Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 4 lutego 2026 08:45
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Koniec milczenia. Szpitale powiatowe ogłaszają protest przeciwko paraliżowi ochrony zdrowia

To już nie jest prośba, to krzyk o ratunek. Dyrektorzy szpitali powiatowych tracą cierpliwość i 3 marca wyjdą przed Ministerstwo Zdrowia. System, który znamy, przestaje istnieć, a oddziały zamykają się w chaosie. Jeśli rząd nie zareaguje, pacjenci zostaną bez pomocy pod zamkniętymi drzwiami placówek.
Koniec milczenia. Szpitale powiatowe ogłaszają protest przeciwko paraliżowi ochrony zdrowia
Wielki protest dyrektorów 3 marca przed Ministerstwem Zdrowia.

Autor: Canva

Ogólnopolski protest przed Ministerstwem Zdrowia. Na ulice wyjdą dyrektorzy szpitali powiatowych. To odpowiedź na coraz gorszą sytuację finansową szpitali w Polsce.

Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych wspólnie ze Związkiem Powiatów Polskich zapowiedzieli – jak podało RMF FM – demonstrację przed Ministerstwem Zdrowia. Protest odbędzie się 3 marca. I według organizatorów może być największym protestem pracowników szpitali od lat. 

Z jakimi postulatami pojawią się w Warszawie dyrektorzy szpitali powiatowych?

System stał się totalnie nieprzewidywalny

Przede wszystkim domagają się pilnych działań naprawczych i dodatkowego wsparcia finansowego dla tonących w długach placówek. Ostrzegają, że utrzymywanie takiej sytuacji grozi paraliżem szpitali powiatowych i zagraża bezpieczeństwu pacjentów.

– System stał się totalnie nieprzewidywalny. Zamykają się oddziały położnicze w sposób totalnie niekontrolowany. Musimy zwrócić uwagę społeczeństwu, że szpitale powiatowe toną i utoną zupełnie, jeśli czegoś nie zrobimy podkreśla w rozmowie z RMF FM Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. 

Związek Powiatów Polskich już 21 stycznia wezwał rząd do natychmiastowych działań. Argumentował, że odkładanie decyzji może zakłócić pracę szpitali w całym kraju.

Waldemar Malinowski przywołuje tu trwający proces likwidacji oddziałów położniczych. Jest to robione chaotycznie i pozbawione centralnej koordynacji. 

Widzimy ułomność systemu, nie widzimy strategii

Formalnie odpowiedzialność jest przerzucana na samorządy, ale w praktyce są one zmuszane do podejmowania takich decyzji przez niskie wyceny świadczeń i malejącą liczbę porodów. 

– Nie ma rozwiązania systemowego, dopiero zaczyna się o tym mówić – podkreśla.

Proponowane przez administrację publiczną pokoje narodzin czy organizacja transportu pacjentek specjalistycznymi karetkami typu N są w obecnych realiach finansowych trudne do wdrożenia. 

– Widzimy ułomność systemu i brak perspektyw, jeśli chodzi o szpitale powiatowe. Nie widzimy jakiejkolwiek strategii – podsumowuje prezes OZPSP.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

medyk 04.02.2026 07:46
Problem tkwi w niedoszacowaniu procedur. Jeśli wyceny świadczeń nie pokrywają kosztów personelu i prądu, to nawet najlepszy dyrektor nie wyjdzie na zero. To błąd systemowy, a nie zarządczy.

Bronek 04.02.2026 07:32
Zamykanie porodówek to wyrok na małe miejscowości. Tak było w Gryfinie

Justyna 04.02.2026 08:07
Młode matki nie mog być z tego zadowolone.

Tymon 04.02.2026 07:13
Wreszcie ktoś głośno powiedział, że król jest nagi. Brawo!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama