Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 19 lipca 2026 00:58
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Bójka podczas nauki jazdy. Instruktor zaatakował mężczyznę i teraz zajmie się nim policja

Czy instruktor nauki jazdy może stracić panowanie nad sobą tak bardzo, by pobić innego uczestnika ruchu? Sytuacja ta mrozi krew w żyłach. Agresja, rozcięta warga i interwencja policji to finał kłótni o telefon w ręku podczas jazdy. Sprawdź, co o sprawie mówią obie strony konfliktu i co grozi agresorowi.
Bójka podczas nauki jazdy. Instruktor zaatakował mężczyznę i teraz zajmie się nim policja
Nagranie, które obiegło sieć, pokazuje brutalną szarpaninę w środku dnia. 57-latek chciał tylko przypomnieć o przepisach, a skończył z podbitym okiem.

Autor: LDZ Zmotoryzowani Łodzianie

Źródło: LDZ Zmotoryzowani Łodzianie

Instruktor jazdy odpowiedział pięściami na krytyczne uwagi innego kierowcy, że prowadząc auto, rozmawia przez telefon. Na dodatek w obecności kursanta.

Sprawą zajmuje się teraz policja. Serwis LDZ Zmotoryzowani Łodzianie opublikował w mediach społecznościowych nagranie z tego zdarzenia.

A doszło do niego w Łodzi. Na nagraniu widać, jak mężczyźni szarpią się i biją. Świadkiem tej awantury jest siedzący w aucie kursant. 

Uderzył mnie kilka razy w twarz

TVN24 dotarło do kierowcy, który padł ofiarą agresji instruktora jazdy. W relacji pokrzywdzonego miał on zwrócić uwagę instruktorowi, że jedzie wąską ulicą z telefonem w ręku. Ten z kolei miał mu odpowiedzieć, że „kursant do niego dzwoni, więc musi odebrać”. 

– Powiedziałem mu, że jedzie z młodym człowiekiem, który siedział na fotelu pasażera, i że ładny przykład daje. Wtedy zaczęła się pyskówka opowiada. 

On wysiadł, ja też wysiadłem i zaczął mnie bić, uderzył mnie kilka razy w twarz. Mam rozciętą wargę i podbite oko – powiedział serwisowi kierowca.

Poszkodowany i jego partnerka poszli na pobliski komisariat i złożyli zawiadomienie. 

Zaczął wyzywać naszego instruktora

Z kolei właściciel szkoły nauki jazdy przedstawia w rozmowie z TVN24 inną wersję tego zdarzenia.

Agresja nie wyniknęła z naszej strony, tylko ze strony tego pana, który zaczął wyzywać naszego instruktora, nie będę mówił jak. Dusił go też, instruktor był na obdukcji w szpitalu  relacjonuje.

I potwierdza, że nie powinien on jednak rozmawiać przez telefon, kiedy prowadzi auto. I za to firma wyciągnie wobec niego konsekwencje.

– Otrzyma naganę na piśmie – wyjaśnia. I dodaje: – Natomiast są dwie strony medalu i ten pan może mówić coś innego i mój instruktor też mówi coś innego.

Sprawcy może grozić do roku pozbawienia wolności

Sprawą awantury pomiędzy instruktorem jazdy i mężczyzną, który zwrócił mu uwagę, zajmuje się policja. Potwierdza, że funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od 57-latka dotyczące naruszenia jego nietykalności przez nieznanego mężczyznę.

Pokrzywdzony zwrócił uwagę kierującemu pojazdem marki Hyundai na wykroczenie, które popełnił  to jest korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki w ręku. Nieznany mu mężczyzna zareagował agresją, wysiadł z auta i zaatakował 57-latka – powiedziała TVN24 Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Za popełnione przestępstwo sprawcy może grozić kara do roku pozbawienia wolności.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

A. Żmijewski 08.05.2026 15:28
Prawactwo i polactwo pyr pyr zawsze rościło sobie miejsce ponad prawem, bo zasadniczo te zryte dzbany zawsze wierzą że wiedzą lepiej i żadne fakty tego nie zmienią pyr pyr

lu cyfer 13*52 676 08.05.2026 12:43
i tak trzymać tylko bat trzyma świat ha ha ah jak h... sie zachowywał za kierownicą to w ryja zapamieta na całe życie ha ha ah

bokser 08.05.2026 01:16
A ja tam myślę, że "instruktor" po prostu uczył kursanta, jak przetrwać w dżungli na drodze. Lekcja nr 1: Prawy sierpowy zamiast kierunkowskazu.

pyt 07.05.2026 18:12
Gdzie byli rodzice? No pytam się gdzie byli

jednak 07.05.2026 18:09
To miasto to jednak stan umysłu, tam nawet na "elce" nie masz spokoju.

analizator 07.05.2026 16:40
Analizując sytuację, mamy tu klasyczny przykład eskalacji agresji drogowej, gdzie obie strony czują się pokrzywdzone. Jednak fakt, że instruktor rozmawiał przez telefon podczas szkolenia, jest bezdyskusyjnym złamaniem przepisów, co stawia jego wiarygodność pod znakiem zapytania. Policja będzie miała trudne zadanie, by ustalić, kto pierwszy wyciągnął ręce.

krótko 07.05.2026 16:40
czub

Bożena 07.05.2026 15:41
Strach pomyśleć, kogo teraz zatrudniają w tych szkołach jazdy.

dziwne 07.05.2026 13:40
Zastanawia mnie jedno: skoro instruktor twierdzi, że to on był duszony, to dlaczego na nagraniu widać co innego? Właściciel szkoły próbuje ratować wizerunek firmy, ale obdukcja kontra nagranie wideo to twardy orzech do zgryzienia dla sądu. Pytanie, czy nagana na piśmie to nie za mało za takie widowisko przed kursantem.

Hehe 07.05.2026 10:43
W biały kaftanik i na mączną.

heh 07.05.2026 10:21
No nieźle, taki gość ma uczyć młodych przepisów i kultury, a sam się zachowuje jak dresiarz pod blokiem.

ech 07.05.2026 10:08
Co to sie w tym Trzcińsku wyprawia.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama