrane przez rząd, to korzysta z ubezpieczenia prywatenego i na drugi dzień korzysta z usługi olewając przy tym aparat państwowy. Pieniądz się liczy i żadne frazesy i banialuki o niesieniu pomocy tego nie zmienią.
empatia
empatia 10.10.2017, 11:37
Gadasz głupoty XIX wieczne! Masz forsę - masz leczenie. Nie masz forsy - zdychasz!
Ubezpieczenie zdrowotne to forma składki całego społeczeństwa. Rodzaj podatku.
Na drogi składają się wszyscy i wszyscy jadą na takich samych warunkach. Bogatsi nie mają osobnych "bogaczpasów"
epatia
epatia 10.10.2017, 10:31
On bzdury pisze, bo głosi dla głoszenia. Obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, przy wszystkich mankamentach systemu daje gwarancję, że "w razie czego" nie trzeba będzie po wyjściu ze szpitala trafiać pod most, bo dom zabrali na opłacenie rachunków!
bzdura
bzdura 10.10.2017, 12:15
Bzdury to wy wypisujecie. Tak działa nasz piękny system, pokazuje tu zależności. Dalej czekajcie do lekarza i na zabieg, aż pozdychacie. Płacić podatków będziecie coraz więcej i więcej będziecie mieli ograniczeń w leczeniu.
beee
beee 10.10.2017, 08:00
kiedys zachorowało mi dziecko (1roczek miał wtedy) oczywiście sobota.. wiec dzwonie na numer opieki nocnej. chciałam spytać jaki lekarz przyjmuje wiec odpowiedziano mi ze jest tajemnica ochrona danych osobowych (hahaha!!!!!!!) spytałam czy mogę przyjechać (była 9 rano).. powiedziano mi ze tak.. oczywiscie jak przyjechałam pani powiedziała ze lekarza nie ma bo jest na wizycie (oczywiście większość pewnie wie jaki lekarz przyjmował.. bo wszystkie jego dyżury zaczynają się od wizyt domowych- tylko ze pewnie w jego domu) czekałam 2 godziny z małym dzieckiem zanim ten pan przyjechał!!!!! oczywiście odzywki do człowieka to jakaś kpina oraz traktowanie pacjenta...... nie rozumiem dlaczego panie pracujące pielęgniarki jeszcze kryją takich lekarzy!!!! nikt tu nie pracuje dla dobra pacjenta.. :( takie to przykre...

co do tego lekarza... innym razem maz był chory.. pojechał na dyzur lekarza opieki nocnej..bo to była niedziela.. oczywiscie ten sam lekarz i co??? oczywiście panie powiedziały ze trzeba czekac bo wizyta domowa... bueuehehe..tylko ze ja w tym momencie byłam w sklepie i otóż ten lekarz!! w trakcie dyżuru oglądał sobie telefony w hipermedia :D tak tak.. własnie tacy lekarze przyjmują w Gryfinie na opiece nocnej
N
N 10.10.2017, 07:23
Ludzie !!
Liczy sie kasa która wpłynie za odpie@@rdolony dyżur !!!
A chory to da se rade !!!
Zły
Zły 10.10.2017, 06:20
Lekarz z nocnej opieki to tylko spać w cnocy i charczeć potrafi i obrazony jest że w nocy go ktoś budzi !!!
Przerobiłem to dwa razy jak swoją bude mieli w Intetmedzie !!!
Aby dyżur zleciał a pacjent jak jest silny to sobie poradzi !!!!
Basia
Basia 9.10.2017, 23:50
"Pogotowie to nie taksowka" takze uslyszalam.....
zgroza!
zgroza! 10.10.2017, 00:19
Ja nie bardzo rozumiem, jak to lekarz nocnej opieki ma jechać do chorego? A kto będzie wtedy w przychodni? Stróż?
Jak jest podany adres opieki nocnej, to powinien tam być lekarz, a nie latać po powiecie!
Krystyna
Krystyna 9.10.2017, 23:16
To się w głowie nie mieści!
zgroza!
zgroza! 10.10.2017, 00:17
Zgroza! I pomyślcie, że to miałby przejść ktoś chory! Tutaj to wszystko załatwiała i przyjmowała na siebie córka!
Przecież chory mógłby umrzeć po tych rozmowach z lekarzami!
S
S 9.10.2017, 23:09
Lekarz POZ, który utwierdzil Pania ze Zespol Ratownictwa Medycznego powinien wystawic recepte na lek wprowadzil pania w blad nie znajac ustawy o Panstwowym Ratownictwie Medycznym. Lekarz systemu w pogotowiu ratunkowym nie ma mozliwosci wystawienia recepty. Co wiecej nie posiada nawet stosownych blankietow.
zgroza!
zgroza! 10.10.2017, 00:21
Czyli jedzie karetka na wioskę i mówi choremu - jedź po receptę do lekarza, potem idź do apteki, potem wróć do domu?
zamiast kurna wypisać jeden blankiet?
Zgroza!!!
rynek
rynek 9.10.2017, 22:49
ukarac takich lekarzy nie nadaja sie do wora z nimi
t
t 9.10.2017, 22:46
Współczuję Pani i Pani mamie. Jestem pracownikiem służby zdrowia i tym bardziej mi przykro. Dla wielu z nas ta praca przestała być służbą już dawno, z wielu powodów, ale żaden z nich nie może być usprawiedliwieniem w takiej sytuacji. Proszę pamiętać, nikt z nas nie jest anonimowy, niech się Pani nie waha. Życzę zdrowia Pani mamie.
ktos
ktos 9.10.2017, 22:45
Bo Gryfino to wykanczalnia takich tu dobrych lekarzy mamy oni laske robia zawsze.
e
e 10.10.2017, 13:12
łaskę też
ech opieka
ech opieka 9.10.2017, 22:37
Smutno ((:
Marylka
Marylka 9.10.2017, 22:20
Bardzo współczuję pani Joli, niech złoży oficjalną skargę na tych panów.
bee
bee 10.10.2017, 08:00
to i tak nic nie da:/

Pozostałe