Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 marca 2026 15:20
Reklama
Reklama

Jak żyje zaklinacz urody

Za drzwiami wielu mieszkań naszych miejscowości mieszkają ciekawi ludzie wykonujący różne zawody, mający pasje i zainteresowania. Dowiadujemy się o nich często tylko przez przypadek. Henryk Szymanowski to złotnik-artysta, malarz, rzeźbiarz. Jego świat to świat metali i kamieni, których zaklęta jest dziwna, czasem tajemnicza moc i z których wyczarowuje często przedziwne liście, kwiaty lub figury geometryczne.
Jak żyje zaklinacz urody

Kawałki srebra, kawałeczki nefrytów, szafirów i złota zamieniają się w łańcuchy, pierścionki, kute  bransolety, które rozświetlają oczy kobiet patrzących na te arcydzieła. Mówi się, że artyści to niezwyczajni, trochę inni ludzie. Jest też taka metafora, że „artyści to wybrańcy bogów”.

- Na pewno coś w tym jest. Z wykształcenia jestem elektronikiem. Jubilerem zostałem trochę przez przypadek, trochę przez żart. Mój pierwszy jubilerski wyrób to pierścionek z drutu dla koleżanki. Następne pierścionki wzbudzały  już zachwyt w Paryżu.  To prawda, że twórca odbiera inaczej rzeczywistość. Staramy się dać ludziom to, co uważamy za piękne. Urodę „zaklinamy” w biżuterii, obrazach, rzeźbach. Choćby ten srebrny Ikar z bursztynowymi skrzydłami. Mimo że się nie rozpłyną w słońcu, nie uleci do nieba, ale jest urokliwy. Tworzenie to dar, który otrzymujemy od siły wyższej.  Znajdujemy w niej zawsze coś nowego, innego. Rozwijając otrzymany dar zbliżamy się do Boga i jesteśmy szczęśliwsi - wyznaje Henryk Szymanowski.

Mieszkanie malarki Marii Diakowskiej i jubilera-artysty Henryka Szymanowskiego znajduje się na czwartym piętrze. Jest bliżej nieba. Księżyc tu okrąglejszy i gwiazdy większe. Szerokie okno bez zasłon, bez firan, ale za  tą szybą roztacza się widok jak z pocztówki. Krajobraz przed rzeką i daleko za rzeką. W pokoju przestrzeń. Jest kącik z pędzlami, farbami, dłutami. Na ścianach zaklęte w obrazach   skrawki  z życia. Samotny wilk, przepiękne irysy zdające się rozsiewać zapachy, kobiety w szpilkach. I ta  trochę nierzeczywista atmosfera oraz przyjemna cisza i ostrożne stąpanie kocich łapek, istniejących tylko na obrazach pani Marii.  

– Obrazy emanują energią, są częścią myśli artysty, jego spojrzenia na świat, również jego pracy.  Są wyrazem cierpienia lub miłości - mówi Maria Diakowska

Na obrazach pana Henryka ryś pędzi w nieznane, Cyganie rozstawili się taborem, a konie ścigają się z literami. W szufladzie biurka plączą się kartki z prozą i wierszami, czekając na zapach farby drukarskiej.  Artystów świat, to trochę inaczej widziany świat.

 W Centrum Informacji Turystycznej w Gryfinie jeszcze do 24 marca w godzinach od 9:00 do 17:00 można zobaczyć wystawę biżuterii i obrazów Henryka Szymanowskiego. Wstęp wolny. Szanowni Państwo, warto się wybrać.

TWS   

  



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama