Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 07:34
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Idą ku mnie, idą kalinami znajomi, umarli, kochani…

W kierunku bram nawet najmniejszych cmentarzy spieszyły dzisiaj tłumy ludzi. Szli odwiedzić tych, którzy odeszli w nieznany, daleki świat. Dziś groby pokrywają się kwiatami i płonącymi świecami. Po morzu płyną wieńce, a w górach płoną znicze w hołdzie tym, którzy nie powrócili. Na dalekiej Syberii, na wojennych szlakach, czasem tylko na zabłąkanej mogile ktoś zapali świeczkę.
Idą ku mnie, idą kalinami znajomi, umarli, kochani…

Na gryfińskim Cmentarzu Komunalnym ruch robił się coraz większy z godziny na godzinę. Alejki zapełniały się osobami idącymi z kwiatami, zniczami i wspomnieniami. A wspomnienia snują się od mogiły do mogiły. Tyle znanych nazwisk. Tak trudno uwierzyć. Zdaje się że jeszcze wczoraj byli wśród nas, a dziś została po nich pustka nie za pełnienia. 

Wśród pięknych pomników, dawno zapomniany maleńki grób. Bez imienia, bez nazwiska. Pokryły go zmoknięte liście i złamany biały krzyż. I zrodziła się smutna myśl: przecież tak niewiele potrzeba – grabie, gwóźdź do krzyżyka, jeden kwiatek i świeczka oraz ktoś o wrażliwym sercu.

 Południowa procesja przeszła przez cmentarz. Ten nowy jakiś „pusty”, jakby inny.

Trochę dalej, w dole tabliczki z setkami nazwisk tych, którzy zginęli za nasze miasto. Ich groby  jakby zrównane z ziemią pokryła zielona jeszcze trawa. Tak rzadko pochyla się ktoś, by zapalić  znicz lub położyć kwiat. Na cmentarnej Golgocie trwa msza. Księża modlą się do świętych, modlą się za zmarłych. Tylko czy za wszystkich?

Niebo zasnute szarością  i przelotnym deszczem. Wśród ludzi smutek, refleksja, zaduma i pytania bez odpowiedzi.

TWS

 

(Tytuł artykułu to cytat z wiersza Kazimiery Iłłakowiczówny)



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama