Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 marca 2026 10:52
Reklama
Reklama

Chocholi taniec z masztem, czyli straszenie niewidzialnymi promieniami, których nie będzie

Teatr pod publiczkę zdają się odgrywać burmistrz Gryfina Mieczysław Sawaryn i wiceburmistrz Tomasz Miler. Brat wiceburmistrza postraszył mieszkańców, że w okolicy przedszkola ma powstać 32-metrowy maszt. Tymczasem władze wcale nie mają zamiaru wydawać pozwolenia na budowę. Po co więc ta szopka?
Chocholi taniec z masztem, czyli straszenie niewidzialnymi promieniami, których nie będzie
Sukces ma być odtrąbiony we wtorek. Ale po co, skoro jak się okazuje, nie ma żadnego zagrożenia powstania inwestycji?
 
Prawdopodobna przyczyna zamieszania
Spadają notowania władzy. Być może to skłania gryfińskich burmistrzów aby w zaprzyjaźnionej gazecie promować swoje osiągniecia? Do tego zdaje się zbudowano całą strategię. Dla podbudowania notowań władz może przydać się np. przyjście z pomocą w walce z masztem... A w tej sprawie burmistrz Mieczysław Sawaryn  wydał już jedną pozytywną dla inwestora decyzję, którą musiał podpisać z mocy prawa. Podobnie postąpiło starostwo. I mniej więcej w tym czasie zaczęło się straszenie promieniowaniem.  Dziwnie było to, że wiceburmistrz Tomasz Miler nabrał wody w usta i mimo że jest odpowiedzialny za inwestycje, nie zamieścił w zasadzie konkretnej wypowiedzi w  gazecie brata. Oczywiście nie omieszkano wspomnieć, że tak przejął się całą sprawą, iż na chwilę przerwał nawet swój urlop. Cóż za poświęcenie!
 
Pierwotny plan inwestycji
Warszawska firma Aero2 postanowiła postawić w Gryfinie maszt z antenami. W tej sprawie dogadała się z PSS Społem jako właścicielem terenu. Co dziwne, o tym niewiele się mówi…  Maszt miał powstać tuż przy sklepie Bartek przy ul. Reymonta w Gryfinie i to w bezpośrednim sąsiedztwie przedszkola Calineczka.
 
Protest mieszkańców wywołany działaniami burmistrza i wiceburmistrza
Informację o planowanej inwestycji podpisali Mieczysław Sawaryn i Tomasz Miler. To wzbudziło niepokój mieszkańców. Mieszkańcy sprowokowani przez władze zorganizowali komitet protestacyjny. W jego skład wszedł m.in. Roman Michalski, przewodniczący Rady Powiatu. Rodziców dzieci organizowała dyrektor przedszkola Bogusława Maślana. Przygotowano nawet sesję fotograficzną dla gazety brata wiceburmistrza, która jako jedyne medium regionalne podjęło temat.
 
Cyniczna gra władzy?
Z działań i wypowiedzi władz wynika tymczasem, że maszt tam w ogóle nie powstanie. Wszystko wskazuje na to, że role zostały rozpisane. Zbawcą ma być burmistrz, który niczym rycerz na białym koniu przyjedzie pod Calineczkę i ogłosi, że żadnego masztu nie będzie, bo nie zgadza się na warunki zabudowy. Utwierdza w tym wypowiedź wiceburmistrza Pawła Nikitińskiego na ostatniej sesji (burmistrza nie było) w dyskusji dotyczącej owej inwestycji.
-Została wydana w tym zakresie decyzja, bo z mocy prawa taka musiała zostać wydana. Nie ma powodów do niepokoju, gdyż są obiektywne przesłanki, że tego masztu nie będzie! – powiedział wiceburmistrz.
A można było całą sprawę załatwić bez błysków fleszy….

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama