Mieczysław Sawaryn podczas ostatniej samorządowej kampanii wyborczej obiecał, że wyrzuci swego zastępcę Tomasza Milera i ponownie został burmistrzem. Samych wyborców oszukał, bo sytuacja niemal się powtórzyła - burmistrz odsunął się częściowo od rządzenia, a władze niejako "przekazał" swoim zastępcom. Ci uchodzą za niewybieralnych, więc prowadzona jest ostra polityka personalna. Jednak atmosfera jest taka, że nawet ich "wybrańcy" uciekają z Gryfina.
Opowiemy teraz o trzech takich przypadkach, które są niemal potwierdzone.
Z PUK do spółdzielni mieszkaniowej
Marcin Stawicki uchodził za dobrego kolegę Tomasza Milera, zastępcy burmistrza. Gdy składał dokumenty do Urzędu Miasta i Gminy, to w CV zapisał, że wcześniej był m.in. sprzedawcą telefonów komórkowych. Często widziany z Tomaszem Milerem szybko awansował w UMiG. Ponad 4 lata temu został nawet prezesem Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Gryfinie.
Tymczasem w Szczecinie prezes jednej ze spółdzielni mieszkaniowych odchodzi na emeryturę. Podobno Wojciech Długoborski (wcześniej pracował w PUK) miał dobrze wypowiadać się o Marcinie Stawickim wśród lewicowych kolegów, którzy działają w szeroko pojętej spółdzielczości. I tak prezes PUK odchodzi z Gryfina. Od września ma pokierować Spółdzielnią Mieszkaniową Śródmieście.
Urzędnicy uciekają z UMiG, a "Sawaryn się wściekł"
Wielka tzw. czystka była w Urzędzie Miasta i Gminy w styczniu. Przeprowadzono wówczas dużą reorganizację i wymieniono wielu naczelników. Jednym z głównych ludzi od inwestycji był Mariusz Andrusewicz. To jednak stara gwardia. Z tercetem w inwestycjach był niemal od początku, choć raz był hołubiony, a innym razem popadał w niełaskę. I na tym etapie jest prawdopodobnie ostatnio.
Obecnie jest naczelnikiem Wydziału Inwestycji i Rozwoju. Nieoficjalnie wiadomo., że może on podążyć za Marcinem Stawickim. Miałby przejść do tej samej Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście. I tam zajmowałby się... inwestycjami.
Po przeobrażeniach UMIG w styczniu br. naczelnikiem Wydziału Bezpieczeństwa Publicznego i Wsparcia Lokalnego został Andrzej Hoehle. Ale już zrezygnował z pracy w UMiG.
Sa też kolejne nazwiska, ale podobno - jak to mówią - "Sawaryn się wściekł" i prowadzi w urzędzie rozmowy z wieloma pracownikami. Co z nich wyniknie, zobaczymy wkrótce. Na razie musi gasić pracowniczy pożar...


Napisz komentarz
Komentarze