Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 29 marca 2026 03:33
Reklama
Reklama

Głaskałem tego samego kota

W pierwszej chwili, gdy natrafiłem na zdjęcia z wyprawy Kamila Krasickiego pomyślałem, że ktoś wyprzedził mnie z publikacją mojej własnej podróży, z której właśnie wróciłem. Ten sam camping, ten sam typ namiotu, te same góry, nawet ten sam łaszący się kot, który prawdopodobnie z niemałym podobieństwem wdał się w tubylców (w pierwszej kolejności wpływy mieszkańców wyspy pochodzą z turystyki, o zarobkach drugiej kolejności rozmawia się po godzinie 22 ;). Śledzę z zainteresowaniem relację Kamila, jednak korzystając z okazji chętnie przedstawiłbym swoje odczucia związane z przebywaniem w ,,Korsykańskim Gryfinie jak określił Kamil miasto Corte.
Głaskałem tego samego kota

W drugiej połowie września przebywałem na południu Francji, gdzie między deltą Rodanu i wybrzeżem Morza Śródziemnego leży bajeczna kraina Camargue, gdzie wraz z francuskimi hippisami szukałem śladów flamingów oraz słynnych białych koni (jednakże pozostawiam tą opowieść na inny czas). Od napotkanego na plaży pisarza szukającego natchnienia dowiedziałem się o tanich biletach promowych na Korsykę, które w sposób spontaniczny i naturalny wyznaczyły kolejny cel.

Podróż do Corte

 

Trzeciego dnia pobytu na rajskiej wyspie obudziłem się w nieco zmaltretowanym namiocie. Tak to zwykle się kończy spotykając na swojej ścieżce innych podróżników i znajdując -o dziwo!- zbiegiem okoliczności pełną butelkę wina we własnym plecaku (...)
Relacja będzie kontynuowana przez czytelnika z Gryfina.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama