Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 19 lutego 2026 21:45
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Jesteśmy rekordzistami pod względem wzywania ratowników medycznych. Długo czekamy na karetkę

Nas region jest na czele w kategorii wyjazdów do interwencji domowych. Na południu powiatu gryfińskiego na karetki czeka się długo. Wiozą do Dębna, Gryfina lub Szczecina, ale też Gorzowa Wielkopolskiego. Często pacjenci transportowani są LPR - lotniczym pogotowiem ratunkowym.
Jesteśmy rekordzistami pod względem wzywania ratowników medycznych. Długo czekamy na karetkę
Ratownicy z karetki i LPR na południu powiatu gryfińskiego z rannym, który spadł ze schodów.

Autor: igryfino

 Jak wskazują dane na karetki czekamy za długo, ale pomoc wzywamy zbyt często – wynika z raportu GUS. A ten wziął pod lupę pracę zespołów ratownictwa medycznego.

Według danych z raportu GUS „Zdrowie i ochrona zdrowia w 2024 r.” zespoły ratownictwa medycznego – jak podaje Rynek Zdrowia – interweniowały przy ponad 3 mln zdarzeń. O blisko 360 tys. razy częściej niż rok wcześniej.

Większość wyjazdów to interwencje domowe

Z pomocy ratowników najczęściej korzystali pacjenci z województwa zachodniopomorskiego, najrzadziej – z wielkopolskiego.

Większość interwencji odbywała się w domach pacjentów – to blisko 77 proc. wszystkich wyjazdów. Jednak w relacji rok do roku to nieznaczny spadek.

Za to częściej zespoły ratownictwa medycznego wyjeżdżały do zdarzeń w ruchu uliczno-drogowym i w pracy. 

Czas dotarcia na miejsce zdarzenia

GUS przeanalizował także czas dotarcia zespołów na miejsce zdarzenia. Wyjaśnijmy, że zgodnie przepisami przy jego ocenie sprawdza się dwa parametry:

medianę czasu dotarcia – nie większa niż 8 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 15 minut poza miastem powyżej 10 tys. mieszkańców;

maksymalny czas dotarcia – nie może być dłuższy niż 15 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 20 minut poza miastem powyżej 10 tys. mieszkańców.

Jak to się przekłada na ustalenia GUS-u? 

Miesięczna mediana czasu dotarcia zespołów ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców – podaje Rynek Zdrowia – była przekroczona we wszystkich województwach. Najbardziej w województwie mazowieckim, gdzie zespół ratownictwa dotarł po 12 min. 20 sek.

Pod względem liczby wyjazdów przekraczających ustawowe mediany w dużych miastach najgorzej wypada województwo śląskie.

Mediana czasu dotarcia do pacjenta nie była przekraczana tylko w województwach małopolskim i podkarpackim. Dla odmiany w województwie świętokrzyskim przekroczono ją przy ponad 19 proc. interwencji. 

Czekali na karetkę ponad 20 minut

Najdłuższy czasu dojazdu w mieście do 10 tys. mieszkańców zarejestrowano w województwie śląskim ratownicy dotarli na miejsce po 20 min. 33 sek. 

Natomiast w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców najsprawniej działały zespoły z województwa podkarpackiego. Tam odsetek wyjazdów przekraczających ustawowy kwadrans wyniósł 4,9 proc. 

Dolnośląskie liderem takich wezwań

Jak wynika z raportu GUS pacjenci wzywają ratowników medycznych częściej niż powinni. W 2024 r. większość – 59,2 proc. wyjazdów – dotyczyła sytuacji niezagrażających bezpośrednio zdrowiu ani życiu.

Największy odsetek tego typu wyjazdów odnotowano w województwie dolnośląskim, czyli tam, gdzie czasu dojazdu poza miastem powyżej 10 tysięcy mieszkańców był najdłuższy.

Latające karetki pogotowia medycznego

W Polsce funkcjonuje też 21 stałych baz Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego i dodatkowa baza wakacyjna w Koszalinie. 

Z raportu GUS wynika, że w 2024 r. zespoły lotniczego pogotowia ratunkowego (LPR) wzbijały się 328 razy, żeby udzielić pomocy 8415 osobom.

W przypadku LPR pacjentami częściej byli mężczyźni (66,9 proc.) niż kobiety (33,1 proc.). W przypadku interwencji naziemnych karetek pogotowia połowę pacjentów stanowiły kobiety, a połowę mężczyźni.

Śmigłowce najczęściej były wzywane do:

  • wypadków komunikacyjnych,
  • udarów mózgu,
  • nagłego zatrzymania krążenia,
  • upadków z wysokości,
  • oparzeń termicznych.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

fikcja prawna vs. rzeczywistość: 03.01.2026 11:52
Skoro statystyki pokazują przekroczenie ustawowych czasów dojazdu we WSZYSTKICH województwach, to znaczy, że przepisy są martwe. Zamiast dostosować liczbę karetek do realnych potrzeb i korków w miastach, udajemy, że wszystko jest w porządku, a ratownicy dwoją się i troją, żeby nagiąć czasoprzestrzeń. Bez zwiększenia finansowania i liczby zespołów (ZRM), te raporty co roku będą wyglądać tak samo – więcej wyjazdów, dłuższy czas oczekiwania i większa frustracja wszystkich stron.

Hehe 01.01.2026 09:34
Przecież jeździć nie muszą, a zamiast erki to karawan wysyłajcie, będzie taniej i ZUS zyska w długim terminie.

geografia nierownosci. 31.12.2025 20:24
Artykuł świetnie punktuje problem 'wykluczenia ratunkowego'. To niedopuszczalne, żeby w XXI wieku szanse na przeżycie zawału czy udaru zależały tak drastycznie od kodu pocztowego. Mieszkaniec południa powiatu gryfińskiego płaci takie same składki jak mieszkaniec centrum Szczecina, a musi liczyć na to, że akurat LPR będzie wolny, bo karetka kołowa ma do pokonania dziesiątki kilometrów. Państwo powinno gwarantować równe standardy bezpieczeństwa, a nie tylko papierowe mediany.

no 31.12.2025 20:24
Jest nad czym pracowac.

krokiew 31.12.2025 16:54
Ten raport to dowód na to, że pogotowie stało się 'bezpiecznikiem' dla całkowicie niewydolnego systemu opieki podstawowej. Skoro 77% wyjazdów to interwencje domowe, a jednocześnie GUS alarmuje, że wzywamy pomoc zbyt często, to diagnoza jest prosta: pacjenci nie mają gdzie się podziać po godzinie 18:00 lub gdy przychodnia odmawia wizyty. Karetka to dziś jedyny lekarz, który na pewno przyjedzie, i to jest tragedia tego systemu

A. Żmijewski 31.12.2025 09:53
Coraz dłuższe pyr pyr kolejki do lekarzy i szpitali powodują zasadniczo wzrost zapotrzebowania na pilne interwencje pogotowia pyr pyr

klik 31.12.2025 16:54
A do tego społeczeństwo coraz starsze.

Podatnik 31.12.2025 01:36
Od dawna się mówi że jest za mało ZRM. Po co na siłę Straż Pożarna pcha się na w karetki? Na siłę i pod publikę Komendanci rękoma Strażaków chwalą się że mają super karetki. I co z tego że mają, jak nie mają prawa wyjechać nimi do pacjęta! Nie ma takiej ustawy by Straż Pożarna mogła karetką wyjechać do poszkodowanego, i nie ma takiego przepisu by Strażak mógł użyć czegoś więcej niż plastra czy AED. Nawet tabletki na ból głowy Strażak nie ma prawa zaaplikować! Niech Straż odda karetki Ratownikom Medyczny skróci się czas oczekiwania na pomoc, i wszyscy będą zadowoleni.

J.Maliko 30.12.2025 23:55
helikopterem jest szybciej iż te karetki się guzdrzą jak te owady po ziemią takie karetki itd.

Jarek 30.12.2025 20:13
Ten raport to czerwona kartka dla decydentów. Skoro mediana czasu dotarcia jest przekroczona w KAŻDYM województwie, to znaczy, że ustawowe wymogi są fikcją, a bezpieczeństwo obywateli zależy od szczęścia

zegar 30.12.2025 18:10
W Gryfinie jeszcze jakoś to działa, ale współczuję sąsiadom z Morynia, Cedyni czy Trzcińska. Tam czas płynie inaczej, gdy człowiek czeka na pomoc. Potrzeba więcej podstacji pogotowia na południu, a nie tylko raportów

adie 30.12.2025 17:37
Często widzę LPR. To niesamowite, że musimy polegać na śmigłowcach, bo drogi i odległości do szpitali specjalistycznych wykluczają szybki transport kołowy. Szacunek dla pilotów i załóg

golec 30.12.2025 16:52
Dopóki ludzie będą dzwonić do karetki z powodu gorączki 38 stopni albo bo noga boli od tygodnia, dopóty ci, którzy naprawdę umierają, będą czekać za długo. Edukacja społeczeństwa leży

olaboga 30.12.2025 19:07
golec 30.12.2025 16:52
Dopóki ludzie będą dzwonić do karetki z powodu gorączki 38 stopni albo bo noga boli od tygodnia, dopóty ci, którzy naprawdę umierają, będą czekać za długo. Edukacja społeczeństwa leży
głupiś lemingu... spróbuj przeczytać ze zrozumieniem, pomyśl, jak nie pomoże, powtórz...

Obywatel RP 31.12.2025 01:48
Ludzie dzwonią po karetkę, i będą dzwonić, ja też pownie tak zrobię. Jak np, się widzi co się dzieje na SOR że, czekasz parę godzin, a nagle zjawia się karetka z ,,pijakiem", i tego pijaka biorą odrazu, robią mu wszystkie badania na które ty czeksz rok, jak nie więcej to szlak cię trafia. I dlatego ludzie to widzą i dzwonią by nie czekć na badania rok czasu. Polskie realia. Jakby polityk tak poczekał w kolejce rok na badania albo i więcej to by szybko znaleźki rozwiązanie na tą sytuację.

matka 30.12.2025 14:50
12 minut czekania w mieście na zespół to i tak dużo, kiedy dziecko się dusi albo ma drgawki. A co mają powiedzieć ci na wsiach, gdzie 20 minut to optymistyczny wariant? Te normy są ustalane za biurkiem, życie wygląda inaczej

liczman 30.12.2025 13:29
Wzrost o 360 tysięcy interwencji w skali kraju w rok? To przerażające dane. Społeczeństwo się starzeje, a system ochrony zdrowia stoi w miejscu. Statystyki czasu dojazdu to tylko wierzchołek góry lodowej.

zyczenie noworoczne 30.12.2025 13:29
Na zdrowie!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama