Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 lutego 2026 10:55
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Mlekomaty wracają. Rolnicy omijają skupy

Od włoskiego pomysłu do polskiego biznes. Mlekomaty znów zyskują popularność, bo pozwalają rolnikom sprzedawać mleko drożej niż w skupie.
Mlekomaty wracają. Rolnicy omijają skupy
Mleko z mlekomatu.

Autor: Freepik

Źródło: Freepik

Jeszcze kilkanaście lat temu były ciekawostką, dziś znów wracają do łask jako alternatywa dla niskich cen skupu mleka. Mlekomaty – czyli automaty sprzedające świeże mleko prosto od rolnika – przeszły w Polsce drogę od dynamicznego boomu, przez okres stagnacji, aż po ponowne zainteresowanie.

Skąd przyszły mlekomaty?

Idea sprzedaży surowego mleka przez automat narodziła się na większą skalę we Włoszech na początku lat 2000. Była odpowiedzią na spadające ceny skupu i rosnące zainteresowanie żywnością „prosto od producenta”. We Włoszech urządzenia szybko stały się popularne – w szczytowym momencie działały tam tysiące takich maszyn.

Model przyjął się również w Niemczech, Austrii i Francji, gdzie silna była kultura lokalnych zakupów i krótkich łańcuchów dostaw.

Początki w Polsce

Pierwsze mlekomaty w naszym zaczęły pojawiać się około 2010-2011 roku. Największy rozwój przypadł na lata 2012-2015. Wówczas w wielu miastach – przy targowiskach, sklepach czy osiedlach – instalowano automaty, które pozwalały kupić świeże mleko w cenie wyższej niż oferowana przez mleczarnie, ale nadal atrakcyjnej dla konsumenta.

Rolnicy widzieli w mlekomatach drogę do niezależności – w mlekomatach sami narzucali marżę, a ceny w skupach drastycznie spadały.

Dlaczego część mlekomatów zniknęła?

Po kilku latach boomu nastąpiła stabilizacja, a nawet spadek liczby urządzeń. Powody były różne:

  • rosnące koszty energii i serwisowania,
  • wymogi sanitarne i weterynaryjne,
  • konieczność codziennej obsługi,
  • zmieniające się nawyki konsumentów.

Sprzedaż bezpośrednia okazała się bardziej wymagająca organizacyjnie niż oddawanie mleka do mleczarni.

Nowa fala zainteresowania

W ostatnich latach, wraz ze spadkiem cen skupu i rosnącymi kosztami produkcji, mlekomaty znów zaczęły budzić zainteresowanie. Rolnicy coraz częściej korzystają z możliwości, jakie daje Rolniczy Handel Detaliczny (RHD), sprzedając własny surowiec bez pośredników.

Dobrym przykładem jest historia Damiana Morcinka z Opola. Rolnik – jak podaje serwis tygodni-rolniczy.pl – w styczniu uruchomił pierwszy mlekomat, a po niespełna trzech tygodniach – drugi, bo zainteresowanie klientów było bardzo duże. 

Każdy automat sprzedaje około 120 litrów mleka dziennie. Cena wynosi 7,50 zł za litr w butelce szklanej (z kaucją) i 5,50 zł w plastikowej. Przy cenach skupu sięgających w niektórych regionach 1,60-2 zł za litr, różnica w przychodzie jest znacząca.

Opłacalność kontra biurokracja

Choć model jest dochodowy, nie jest prosty. Obsługa mlekomatu wymaga:

  • dojenia,
  • chłodzenia mleka,
  • butelkowania,
  • transportu,
  • codziennego uzupełniania automatu.

Do tego dochodzą kontrole i obowiązki dokumentacyjne – ewidencje temperatur, rejestry dezynfekcji, dokumentacja transportowa. Dla wielu rolników to właśnie biurokracja stanowi największą barierę rozwoju.

Czy mlekomaty mają przyszłość?

Mlekomaty nie są już masową nowinką, ale stały się niszowym, świadomym wyborem. Dla rolnika oznaczają większą pracę i odpowiedzialność, ale też realną szansę na wyższy dochód i uniezależnienie się od wahań cen skupu. Dla konsumenta – dostęp do świeżego produktu bez pośredników.

Ich przyszłość zależy od dwóch czynników: stabilności przepisów oraz gotowości klientów do płacenia więcej za lokalny, nieprzetworzony produkt. Jedno jest pewne – gdy ceny w mleczarniach spadają, zainteresowanie mlekomatami rośnie.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

lato 23.02.2026 10:07
Po południu sprzedawane jako kwaśne?

mlekopij 23.02.2026 09:09
Tak jak jajomaty.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama