Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 21 stycznia 2026 18:59
Reklama
Reklama

Dzięki Marii Dobromilskiej dorośli mogą znów poczuć się dziećmi

Tak wielu ludzi, którzy pojawili się w sobotni wieczór (12.12.2015 r.) na spotkaniu z byłą nauczycielką Marią Dobromilską nikt nie pamięta ani za czasów dawnej Rybakówki, ani w obecnym Centrum Informacji Turystycznej. Tłum gości był także miłym zaskoczeniem dla organizatorów oraz bohaterki wydarzenia.
Dzięki Marii Dobromilskiej dorośli mogą znów poczuć się dziećmi

Pomysły rodzą się nagle. Jakaś myśl, jakieś zasłyszane słowo, przeczytane zdanie i za chwilę jest prawie gotowy pomysł na kolejne przedsięwzięcie. Koncerty organowe, spotkania, wystawy to wydarzenia, których scenariusze powstają w głowach grupy, która powoli nadaje ton kulturalnemu Gryfinu. Są to Katarzyna Figas wraz z bardzo aktywnymi członkami Towarzystwa Miłośników Historii Ziemi Gryfińskiej, Sylwia Mencel z bibliotekarską ekipą oraz Marek Brzeziński ze Stowarzyszenia „Pokolenia Pokoleniom”.

Myśl o tym, żeby przypominać nie tylko o tych, którzy odeszli, ale również opowiadać o tych, którzy są jeszcze wśród nas – to doskonały pomysł. Janina Zawadzka należąca do tej aktywnej grupy przypomniała sobie o Marii Dobromilskiej.  

Pani Maria ma dziewięćdziesiąt parę lat… To prawie wiek. Pionierka. Całe prawie życie nauczycielka kochająca młodzież. Pedagog mający zawsze czas dla swojej  uczniowskiej gromady zarówno w pracy, jak i po godzinach. Do swojej szkoły przy ul. Łużyckiej w Gryfinie wydeptała ścieżkę. A teraz, tak nagle  przygaszona czasem, za sprawą wspomnień wróciła atmosfera minionych lat. Siwiutkie, jakby cieniem błękitu przyprószone włosy. Trochę przygasłe oczy, ale gdzieś w kącikach ust ten sam dawny uśmiech.  

Sceneria jak za dawnych lat - ławki z zielonym blatem, liczydło, mapa. Nawet uczniowie, tyle że trochę inni, z innego wymiaru. Na podłodze leżą kartki, które jakby wypadły z wynoszonych ze strychu starych uczniowskich zeszytów. Na sztalugach laurki wyjęte z zakurzonych pudeł. Historie  pani Marii zatrzymane w fotografiach i rysunkach.

-  Bałam się tego spotkania. Czy w ogóle ktoś przyjdzie, czy ktoś o mnie pamięta? W tej chwili jestem oszołomiona. Przyszło tak dużo ludzi. Jestem trochę zmęczona. Przyzwyczaiłam się już do ciszy i spokoju, a tu taki tłum – mówi poruszona Maria Dobromilska.

Wzruszenia, łzy i emocje.

-Dom pani Marii pachniał książkami. Była wyjątkowym człowiekiem i nauczycielem. Była również świetnym psychologiem i wiele się od niej nauczyłam. Na pewno nie tylko ja pamiętam jej słowa „Uśmiechajcie się do ludzi. Szczery uśmiech to odzwierciedlenie duszy” – opowiada pani Ewa,   uczennica Marii Dobromilskiej.

To nie były tylko wspomnienia. To został przywrócony na chwilę miniony czas. Niektóre dawne uczennice tak bardzo wczuły się w rolę, że wyglądało, jakby całkowicie były z tamtego czasu. Wielu z tych, którzy przyszli, znowu poczuło się uczniami. Przez chwilę byli w krótkich spodenkach albo spódniczkach, z warkoczykami.  

To było bardzo potrzebne, bardzo wzruszające spotkanie . Nie możemy zapominać o tych, którzy jeszcze żyją wśród nas, a tyle dobrego i mądrego wnieśli w życie naszej społeczności.

 

Wystawa poświęcona Marii Dobromilskiej czynna jest do 16 grudnia br. w godzinach 18.00 - 20.00 w budynku "Rybakówki" (wejście od strony rzeki).

TWS 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JeleńTreść komentarza: I co teraz po twoich przeprosinach?!Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:46Źródło komentarza: Nagły manewr i dachowanie w rowie. Policja wyjaśnia przyczyny wypadkuAutor komentarza: mataTreść komentarza: hmm. to zdarzenie to klasyczny przykład dylematu, przed którym staje niemal każdy kierowca w lesie. Instynkt mówi: "uciekaj przed uderzeniem", ale fizyka jest nieubłagana. Nagły skręt przy prędkości pozamiejskiej na śliskiej nawierzchni niemal zawsze kończy się dachowaniem. Choć brzmi to brutalnie, instruktorzy doskonalenia techniki jazdy często powtarzają, że bezpieczniejsze (dla pasażerów) jest hamowanie do oporu i ewentualne uderzenie w zwierzę niż ryzykowne manewry, które kończą się na drzewie lub jak w tym przypadku w rowie.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:45Źródło komentarza: Nagły manewr i dachowanie w rowie. Policja wyjaśnia przyczyny wypadkuAutor komentarza: taki mykTreść komentarza: W każdym cywilizowanym samorządzie taka „współpraca” braci przy przetargach skończyłaby się natychmiastową dymisją. W Gryfinie próbuje się nam wmówić, że to normalna praca urzędnika ds. przetargów, bo takim jest p. Tomasz Miler.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:41Źródło komentarza: Otwarcie we własnym sosie. Działanie w ukryciu: Co przemilczano przy ul. Sprzymierzonych?Autor komentarza: urzędnikTreść komentarza: Tak, w każdym cywilizowanym samorządzie taka „współpraca” braci przy przetargach skończyłaby się natychmiastową dymisją. W Gryfinie próbuje się nam wmówić, że to normalna praca.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:37Źródło komentarza: Przetarg pod specjalnym nadzorem braci Milerów. Czy w Gryfinie doszło do złamania tajemnicy służbowej?
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama