Wychodzi na to, że Mieczysław Sawaryn jest autorem tzw. Gryfińskich zeszytów, których celem ma być ukazywanie ciekawej historii. Tak może wynikać z zamieszczonego tam wstępu.
Za publiczne pieniądze ukazał się zeszyt pt. „Herb Gryfina”. Dlaczego? Otóż, jak napisano, herb to „ważny element historii miasta od wieków towarzyszy jego mieszkańcom”. Wypadałoby autorowi go znać…
Hybryda trzech, a nie dwóch zwierząt
Oczywistym jest, że w herbie jest m.in. część gryfa mitycznego zwierzęcia, hybrydy kilku zwierząt... Jednak według burmistrza to konglomerat dwóch istot - zauważa cechy orła i lwa. Jednak gołym okiem widać jeszcze jeden element, niepasujący do wymienionych zwierząt. Są jeszcze uszy dzikiego osła. Jak się wykorzystuje publiczne pieniądze, trzeba się odpowiednio przygotować i dobrze przyjrzeć opisywanemu herbowi.
Co ciekawe, w średniowieczu pazury gryfa (zastępowane wówczas zwykle rogami antylop) były cenione, ponieważ m.in. leczyły ze ślepoty.
Historia była inna…
Nieścisłości w Zeszycie jest więcej.
Okazuje się, że Mieczysław Sawaryn nie zna też do końca... historii miasta, którym rządzi jako burmistrz. Co czytamy w wydawnictwie za publiczne pieniądze?
Zdaniem burmistrza po śmierci ostatniego Gryfity – gryf w herbie Gryfina „stał się już tylko oznaką przynależności miasta do obszaru Pomorza Zachodniego”. Tymczasem pod koniec wojny trzydziestoletniej, mimo późniejszego traktatu pokojowego, przyznającego Gryfino Brandenburgii, było pod władaniem Szwedów (już w pierwszej połowie XVII w.). Tak było do 1679 r. I już Pomorza Zachodniego jako odrębnego państwa nie było.
O tym, że uczniowie dostają zeszyty pisaliśmy m.in. tu:







Napisz komentarz
Komentarze