Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 28 marca 2026 21:36
Reklama
Reklama

O czym kupcy radzili

„A na rynku w dzień targowy takie toczą się rozmowy.....”. Oj, toczą się, toczą i na rynku, i między rynkiem a urzędem. Handlowcy uważają, że należy im się większe zainteresowanie, urząd - że burmistrz ma nie tylko targowisko na głowie. Gdzie jest racja? Pewnie, jak mówi mądre powiedzenie, prawda leży pośrodku. A ty co sadzisz na ten temat? - weź udział w sondzie.
Temat rynku będzie powracał tak długo, dopóki obie strony nie znajdą jakiegoś rozsądnego dla obu stron rozwiązania. W piątek kupcy spotkali się żeby zadecydować  w sprawie swego być albo nie być. Są  niezbyt zadowoleni z propozycji burmistrza dotyczącej nowej lokalizacji targowiska. Twierdzą, że miało być inaczej. 
Za mało i za daleko
Obecnie proponowana powierzchnia jest zdecydowanie za mała, jest również dość daleko. Kupcy uważają, że targowisko ma służyć ludziom, więc powinno być  usytuowane w dogodnym miejscu. Lokalizacja ważna jest tak dla sprzedających, jak i kupujących. Z wypowiedzi właścicieli wynika, że już dziś - kiedy klienci mają rynek pod nosem - bywają dni, kiedy przez bazar przewija się niewiele osób, a zarobek często ledwo starcza na opłaty i utrzymanie rodziny. Daje się to niestety zauważyć w całym handlu.
Stoły zamiast straganów
Następna sprawą, która niepokoi handlowców to proponowana wielkość obszaru pod targowisko. Jest zdecydowanie za mała, żeby wszyscy pomieścili się w halach ze swoimi obecnymi stanowiskami. Stołów-straganów, które są obowiązkowe na każdym rynku, nie biorą w ogóle pod uwagę.
–Jestem już niemłody. Nie dam rady stać na mrozie czy deszczu - mówi jeden ze sprzedających.
Zaniepokojona jest również pani Wanda mająca dość duże stoisko:
- Obecnie mam powierzchnię ponad  30 m, gdybym chociaż tam dostała 20 m. Ale propozycje są od 10 do 20 metrów.
Specyfika handlu
Kolejna sprawa - rynek to handel otwarty.
-Klient wchodzi i wszystko ma widzieć. A jak będzie w proponowanych  halach? Nie wiadomo - mówi pani Ewa.
Każdy ma swoją wizję i koncepcję. Trudno będzie pogodzić wszystkich. Ostatnie zebranie było głośne z glosami rozsądnymi i mniej wyważonymi. Padało wiele gorzkich słów pod adresem urzędu. I jak to często bywa wśród Polaków - pogadali, ponarzekali i się rozeszli. Przedstawiciel kupców Aleksander Wojnicz dał propozycję złożenia wniosku o sesję nadzwyczajną, gdyby tego wymagała konieczność. Nasuwa się dość prosty wniosek: z próżnego i Salomon nie naleje, ale z obietnicami należałoby być ostrożniejszym, żeby nie wyszło, iż słowa rzuciło się na wiatr.
TWS

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama