Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 10 marca 2026 01:41
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zimno, wilgoć, grzyb, groźne instalacje. Taki mieszka wielu mieszkańców

Czy Gryfino, Chojna, czy Mieszkowice - to wszędzie część mieszkańców w trudnych warunkach. Takie mieszkania często nie mają kanalizacji ani bieżącej wody, a ich zły stan techniczny może zagrażać zdrowiu i życiu mieszkańców. Nikt ich jednak nie remontuje.
Zimno, wilgoć, grzyb, groźne instalacje. Taki mieszka wielu mieszkańców
Jak wilgoć to i grzyb.

Autor: iStock/Canva

Aż 11–17 proc. polskiego społeczeństwa mieszkało w tzw. warunkach substandardowych. Chociaż liczba takich mieszkań zmniejsza się, wciąż jest ich zbyt wiele. Lokale o niskim standardzie są głównie problemem gmin, bo większość to mieszkania komunalne lub socjalne. I to gminy powinny je remontować i modernizować, ale brakuje im na to pieniędzy. 

Według NIK-u w większości skontrolowanych gmin przeprowadzano tylko część wymaganych kontroli budynków lub nie przeprowadzano ich w ogóle. Brak pieniędzy na remonty to główny powód, dla którego gminy nie dbają należycie o swój zasób mieszkaniowy. Choć samorządy mogą ubiegać się o zewnętrzne finansowanie na remonty, tylko co drugiej gminie się to udaje. 

Grzyb, wilgoć, brak centralnego ogrzewania

Według Narodowego Programu Mieszkaniowego do 2030 roku liczba osób zamieszkujących mieszkania substandardowe powinna spaść do 3,3 mln. Tymczasem mieszkania o niskim standardzie to ponad połowa zasobu mieszkaniowego wśród skontrolowanych gmin. 

Z blisko 700 budynków aż 554 powstało jeszcze przed 1945 rokiem, a co trzeci z nich został zbudowany jeszcze w XIX wieku. Niemal co trzecie mieszkanie w takich budynkach miało niski standard. Z około 3200 mieszkań ponad 2000 nie miało dostępu do WC, a w niektórych przypadkach – do sieci wodociągowej.

Często spotykane problemy to brak centralnego ogrzewania (co prowadzi do wilgoci i rozwoju grzyba), zagrożenia pożarowe (np. wadliwe instalacje elektryczne), brak wyraźnych tabliczek z nazwą ulicy i numerem albo niewłaściwe zachowania mieszkańców, które pogarszają stan budynku.

W ocenie NIK wynika to z bierności gmin

W swoim raporcie NIK zwraca uwagę na bierność gmin. Samorządy wydają się pogodzone z fatalnym stanem swojego zasobu mieszkaniowego i niewiele robią, żeby go poprawić. Często pomijają kontrole stanu technicznego budynków, a nawet jeśli je przeprowadzają – nie wyciągają z nich wniosków. 

Również rzadko przygotowują długoterminowe plany remontów, a jeśli już je mają, to ich nie realizują, tłumacząc się brakiem pieniędzy. Jednocześnie nie zawsze podejmują działania, który pomogłyby im zdobyć dodatkowe fundusze, czy skuteczniej ściągać zaległości czynszowe od swoich dłużników.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Andrzej Tumanowicz ha ha ah 29.12.2025 15:06
trzeba szybko zrobić z tym porządek darek wieczorek z ekipą wie jak to się robi ha ah ah mój oficer prowadzacowyprowadzajacy ha aha h Afera mieszkaniowa: Wieczorek przesłuchany, ale musi milczeć mp 4 marca 2009, 13:15 fot. Marcin Bielecki Były wiceprezydent Szczecina został przesłuchany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w handlu mieszkaniami w Szczecinie. Ma status świadka. - Potwierdzam, że pan Dariusz Wieczorek został przesłuchany - powiedziała prok. Małgorzata Wojciechowicz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Sam Wieczorek odmówił nam komentarza. Do nieujawniania szczegółów przesłuchania zobowiązał go prokurator. - Milczę - powiedział reporterowi "Głosu". Jego nazwisko oraz jeszcze kilku urzędników wymienił w śledztwie Andrzej R., były szef szczecińskiej lokalówki. Od czterech miesięcy siedzi w areszcie. I opowiada prokuraturze jak w Szczecinie kwitł proceder handlu mieszkaniami. Prokuratura weryfikuje jego rewelacje. Bada dwa wątki. W pierwszym chodzi o niezgodną z prawem sprzedaż mieszkań dla tzw. niezbędnych dla Szczecina. Takie mieszkania dostało wielu urzędników. M.in. prezydent Szczecina, czy były szef zachodniopomorskiej policji. Według prokuratury, nie mieli do nich prawa. Drugi wątek dotyczy wykupywania mieszkań z bonifikatą, a potem ich sprzedaży na wolnym rynku z ogromnym zyskiem. Lokale, głównie od zadłużonych najemców, kupowali pośrednicy. Dwaj z nich trafili już do aresztu. Najemcy po stracie mieszkań najczęściej trafiali na działki lub na bruk. drek opowiedz jak się wali lokale bo w gryfinie nie wiedza ha aha h

A. Żmijewski 29.12.2025 11:31
A niby gdzie w Gryfinie te poniemieckie pyr pyr mieszkania z dziada pradziada? Zasadniczo to same gierkowskie bloki pyr pyr

taki los 29.12.2025 12:05
Sawaryn kilka kamienic kazał wyburzyć bo to łatwiej niż wyremontować.

diler ha ha ah 29.12.2025 15:33
ale działki były ha ha ah

XXX 28.12.2025 16:37
W Gryfinie na Szczecińskiej w bloku czarny grzyb na ścianach, i ogrzewanie tam jest centralne

Skwarek 28.12.2025 15:54
Nie będę komentował dopóki frędzel Pytek się nie wypowie koczuje jak buszmen

hmm... 28.12.2025 15:43
Przeważnie to gminne budynki...

A TBS gdzie 28.12.2025 15:28
A na barakach taki córeczka nielegalnie wynajmuje dzikim lokatorom

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama