Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 24 maja 2026 23:48
Reklama
Reklama
Reklama

Polsko-niemiecka wigilia na pograniczu

Ciemne jeszcze uliczki niemieckiego miasteczka Mescherin rozświetlają kolorowe, świąteczne światełka mrugające z okien wielu mieszkań. W niedzielę 10 grudnia 2017 r. przed świetlicą i kościołem sporo samochodów. W małym ekumenicznym kościółku wszystkie miejsca zajęte. Po raz kolejny sąsiedzi z obu stron Odry spotykają się, żeby wspólnie zaśpiewać jedną z najpiękniejszych kolęd o cichej nocy. Wspólne przedświąteczne, niedzielne spotkanie, jak każdego roku przygotowali Marek Brzeziński ze Stowarzyszenia Pokolenia Pokoleniom i Gryfiński Uniwersytet Trzeciego Wieku, a ze strony niemieckiej Marta Szuster oraz Katarzyna Jackowska i Niels Gatzke - Stowarzyszenie RAA Perspektywa działające na rzecz sąsiedzkiej współpracy.
Polsko-niemiecka wigilia na pograniczu

Autor: fot. TWS

Przybyłych na polsko-niemiecką wigilię do Mescherin przywitali Marta Szuster i Marek Brzeziński. Kolędy śpiewała Klara Gmiter. Wystąpił również chór Cantate Deo. Zaśpiewali również Klaudia i Andżelika Szpilska z Michałem Dziewińskim. Na organach zagrała Oliwia Kurlej. Do prezentacji projekcji filmowych pan Marek ma szczególny sentyment, więc nie zabrakło tego typu prezentacji również na niedzielnym spotkaniu. O dawnych dziejach za pomocą filmu opowiadali Leopold Granis i Axel Bieseke.

Do zebranej publiczności ze słowami powitania i świąteczno-noworocznymi życzeniami zwróciły się władze obu przygranicznych regionów, m.in. sekretarz stanu ds. polsko-niemieckich z Poczdamu Martin Gorholdt i burmistrz Gryfina Mieczysław Sawaryn. Do wypowiedzi życzeniowych obu stron włączyły się akcenty nawiązujące do obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju.

Po wspólnym zaśpiewaniu kolędy, życzeniach i podzieleniu się opłatkiem, wielu gości udało się do świetlicy, gdzie czkały już udekorowane stoły, pyszne ciasta i grzane wino.

Przy miniaturowych domkach Uli Łacnej zbierały się całe gromady podziwiających, jak wyglądał kiedyś świąteczny salon.

Państwo Katarzyna i Mieczysław z córką Sylwią zaprezentowali serwetki, świeczniki i bombki. 

Na sali gwar i ruch, pewne kłopoty z polsko-niemieckim porozumieniem. Atmosfera może niezupełnie świąteczna, ale jednak „rozgadana”.

Czegoś mi tam jednak brakowało: polskiego rozśpiewania, choćby jednej pięknej kolędy zaśpiewanej przez panią Klarę lub chór. Nieco mniej aniżeli w ubiegłym roku przybyło też niemieckich rodzin, niemieckich artystów i nieco mniej było ogólnej wspólnoty.

TWS

 

 

 

 

 

 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: jajcarz gryfińskiTreść komentarza: Genialne w swojej prostocie. Teraz zamiast zmuszać chorego do wycieczki do urzędu, urzędnicy będą musieli chyba zatrudnić jasnowidzów albo detektywów, żeby sprawdzali, czy właściciel karty w ogóle żyje i jedzie tym autem. Widzę już te kontrole: "Dzień dobry, kontrola drogowa, proszę pokazać babcię... No jak to, w bagażniku nie ma?". Śmiejemy się, ale czarno widzę dostępność wolnych kopert od wakacji.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 23:34Źródło komentarza: E-karta parkingowa dla niepełnosprawnych – urzędowa ulga czy pole do nowych nadużyćAutor komentarza: kombinatorTreść komentarza: Polak potrafi...Data dodania komentarza: 24.05.2026, 23:34Źródło komentarza: E-karta parkingowa dla niepełnosprawnych – urzędowa ulga czy pole do nowych nadużyćAutor komentarza: KarolTreść komentarza: Dobrze, że na Podlasiu i Opolszczyźnie jakoś potrafią żyć skromniej i tak się nie zapożyczają. Można? Można.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 23:18Źródło komentarza: Długi w małych miastach. Mieszkańcy prowincji winni miliardy, a rekordzista ma 16 mln zł długuAutor komentarza: TKTreść komentarza: Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że rozstanie to nie tylko utrata człowieka, ale całej powtarzalnej struktury dnia. Przez miesiące czy lata budujemy setki małych rytuałów – od porannego "dzień dobry" po wspólne oglądanie seriali wieczorem. Kiedy ta osoba znika, mózg dalej działa na starych obrotach i co chwilę potyka się o te puste miejsca. Moim zdaniem najtrudniejsza w tym wszystkim jest właśnie ta konieczność przepisania swojej codzienności na nowo i znalezienia nowych nawyków. To wymaga potężnej pracy psychicznej, na którą mało kto jest gotowy na starcie.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 23:09Źródło komentarza: Najtrudniej pożegnać się z kimś, kto był naszą codziennością
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama