Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 2 lipca 2026 13:15
Reklama
Reklama
Reklama

Dlaczego karetki jadą tak długo. System ratownictwa nie wyrabia a normy pozostają tylko na papierze

Od blisko 9 minut w najlepszym regionie do prawie 13 minut w najgorszym – tyle średnio trwa oczekiwanie na pomoc w mieście. Poza miastami sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Sprawdzamy, dlaczego zespoły ratownictwa medycznego przestały wyrabiać się w czasie.
Dlaczego karetki jadą tak długo. System ratownictwa nie wyrabia a normy pozostają tylko na papierze
Przeczytaj o przyczynach opóźnień karetek i zagrożeniach dla zdrowia pacjentów.

Autor: Canva

Normy sobie, rzeczywistość sobie. W żadnym z województw karetki pogotowia nie mieszczą się w ustalonych normach czasu dojazdu do chorego.

Tak jest i w miastach, i poza nimi. To groźne dla zdrowia i życia pacjentów.

Dziś norm nie spełnia żadne z województw

Jak przypomina Zero.pl, w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców karetka powinna dojechać do pacjenta w ciągu 8 minut. Poza nimi – w ciągu 15 minut. Maksymalny dopuszczalny czas to odpowiednio 15 i 20 minut. 

Tyle że codzienność daleka jest od zapisanych norm, bo dziś nie są one spełniane w żadnym z województw. Dziesięć lat temu sytuacja była znacznie lepsza — wtedy w normie mieściło się 14 województw. 

Najlepiej pod tym względem jest dziś w województwie warmińsko-mazurskie. Tam w miastach czas dojazdu do pacjenta wynosi średnio 8 min 53 s.

Najgorzej jest w województwie dolnośląskim, w którym średni czas dojazdu wynosi ok. 12 minut i 57 sekund. W limicie czasu – podaje Zero.pl – nie mieści się aż 44 proc. wezwań.

Jeszcze gorzej jest z wezwaniami do pacjentów spoza miast. 

Za mało zespołów ratownictwa, brak wolnych karetek

Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze – wylicza serwis – jest za mało zespołów ratownictwa w stosunku do liczby zgłoszeń. Są miasta, gdzie jeden zespół wyjeżdża 10 razu w ciągu doby. Oznacza to ciągłe przeciążenie systemu.

Wpływ na opóźnienia – w ocenie ratowników i dyspozytorów – ma brak wolnych karetek. Na to nakładają się zakorkowane miasta, źle zaprojektowane osiedla, blokady parkingowe i niewłaściwe zachowanie kierowców wobec pojazdów uprzywilejowanych. System nie nadąża także za szybkim rozwojem przedmieść dużych miast.

Kolejnym powodem są nieuzasadnione wezwania karetek. W 2025 r. ponad połowa wyjazdów nie dotyczyła nagłego zagrożenia zdrowia. Pacjenci traktują pogotowie i SOR jako szybką pomoc medyczną. Bo nie mogą dostać się do lekarza, specjalisty czy na badania diagnostyczne.

Niewiele wyjazdów to realne ratowanie życia

Realne ratowanie życia – oceniają ratownicy – dotyczy dziś tylko niewielkiego odsetka interwencji.

– Mniej niż 10 proc. moich wyjazdów to realne ratowanie życia – mówi w rozmowie z Zero.pl Kacper Mazurkiewicz. 

Reszta to skutki niewydolności systemu ochrony zdrowia, który „wypycha” pacjentów do karetek.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Pepe 14.05.2026 07:54
Normy powinny być normą - normalnością, jak sama nazwa mówi.

PP 13.05.2026 00:57
Jest nad czym pracować.

P... 07.05.2026 12:29
na ukraine (...) Część propagandowa usunięta. admin2

Ela 07.05.2026 13:35
Ale antyukraińska retoryka.

SZeśbiaSZ 05.05.2026 18:45
Na "rzeźbę z g..na" wcearszaffce POszlo tyle kasy co na wyposażoną karetkę . Uśmiechajmy sie brygada

A. Żmijewski 05.05.2026 13:42
Zasadniczo pyr pyr nieuzasadnione wezwanie karetki powinno być karalne, a zwłaszcza powinno się pyr pyr karać te osoby które robią to nagminnie pyr pyr pyr

;-) 05.05.2026 02:21
Sytuacja jest tak stabilna, że szybciej doczekasz się emerytury z ZUS-u niż sygnału syreny pod oknem. Tylko że z emerytury trudniej wrócić do żywych.

Hehe 07.05.2026 10:42
;-) 05.05.2026 02:21
Sytuacja jest tak stabilna, że szybciej doczekasz się emerytury z ZUS-u niż sygnału syreny pod oknem. Tylko że z emerytury trudniej wrócić do żywych.
Ani tego ani tamtego prędzej niska produktywność urzędasów wszystko przeżre niż dojdzie do pozytywnych efektów.

pizzaman 05.05.2026 01:13
Może zamiast karetek niech wysyłają dostawców pizzy? Oni zawsze dowożą w 30 minut albo dają zniżkę, a system pewnie mają sprawniejszy.

Krzysia 04.05.2026 23:33
Tyle osób nie żyje... Wyrazy współczucia dla rodzin, straszny koniec wakacji.

sombrero 04.05.2026 23:04
Zauważcie, że dekadę temu 14 województw wyrabiało się w normach. To pokazuje, jak bardzo pogorszyła się dostępność do lekarzy POZ i specjalistów. Ludzie są zdesperowani i dzwonią na 112, bo to jedyna droga, żeby ich ktoś zbadał "od ręki". System sam siebie zapętlił.

XDDD 04.05.2026 22:49
JESZCZE BARDZIEJ ZWĘŻAJCIE DROGI, RÓBCIE JESZCZE WINCYJ SPOWALNIACZY I ZAMULAJCIE RUCH 😂😂😃

minutnik 04.05.2026 22:05
13 minut czekania w mieście? Przecież przy zatrzymaniu krążenia to już jest po człowieku.

sanitariusz gryfinsky 04.05.2026 19:32
taranem muwie wam taranem a jak nie chce to jom z buta i na ojom sala numeru pietnascie

Władek 04.05.2026 19:04
Najgorsze jest to, że problem jest wielowarstwowy. Z jednej strony korki i osiedla z barierkami, z drugiej ludzie dzwoniący po karetkę, bo mają katar od trzech dni. Jeśli 90 procent wyjazdów to nie są stany nagłe, to nic dziwnego, że dla tych naprawdę potrzebujących brakuje czasu i zespołów.

masakra 04.05.2026 19:03
Masakra, strach teraz chorować. Człowiek liczy na pomoc, a tu się okazuje, że system leży.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama