Ujawnianie wrażliwych informacji przez funkcjonariusza SOP wywołało falę dymisji. Audyt MSWiA był miażdżący. Sprawa trafiła do prokuratury.
Idą dymisje
Według ustaleń RMF FM, stanowiska mogą stracić jeden z dyrektorów zarządów SOP oraz jego zastępca. To bezpośrednie następstwo sprawy funkcjonariusza, wobec którego od października ubiegłego roku prowadzone było postępowanie wyjaśniające, a następnie dyscyplinarne. Mężczyzna miał podczas prywatnych rozmów ujawniać dane szczególnie wrażliwe, w tym miejsca zamieszkania osób objętych ochroną.
Jak podał serwis, funkcjonariusz sam zdecydował się odejść ze służby, licząc na uniknięcie zwolnienia dyscyplinarnego. Sprawa wyszła na jaw po nagraniach, które miała zarejestrować jego partnerka, znana warszawska adwokatka.
Ochrona ministrów i naruszenie etyki
Z ustaleń RMF FM wynika, że funkcjonariusz ten w latach 2012-2015 ochraniał Radosława Sikorskiego, a w 2023 roku został szefem grupy jego ochrony. W okresie rządów Zjednoczonej Prawicy pracował również przy ochronie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.
Postępowanie wykazało naruszenie zasad etyki funkcjonariusza SOP, co skutkowało odsunięciem go od ochrony ministra spraw zagranicznych. Portal RMF24.pl informował dodatkowo, że chodziło także o kierowanie gróźb wobec jednego z dziennikarzy.
„Miażdżący” audyt i dymisje w kierownictwie
We wtorek 3 lutego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji potwierdziło odwołanie czterech dyrektorów kluczowych pionów Służby Ochrony Państwa oraz jednego zastępcy dyrektora. Potwierdzono także, że wkrótce stanowiska stracą kolejne osoby.
Decyzję podjął pełniący obowiązki komendanta SOP Tomasz Jackowicz w związku z audytem zleconym przez ministerstwo. Jak podkreśliła rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka, audyt przeprowadzony w formacji był „miażdżący”.
Resort poinformował także o zawieszeniu funkcjonariusza, który nie pełnił funkcji kierowniczej, a któremu zarzucono naruszenie etyki służbowej. Postępowanie w tej sprawie trwało od października 2025 roku.
Reakcja SOP i zawiadomienie do prokuratury
Sama SOP w oficjalnym komunikacie zaznaczyła, że nie posiadała wcześniej materiałów dziennikarskich zawierających groźby funkcjonariusza wobec dziennikarza. Po ich ujawnieniu formacja złożyła jednak zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
Jak poinformowano, funkcjonariusz został odsunięty od obowiązków już 26 października 2025 roku – po doniesieniu złożonym na policję przez byłą partnerkę. 2 lutego komendant SOP wszczął wobec niego postępowanie dyscyplinarne i formalnie zawiesił go w czynnościach służbowych. Podstawą było możliwe ujawnienie danych wrażliwych funkcjonariuszy oraz osób ochranianych.
Sprawa komendanta SOP i rola prezydenta
Afera zbiegła się w czasie z innym postępowaniem w SOP. Po zakończonej kontroli szef MSWiA Marcin Kierwiński wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec komendanta SOP Radosława Jaworskiego i zawiesił go w czynnościach służbowych. Miało to być m.in. konsekwencją sprawy dotyczącej kradzieży auta należącego do rodziny premiera Donalda Tuska, do której doszło we wrześniu ubiegłego roku.
Zmiana na stanowisku komendanta SOP wymaga jednak zgody prezydenta. Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker poinformował, że prezydent nie wyraził zgody na odwołanie gen. Jaworskiego, podkreślając jednocześnie, że decyzja o jego zawieszeniu należy do MSWiA.
Niedawno pisaliśmy jak funkcjonariusz SOP zabił swoją córkę:







Napisz komentarz
Komentarze