Instruktor jazdy odpowiedział pięściami na krytyczne uwagi innego kierowcy, że prowadząc auto, rozmawia przez telefon. Na dodatek w obecności kursanta.
Sprawą zajmuje się teraz policja. Serwis LDZ Zmotoryzowani Łodzianie opublikował w mediach społecznościowych nagranie z tego zdarzenia.
A doszło do niego w Łodzi. Na nagraniu widać, jak mężczyźni szarpią się i biją. Świadkiem tej awantury jest siedzący w aucie kursant.
Uderzył mnie kilka razy w twarz
TVN24 dotarło do kierowcy, który padł ofiarą agresji instruktora jazdy. W relacji pokrzywdzonego – miał on zwrócić uwagę instruktorowi, że jedzie wąską ulicą z telefonem w ręku. Ten z kolei miał mu odpowiedzieć, że „kursant do niego dzwoni, więc musi odebrać”.
– Powiedziałem mu, że jedzie z młodym człowiekiem, który siedział na fotelu pasażera, i że ładny przykład daje. Wtedy zaczęła się pyskówka opowiada.
– On wysiadł, ja też wysiadłem i zaczął mnie bić, uderzył mnie kilka razy w twarz. Mam rozciętą wargę i podbite oko – powiedział serwisowi kierowca.
Poszkodowany i jego partnerka poszli na pobliski komisariat i złożyli zawiadomienie.
Zaczął wyzywać naszego instruktora
Z kolei właściciel szkoły nauki jazdy przedstawia w rozmowie z TVN24 inną wersję tego zdarzenia.
– Agresja nie wyniknęła z naszej strony, tylko ze strony tego pana, który zaczął wyzywać naszego instruktora, nie będę mówił jak. Dusił go też, instruktor był na obdukcji w szpitalu – relacjonuje.
I potwierdza, że nie powinien on jednak rozmawiać przez telefon, kiedy prowadzi auto. I za to firma wyciągnie wobec niego konsekwencje.
– Otrzyma naganę na piśmie – wyjaśnia. I dodaje: – Natomiast są dwie strony medalu i ten pan może mówić coś innego i mój instruktor też mówi coś innego.
Sprawcy może grozić do roku pozbawienia wolności
Sprawą awantury pomiędzy instruktorem jazdy i mężczyzną, który zwrócił mu uwagę, zajmuje się policja. Potwierdza, że funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od 57-latka dotyczące naruszenia jego nietykalności przez nieznanego mężczyznę.
– Pokrzywdzony zwrócił uwagę kierującemu pojazdem marki Hyundai na wykroczenie, które popełnił – to jest korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki w ręku. Nieznany mu mężczyzna zareagował agresją, wysiadł z auta i zaatakował 57-latka – powiedziała TVN24 Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Za popełnione przestępstwo sprawcy może grozić kara do roku pozbawienia wolności.






Napisz komentarz
Komentarze