Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 6 lutego 2026 16:41
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Szaleńczy pościg, perfidny fortel i finał w gęstych zaroślach. Nocny horror w Gryfinie

To były sceny jak z najmocniejszego kina akcji, ale rozegrały się na naszych drogach. W nocy z 4 na 5 lutego 2026 roku ulice Gryfina stały się areną walki o bezpieczeństwo, gdy 29-latek postanowił rzucić wyzwanie mundurowym. Ryzykował życie swoje i innych, a wszystko skończyło się hukiem giętej blachy i łamanych drzew.
Szaleńczy pościg, perfidny fortel i finał w gęstych zaroślach. Nocny horror w Gryfinie
Dramatyczny finał pościgu. Kierowca bez prawa jazdy uderzył w drzewo. Czytaj o perfidnym podstępie, którego użył uciekinier wobec policjantów z Gryfina.

Źródło: policja Gryfino

To miało być rutynowe zatrzymanie, a zmieniło się w scenariusz rodem z "Szybkich i Wściekłych".

Perfidna pułapka uciekiniera

Wszystko zaczęło się w Gryfinie. Funkcjonariusze Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego próbowali zatrzymać do kontroli srebrnego Volkswagena. Kierowca ani myślał naciskać hamulec. Rozpoczął się morderczy wyścig z czasem i policyjnymi syrenami.

W pewnym momencie wydawało się, że rozsądek zwyciężył. Młody mężczyzna zwolnił i zjechał w zatokę autobusową. Gdy policjanci wysiedli z radiowozu, przekonani, że to koniec interwencji, uciekinier pokazał swoją prawdziwą twarz. Wykorzystał ten moment jako brudny fortel – gwałtownie wcisnął gaz do dechy, zostawiając osłupiałych funkcjonariuszy w chmurze spalin. Zyskał cenne sekundy przewagi i rzucił się do szaleńczej ucieczki w stronę Wełtynia.

Finał na trasie śmierci

Ucieczka nie trwała jednak długo. Na śliskiej nawierzchni, na odcinku między Wełtyniem a Wirowem, przeznaczenie dopadło 29-latka. Przy ogromnej prędkości mężczyzna stracił panowanie nad maszyną. Rozpędzony Volkswagen wypadł z drogi i z impetem wbił się w przydrożne drzewa.

Pościg zakończył się w ciemnościach, pośród trzasku łamanych gałęzi. Szybko wyszło na jaw, dlaczego kierowca tak desperacko uciekał:

  • Był pod wpływem środków odurzających.
  • W ogóle nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami.

Krajobraz po bitwie: Straty są porażające

Patrząc na zdjęcie z miejsca wypadku, trudno uwierzyć, że ktokolwiek wyszedł z tego o własnych siłach. Siła uderzenia była ogromna.

  • Przód pojazdu: Został całkowicie zmasakrowany. Maska wygięła się w harmonijkę, a pas przedni przestał istnieć.
  • Oświetlenie i karoseria: Charakterystyczne podwójne reflektory Volkswagena zostały zmiażdżone, a zderzak niemal całkowicie odpadł od konstrukcji.
  • Wrak w sidłach natury: Samochód został dosłownie "uwięziony" przez potężne konary drzewa, które wbiły się w komorę silnika i przykryły dach oraz szybę czołową, blokując możliwość ucieczki z kabiny.
  • Wartość rynkowa: Auto nadaje się już tylko na złom – strata całkowita.

Co z szybkim i wściekłym?

Mieszkaniec powiatu gryfińskiego trafił prosto do policyjnej celi. Usłyszał już zarzuty za niezatrzymanie się do kontroli, a prokurator objął go dozorem policyjnym. 

Za nocny rajd pod wpływem narkotyków i narażenie wielu osób na śmierć, odpowie teraz przed sądem.

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

oko 06.02.2026 15:21
Analizując uszkodzenia na zdjęciu, prędkość musiała być konkretna. Drzewo zadziałało jak mur

Remik 06.02.2026 15:11
Szacunek dla chłopaków z patrolu za wytrwałość. Ten fortel z zatoczką to szczyt bezczelności.

cóż 06.02.2026 15:11
Kolejny bez mózgu na naszych drogach... Dobrze, że nikogo niewinnego nie zabił

Wincel 06.02.2026 15:09
Na zdjęciu widzę znak 30 na godzinę, a on ile grzał?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama