Pojawienie się szczurów w miejscu o tak dużym natężeniu ruchu pieszych to sygnał alarmowy, którego nie można zignorować. Gryzonie te są nie tylko uciążliwe, ale mogą stanowić realne zagrożenie epidemiologiczne, przenosząc liczne choroby. Wiele osób zastanawia się teraz, jak często na dworcu przeprowadzana jest profesjonalna deratyzacja i kto odpowiada za utrzymanie porządku w tym konkretnym miejscu.
„Widziałam go pod ścianą”. Relacja pasażerki
Zdarzenie miało miejsce w tunelu prowadzącym na perony gryfińskiego dworca. Czytelniczka, która przesłała nam dzisiaj zdjęcia, zauważyła szczura tuż przy krawędzi ściany, w pobliżu charakterystycznych marmurowych okładzin przejścia. Gryzoń zdawał się być "zadomowiony" w tym miejscu, co sugeruje, że przejście podziemne może oferować mu odpowiednie warunki do bytowania, takie jak resztki jedzenia pozostawiane przez pasażerów czy łatwy dostęp do rur i zakamarków technicznych.
Pasażerowie zwracają uwagę, że tunel, choć regularnie sprzątany z większych śmieci, wymaga głębszego doczyszczenia i uszczelnienia ewentualnych otworów w strukturze ścian. Widok przemykającego szczura dla wielu osób jest traumatycznym przeżyciem, szczególnie po zmroku, gdy w przejściu jest mniejszy ruch.
Problem systemowy czy jednorazowy incydent?
To nie pierwszy raz, kiedy w przestrzeni publicznej Gryfina pojawia się temat gryzoni, jednak obecność szczura w tak strategicznym punkcie komunikacyjnym, jak dworzec kolejowy wymaga natychmiastowej reakcji zarządcy obiektu. Kluczowe jest ustalenie, czy mamy do czynienia z pojedynczym osobnikiem, czy też w murach dworca powstało gniazdo.
W imieniu podróżnych i mieszkańców Gryfina, publikując ten artykuł, pytamy o planowane terminy deratyzacji oraz działania profilaktyczne, mające zapobiec powrotowi nieproszonych gości w to miejsce.











Napisz komentarz
Komentarze