Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 10 lutego 2026 13:39
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zabójca z siekierą uniknie więzienia, prokuratura umarza sprawę

Zabił ze szczególnym okrucieństwem, ale przed sądem nie stanie. Ujawniamy szczegóły opinii psychiatrycznej w sprawie zbrodni na Uniwersytecie Warszawskim. Biegli ostrzegają: ten człowiek to wciąż tykająca bomba, która wymaga bezterminowej izolacji w zakładzie psychiatrycznym.
Zabójca z siekierą uniknie więzienia, prokuratura umarza sprawę
Prokuratura ujawnia: Mieszko R. był w stanie głębokiej psychozy, gdy atakował portierkę i strażnika.

Autor: Komenda Stołeczna Policji

Źródło: KSP

Prokuratura Okręgowa w Warszawie podała wyniki opinii sądowo-psychiatrycznej w sprawie zbrodni, do jakiej doszło na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego.

Z ustaleń biegłych wynika, że podejrzany Mieszko R. w chwili popełnienia czynów był całkowicie niepoczytalny.

Sprawca znajdował się w stanie głębokiej psychozy

W komunikacie wydanym przez prokuraturę czytamy:

„Biegli stwierdzili, że u podejrzanego Mieszka R. w okresie inkryminowanym zdolność rozpoznania znaczenia czynów, które są mu zarzucane, a także zdolność pokierowania swoim postępowaniem były całkowicie zniesione. Zachodzą warunki art. 31 § 1 k.k. – pełna niepoczytalność podejrzanego”.

Po zatrzymaniu mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok. Ze względu na wątpliwości dotyczące jego stanu psychicznego, decyzją sądu został skierowany na długotrwałą obserwację do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

Jak wynika z opinii biegłych, w chwili ataku sprawca znajdował się w stanie głębokiej psychozy. Eksperci uznali, że nie był zdolny do rozpoznania znaczenia swoich czynów ani do pokierowania swoim zachowaniem. Oznacza to, że zgodnie z obowiązującym prawem nie ponosi odpowiedzialności karnej.

Wymaga on leczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym

W związku z ustaleniami psychiatrów prokuratura zapowiedziała umorzenie postępowania karnego. Jednocześnie podkreślono, że mężczyzna nie wyjdzie na wolność – wobec sprawcy zostanie zastosowany środek zabezpieczający w postaci bezterminowego pobytu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, którego celem jest zarówno leczenie, jak i ochrona społeczeństwa.

„Pozostawanie podejrzanego na wolności z dużym prawdopodobieństwem grozi ponownym popełnieniem przez niego czynu zabronionego o znacznej społecznej szkodliwości, związanego z jego chorobą psychiczną (...) Aby temu zapobiec wymaga on bezwzględnego pobytu i leczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym (...) Ponadto biegli przestrzegli, że jeśli kiedykolwiek zaistniałyby przesłanki do zwolnienia podejrzanego z detencji w zakładzie psychiatrycznym, konieczne jest rozważenie umieszczenia go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (...)”.

Nie stanie przed sądem

Prokuratura poinformowała również, że nie kwestionuje przedstawionej opinii:

„Po zapoznaniu się z treścią opinii prokuratura nie widzi podstaw do jej kwestionowania, uzupełnienia, czy potrzeb wywołania innej opinii”.

Jak zaznaczono, postępowanie formalnie trwa, a wobec podejrzanego nadal stosowany jest środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Decyzje zapadłe w tej sprawie oznaczają, że Mieszko R. nie poniesie odpowiedzialności karnej przed sądem, ale zgodnie z przepisami zostanie poddany długotrwałemu leczeniu i izolacji w systemie ochrony zdrowia psychicznego.

Co zrobił Mieszko R.?

Mieszko R., 22-letni student prawa, 7 maja 2025 roku dokonał brutalnego morderstwa na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego. Zaatakował siekierą 53-letnią pracownicę uczelni (portierkę) przed budynkiem Audytorium Maximum. Kobieta została zamordowana.

Podczas ataku ranił również strażnika uniwersyteckiego, a później usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok.

Sprawca został obezwładniony przez ochronę kampusu i zatrzymany przez policję bezpośrednio po zdarzeniu. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

student 10.02.2026 12:56
Detencja bywa gorsza niż więzienie. Tam nie ma końca wyroku, wychodzisz dopiero, jak lekarze stwierdzą, że jesteś zdrowy, co przy psychozach może nie nastąpić nigdy.

Ela 10.02.2026 12:09
Współczucie dla rodziny tej Pani portierki... To straszna niesprawiedliwość losu.

WR 10.02.2026 12:08
Straszne, że wystarczy opinia o chorobie i morderca nie idzie do więzienia.

zważmy 10.02.2026 12:53
To jednak opinia specjalistów.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama