Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 21 stycznia 2026 18:57
Reklama
Reklama

Śmigłowiec LPR lądował po raz setny

Załoga 11 Ratownika HEMS Goleniów przekazała do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego dla Dzieci w „Zdrojach” 4,5-letniego chłopca z Drawska Pomorskiego z oparzeniami II stopnia twarzy i tułowia. W poniedziałek 29 lipca 2019 r. było to setne lądowanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego na płycie szpitalnego lądowiska.
Śmigłowiec LPR lądował po raz setny

Autor: Fot. Szpital "Zdoje" w Szczecinie

Wyniesione na dach najnowszego pawilonu kompleksu szpitalnego w Zdrojach lądowisko rozpoczęło działalność w maju 2018 roku. Jego budowa została sfinansowana w ramach projektu pn.: „Rozbudowa i doposażenie SPS ZOZ „Zdroje” w Szczecinie celem utworzenia szpitalnego oddziału ratunkowego dla dzieci wraz z budową wyniesionego na dach lądowiska dla śmigłowców sanitarnych” z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 – 2020. Inwestycja kosztowała blisko 10,5 mln zł. Uruchomienie lądowiska stanowiło końcowy element utworzenia w „Zdrojach” Zachodniopomorskiego Centrum Opieki nad Kobietą i Dzieckiem, czyli pierwszego wielospecjalistycznego szpitala dziecięcego w województwie zachodniopomorskim, który gwarantuje najmłodszym mieszkańcom regionu dostęp do kompleksowej opieki zdrowotnej w jednym miejscu, z możliwością realizacji wysokospecjalistycznych procedur medycznych z udziałem wielu wybitnych profesjonalistów i ekspertów w zakresie lecznictwa pediatrycznego.

Lądowisko w Zdrojach jest jednym z trzech funkcjonujących w Szczecinie. Mieści się na dachu 6-kondygnacyjnego budynku. Jego powierzchnia to blisko 500 m2. Jest lądowiskiem całodobowym - na przestrzeni ostatnich miesięcy odbyło się tu kilka lądowań nocnych. Poniedziałkowe lądowanie było setnym, jubileuszowym w historii szpitala. Każdego tygodnia średnio dwa razy śmigłowiec „siada” na dachu w Zdrojach. Zdarza się jednak, że takich lądowań są trzy, a nawet cztery w ciągu jednej doby. Bywały dni, kiedy jednostki ratunkowe lądowały dosłownie jedna po drugiej, w odstępie 5 minut.

Loty śmigłowców ratunkowych dzieli się na misje HEMS (Helicopter Emergency Medical Service) oraz misje transportowe między szpitalami, gdy pacjent ze względu na stan zdrowia wymaga pilnego przekazania do specjalistycznej jednostki. W tym trybie do szpitala „Zdroje” najczęściej przekazywane są poparzone dzieci wymagające hospitalizacji w tutejszym Centrum Leczenia Oparzeń, pacjenci wymagający pilnej operacji neurochirurgicznej, noworodki na Oddział Intensywnej Terapii oraz starsze dzieci, wymagające intensywnego nadzoru medycznego. W ramach misji HEMS do „Zdrojów” najczęściej trafiają ofiary wypadków komunikacyjnych, pacjenci po urazach ze złamaniami wymagającymi pilnego zaopatrzenia oraz osoby poparzone.

Kilka godzin po setnym lądowaniu miało miejsce kolejne. Również w tym przypadku do szpitala przekazany został 2-letni chłopiec z miejscowości nadmorskiej z oparzeniami II stopnia obejmującymi tułów i przedramię.

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JeleńTreść komentarza: I co teraz po twoich przeprosinach?!Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:46Źródło komentarza: Nagły manewr i dachowanie w rowie. Policja wyjaśnia przyczyny wypadkuAutor komentarza: mataTreść komentarza: hmm. to zdarzenie to klasyczny przykład dylematu, przed którym staje niemal każdy kierowca w lesie. Instynkt mówi: "uciekaj przed uderzeniem", ale fizyka jest nieubłagana. Nagły skręt przy prędkości pozamiejskiej na śliskiej nawierzchni niemal zawsze kończy się dachowaniem. Choć brzmi to brutalnie, instruktorzy doskonalenia techniki jazdy często powtarzają, że bezpieczniejsze (dla pasażerów) jest hamowanie do oporu i ewentualne uderzenie w zwierzę niż ryzykowne manewry, które kończą się na drzewie lub jak w tym przypadku w rowie.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:45Źródło komentarza: Nagły manewr i dachowanie w rowie. Policja wyjaśnia przyczyny wypadkuAutor komentarza: taki mykTreść komentarza: W każdym cywilizowanym samorządzie taka „współpraca” braci przy przetargach skończyłaby się natychmiastową dymisją. W Gryfinie próbuje się nam wmówić, że to normalna praca urzędnika ds. przetargów, bo takim jest p. Tomasz Miler.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:41Źródło komentarza: Otwarcie we własnym sosie. Działanie w ukryciu: Co przemilczano przy ul. Sprzymierzonych?Autor komentarza: urzędnikTreść komentarza: Tak, w każdym cywilizowanym samorządzie taka „współpraca” braci przy przetargach skończyłaby się natychmiastową dymisją. W Gryfinie próbuje się nam wmówić, że to normalna praca.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:37Źródło komentarza: Przetarg pod specjalnym nadzorem braci Milerów. Czy w Gryfinie doszło do złamania tajemnicy służbowej?
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama