Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 11 stycznia 2026 16:53
Reklama
Reklama

Mercosur: Szansa czy zagrożenie? Dlaczego wolny rynek dzieli Polskę

Podczas gdy ulice Warszawy i wielu europejskich stolic wypełniają się protestującymi rolnikami, a polska klasa polityczna – od rządu po opozycję – mówi niemal jednym głosem "nie" dla umowy z krajami Mercosur, eksperci Warsaw Enterprise Institute (WEI) prezentują zgoła odmienną perspektywę. W ich ocenie to, co politycy nazywają "obroną polskiego interesu", w rzeczywistości jest szkodliwym protekcjonizmem.
Mercosur: Szansa czy zagrożenie? Dlaczego wolny rynek dzieli Polskę
Protest rolników przeciwko umowie Mercosur.

Źródło: kadr

Podobnie myśli wielu innych ekspertów, analityków i zwykłych ludzi. 

Inaczej ocenia większość rolników, opozycja, prezydent, a nawet koalicyjny rząd. Polska klasa polityczna jest przeciwna.

Protekcjonizm: Iluzja bezpieczeństwa

Głównym argumentem przeciwników umowy jest obawa przed zalewem taniej, niespełniającej norm żywności z Ameryki Południowej. Jednak Łukasz Wojdyga, dyrektor Centrum Studiów Strategicznych WEI, studzi te emocje, wskazując na mechanizmy zawarte w samym porozumieniu.

„Protekcjonizm opiera się na prostym, ale złudnym założeniu, że po zamknięciu rynku problemy same znikną. Tymczasem problemy wcale nie znikają, lecz staną się jeszcze bardziej intensywne” – przekonuje Łukasz Wojdyga.

Ekspert zauważa, że umowa nie oznacza całkowitego otwarcia granic, lecz system ścisłych kontyngentów ilościowych oraz długich okresów przejściowych. Import wołowiny czy drobiu będzie limitowany, a po przekroczeniu kwot nadal będą obowiązywać cła.

Polska jako potęga, a nie ofiara

Narracja o "bezbronnej polskiej wsi" zderza się z twardymi danymi eksportowymi. Polska jest jednym z największych producentów drobiu w Europie. Zamykanie się na rynki zewnętrzne w imię ochrony przed konkurencją może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego: utrwalenie nieefektywnych modeli produkcji zamiast ich modernizacji.

Według analizy środowisk wolnorynkowych, blokowanie handlu z krajami Mercosur (Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem) niesie ze sobą konkretne koszty:

  • Wyższe ceny dla konsumentów: Brak konkurencji uderza bezpośrednio w portfele obywateli.
  • Zahamowanie innowacji: Brak presji rynkowej zdejmuje z producentów obowiązek unowocześniania technologii.
  • Osłabienie przemysłu: Polska to nie tylko rolnictwo, ale też silny sektor maszynowy i przetwórczy, dla którego rynki Ameryki Południowej są ogromną szansą.

Gdzie leży prawdziwy problem rolnictwa?

WEI słusznie diagnozuje, że źródło problemów europejskiego rolnictwa nie znajduje się w Buenos Aires czy Brasílii, ale w Brukseli. To nadmierne regulacje, koszty klimatyczne i biurokracja obniżają konkurencyjność unijnych farmerów.

„Jeśli europejskie rolnictwo traci konkurencyjność, to nie dlatego, że zawieramy umowę z Mercosur, ale dlatego, że UE nakłada na własnych producentów coraz więcej kosztów regulacyjnych, klimatycznych i administracyjnych” – czytamy w stanowisku WEI.

Co więcej, żywność importowana z Mercosur musi spełniać unijne normy sanitarne. Mit o "niekontrolowanym imporcie chemii" jest często wykorzystywany politycznie, by podsycać lęki społeczne.

Podsumowanie: Konkurencyjność to realne bezpieczeństwo

Polska klasa polityczna, odmawiając poparcia dla umowy, ryzykuje izolację kraju w strukturach globalnego handlu. Zdaniem Łukasza Wojdygi, droga do silnego rolnictwa wiedzie przez walkę z chaosem regulacyjnym wewnątrz UE, a nie przez stawianie murów handlowych.

„Handel międzynarodowy nie jest zagrożeniem samym w sobie. Zagrożeniem jest udawanie, że da się utrzymać bezpieczeństwo i dobrobyt poprzez izolację rynku. (...) Protekcjonizm daje iluzję bezpieczeństwa, konkurencyjność zaś realne bezpieczeństwo, także żywnościowe” – podsumowuje dyrektor CSS WEI.

W starciu między emocjonalnym protekcjonizmem a chłodną kalkulacją ekonomiczną, głos WEI jest przypomnieniem, że dobrobyt Polski zbudowano na otwartych rynkach, a odwrócenie się od tej zasady może nas kosztować znacznie więcej niż kilka procent udziału w rynku mięsa.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

revers 11.01.2026 12:07
Jesteśmy jednym z największych beneficjentów wspólnego rynku i otwartych granic. Hipokryzją jest korzystanie z wolnego handlu wewnątrz UE i jednoczesne blokowanie go na zewnątrz. Polska żywność jest świetnej jakości – poradzi sobie na globalnym rynku, o ile państwo przestanie rzucać kłody pod nogi przedsiębiorcom.

Xd 11.01.2026 11:50
Jesteśmy niewolnikami...

:)))) 11.01.2026 13:01
ruskie raby małcziat!

Kazik 11.01.2026 11:38
Czas zweryfikuje czy warto było się bać i krzyczeć czy nie.

rolnik sam z Doliny 11.01.2026 10:35
Zgadzam się z ekspertami WEI – rolnictwo krwawi przez nadregulację wewnątrz Unii. Narzucanie gigantycznych kosztów klimatycznych własnym producentom, a potem zakazywanie handlu, by ich 'chronić', to leczenie dżumy cholerą. Powinniśmy poluzować gorset regulacyjny w Europie, a wtedy Mercosur nie będzie dla nas żadnym zagrożeniem.

odrobiłem lekcje 11.01.2026 00:45
A wiecie, że Mercosur to także surowce mineralne, w tym metale rzadkie?

memory 11.01.2026 00:39
Pamiętam jak PiS mówił, że to nie jest zła umowa.

przysłowiak 10.01.2026 23:56
Strach ma wielkie oczy.

student 10.01.2026 21:27
Zamykanie rynku to droga donikąd. Jak słusznie zauważa WEI, protekcjonizm daje tylko iluzję bezpieczeństwa. Prawdziwa odporność gospodarki bierze się z innowacji. Jeśli odetniemy się od konkurencji, nasi producenci stracą motywację do modernizacji. W efekcie za 10 lat będziemy mieć przestarzałe rolnictwo, które i tak nie wytrzyma starcia z nowoczesnym światem.

krochmal 10.01.2026 20:15
Dużo jest przekłamań bo teraz są emocje.

prop 10.01.2026 19:42
Świat idzie do przodu. Jeśli Europa zamknie się w swojej twierdzy, Azja i Ameryka Południowa i tak będą handlować, tylko my zostaniemy w ogonie

ok. 10.01.2026 21:25
Racja.

Lech 10.01.2026 19:10
A może gdzie indziej jest źródło problemu? Problem rolnika to nie argentyńska krowa, tylko brukselski urzędnik i jego nowe regulacje klimatyczne. Walczmy z biurokracją, a nie z wolnym handlem

zdroworozsądkowy 10.01.2026 18:17
Warto doczytać: każdy produkt wjeżdżający do UE musi spełniać nasze normy sanitarne. Mercosur tego nie zmienia. Reszta to populizm polityczny.

konfederata wolnorynkowiec 10.01.2026 18:00
Każdy, kto blokuje Mercosur, de facto głosuje za droższą wołowiną i drobiem w polskich sklepach. Ochrona interesu kilku grup nie powinna uderzać w portfele milionów Polaków

Hehe 10.01.2026 18:44
konfederata wolnorynkowiec 10.01.2026 18:00
Każdy, kto blokuje Mercosur, de facto głosuje za droższą wołowiną i drobiem w polskich sklepach. Ochrona interesu kilku grup nie powinna uderzać w portfele milionów Polaków
Lepsza jest nasza i zdrowsza, aniżeli jakieś pomyje, których nic nie zmyje.

hihi 10.01.2026 19:13
Wasza zdrowsza Hehe? Co masz na myśli. Znając ciebie to pewno alkohol.

Inżynier 10.01.2026 17:52
Jaki wolny rynek? W Brazylii leją chemie bez kontroli, a europejski rolnik musi wypełnić sto dyrektyw ekologicznych.

Łukasz 10.01.2026 17:55
Sre je nie le je. Niby skąd to wiesz? Ty "Inżynier" to nie ty masz moskiewskie komntarze?

Antoni Dwawybuchy 10.01.2026 18:18
Przypadek? Nie sądzę.

Inżynier 10.01.2026 20:34
Łukasz 10.01.2026 17:55
Sre je nie le je. Niby skąd to wiesz? Ty "Inżynier" to nie ty masz moskiewskie komntarze?
Byłeś w Brazylii ? Ja jestem służbowo regularnie. Wypalają dżungle bez kontroli, gangi wożą kokainę Amazonką. Zero kontroli w tym kraju. Chcesz wylać kwas solny na pole, to lejesz. Zapraszam, podróże kształcą.

hihi 10.01.2026 21:22
Inżynier no gdzie wy ruskie trolle nie jeździliście?! Ale tak naprawdę to w d... byliście i g... widzieliście.

Inżynier 11.01.2026 11:10
hihi 10.01.2026 21:22
Inżynier no gdzie wy ruskie trolle nie jeździliście?! Ale tak naprawdę to w d... byliście i g... widzieliście.
Bredzenie, zero argumentów.

FactCheck 10.01.2026 21:10
Brazylia jest drugim co do wielkości rynkiem zbytu glifosatu na świecie, który jest stosowany głównie na polach genetycznie modyfikowanej soi i kukurydzy. Dopuszczalne poziomy pozostałości glifosatu w żywności są w Brazylii wielokrotnie wyższe niż w UE: podczas gdy UE dopuszcza maksymalnie 0,05 mg na kilogram, Brazylia dopuszcza do 10 mg na kilogram – 200 razy więcej.

spokojnie 10.01.2026 21:32
I co z tego, że jest rynkiem? Żywność jest badana w Europie i jeśli nie spełni norm to do widzenia.

przeciwnik mitów 10.01.2026 17:32
Przestańmy straszyć 'niekontrolowanym' zalewem żywności. Umowa przewiduje konkretne limity (kontyngenty). To nie jest dziki zachód, tylko cywilizowany handel, na którym korzystają konsumenci.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama