Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 lutego 2026 03:26
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Schorowani kuracjusze w Kołobrzegu bez wody. Zimowy paraliż w stolicy uzdrowisk

-W sanatorium wody nie było już w piątek od rana. Wszystkie zabiegi z wodą jak kąpiel solankowa, hydromasaże czy basen nie były wykonywane. Nie widziałam jednak żadnego oficjalnego wyjaśnienia – mówi nam kuracjuszka z Kołobrzegu.
Schorowani kuracjusze w Kołobrzegu bez wody. Zimowy paraliż w stolicy uzdrowisk
Dramat w kołobrzeskim sanatorium: Kuracjusze z miskami i pojemnikami udawali się do beczkowozu stojącego przed budynkiem.

Autor: dost

Kołobrzeg od dekad dzierży dumny tytuł największego polskiego uzdrowiska. Nawet w środku zimy miasto tętni życiem, przyciągając tysiące osób pragnących podreperować zdrowie i pooddychać nadbałtyckim jodem. Wśród kuracjuszy perły Bałtyku - jak zwany jest ten nadmorski kurort - są też mieszkańcy naszego regionu. A tu pojawiają się rysy.

Tegoroczna zima brutalnie zweryfikowała gotowość kurortu na trudne warunki. Zamiast regeneracji, kuracjusze mierzą się z serią niefortunnych zdarzeń, które swój punkt kulminacyjny znalazły w jednym z ośrodków.

Miasto pod śniegiem, kuracjusze w pułapce
Problemy zaczęły się na zewnątrz. Internet zalała fala skarg na nieodśnieżone chodniki i drogi, które zamieniły się w lodowiska. W sieci krążą wymowne nagrania pokazujące niemal ekstremalne przeprawy podróżnych próbujących dotrzeć na dworzec kolejowy w Kołobrzegu. 

To był jednak dopiero zwiastun prawdziwego kryzysu, który uderzył prosto w mury sanatoryjnych budynków.

Kryzys w sanatorium ORW Holtur: Piątek trzynastego
Dla kuracjuszy przebywających w sanatorium uzdrowiskowym - Ośrodku Rehabilitacyjno-Wypoczynkowym Holtur w podkołobrzeskim Podczelu, piątek 13 lutego 2026 roku okazał się wyjątkowo pechowy. Od samego rana w kranach zapanowała... susza. Brak wody sparaliżował ośrodek na dwa ostatnie dni turnusu. Wody nie było bowiem także w sobotę.

Kąpiele solankowe, hydromasaże i basen – czyli fundament leczenia uzdrowiskowego – z oczywistych względów zostały odwołane.

Do tego panował chaos informacyjny: 

– Nie widziałam żadnego oficjalnego wyjaśnienia – relacjonuje jedna z kuracjuszek. – Nie było wywieszonej żadnej informacji dla pacjentów. Po prostu zniknęła woda i dowiadujemy się, że nie ma wielu zabiegów.

Żadnego komunikatu na ten temat nie znaleźliśmy ani na stronie internetowej, ani na fanpejdżu Sanatorium Uzdrowiskowego Holtur.

Miski, plastik i beczkowóz
Rzeczywistość wewnątrz ośrodka zaczęła przypominać szkołę przetrwania. Choć przed budynkiem wkrótce pojawił się beczkowóz, dla wielu osób była to pomoc niewystarczająca.

– Najgorzej było w toaletach. Starsze, schorowane osoby miały z tym ogromny problem. Po wodę do mycia trzeba było samodzielnie chodzić z miską lub wiadrem do beczkowozu – opowiada nam uczestniczka turnusu.

Kryzys dotknął również strefę żywienia. Kuchnia, próbując utrzymać ciągłość pracy, przeszła na tryb awaryjny – posiłki serwowano na jednorazowych talerzach, by uniknąć konieczności zmywania naczyń.

Prawo do higieny to nie luksus
Sytuacja, w której podmiot leczniczy zostaje odcięty od wody, to nie tylko logistyczny koszmar, ale przede wszystkim naruszenie podstawowych praw pacjenta. Sanatorium ma ustawowy obowiązek zapewnienia ciągłości dostaw wody zdatnej do spożycia oraz utrzymania standardów higienicznych. Choć beczkowóz zabezpieczył minimum potrzeb, trudno mówić o komforcie wymaganym w procesie rekonwalescencji.

-Najgorzej było z korzystaniem z toalety. Spłukiwanie muszli wodą z wiadra stało się koniecznością – mówi kuracjuszka.

Co dalej z kuracjuszami?
W powietrzu wiszą pytania o przyszłość:

Czy kuracjusze przyjeżdżający w niedzielę na kolejny turnus, wchodząc do ośrodka, zastaną naprawioną usterkę?

Czy osoby, którym przepadły kluczowe zabiegi, mogą liczyć na zadośćuczynienie lub zwrot części kosztów?

Jak na ten incydent zareaguje NFZ, który finansuje pobyt wielu pacjentów?

Pacjenci nie są w tej sytuacji bezbronni. W przypadku zaniedbań standardów sanitarnych, kuracjusze mają prawo złożyć oficjalną skargę do dyrekcji placówki. Jeśli to nie przyniesie skutku, kolejnymi instancjami są Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Rzecznik Praw Pacjenta.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Nom 15.02.2026 02:05
Analizując sytuację w Holturze, widać brak procedur kryzysowych. Beczkowóz to rozwiązanie dla osiedla, a nie dla ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie woda jest niezbędna do procesów leczniczych.

wniosek 15.02.2026 01:57
Miasto kompletnie nieprzygotowane na zimę. Skoro drogi do dworca są nieprzejezdne, to co dopiero instalacje w starych budynkach. Wstyd dla stolicy uzdrowisk.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama