Służby techniczne pracowały w pocie czoła, aby usunąć skutki marznących opadów, które unieruchomiły składy elektryczne. Choć sytuacja jest już opanowana, w rozkładach mogą jeszcze występować drobne, kilkuminutowe przesunięcia wynikające z przywracania pełnej płynności ruchu.
Kluczowe odcinki znów pod napięciem
Jak informuje Bartosz Pietrzykowski, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., najgorsze mamy już za sobą.
– Przywrócono ruch pociągów trakcją elektryczną po jednym torze między Białuniem a Świnoujściem. Na odcinku Szczecin Dąbie – Goleniów – Białuń linia przejezdna jest po dwóch torach. Również po dwóch torach pociągi trakcją elektryczną mogą poruszać się na całej trasie między Szczecinem a Kostrzynem – wyjaśnia rzecznik.
Dla mieszkańców naszego powiatu najważniejsza jest informacja o „Nadodrzance” (linia kolejowa nr 273). Po kilku dniach całkowitego zastoju lub korzystania z komunikacji zastępczej, podróżni mogą znów liczyć na standardowe połączenia, choć niektórzy pasażerowie wciąż sygnalizują lekkie opóźnienia.
Dlaczego deszcz zatrzymał pociągi?
Przyczyną kryzysu była gołoledź. Zjawisko to występuje, gdy deszcz o temperaturze powyżej zera spada na zmrożoną infrastrukturę. W przypadku kolei najbardziej newralgicznym punktem jest sieć trakcyjna. Warstwa lodu osiadająca na przewodach tworzy barierę izolacyjną, która uniemożliwia pobór prądu przez pantografy.
Co gorsza, próba forsowania oblodzonej trasy przez pociągi elektryczne mogłaby skończyć się tragicznie. Pantograf uderzający w twardy lód nie tylko go kruszy, ale może doprowadzić do zerwania całej sieci, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia. W takich sytuacjach alternatywą pozostają jedynie lokomotywy spalinowe lub hybrydowe, których liczba jest jednak ograniczona.
Obecnie pogoda sprzyja kolejarzom. Brak opadów i stabilna, minusowa temperatura pozwalają na bezpieczne utrzymanie przejezdności tras.
Odstanio o sytuacji na torach pisalismy tu:







Napisz komentarz
Komentarze