Szymon Marciniak opowiada o emocjach towarzyszących finałom Pucharu Tymbark, o tym, po czym rozpoznać przyszłe gwiazdy futbolu oraz dlaczego właśnie w dziecięcej piłce najłatwiej dostrzec prawdziwego ducha fair play.
– Sędziował Pan finał Mistrzostw Świata, finał Ligi Mistrzów, ale także finał Pucharu Tymbark. Jakie emocje towarzyszą prowadzeniu meczu dzieci i czym różnią się one od emocji podczas największych finałów światowej piłki?
Szymon Marciniak: Wiadomo, że emocje dla tych dzieci są pewnie takie same, jak dla piłkarzy grających w finałach Mistrzostw Świata. Dlatego nie jest tak, że sędziowie przyjeżdżają tylko wykonać swoją pracę. Trzeba się naprawdę postarać, być skupionym i skoncentrowanym, żeby dzieci mogły zająć się wyłącznie piłką. Tam są prawdziwe łzy radości i prawdziwe łzy rozpaczy. Nie ma więc sędziowania „dla zabawy”. Te mecze muszą być poprowadzone tak, żeby nikt nie mówił o sędziowaniu, tylko o grze. Żeby najlepsi naprawdę zwyciężyli, a ci, którzy przegrają, przegrali tylko dlatego, że tego dnia byli słabsi.
– Dla wielu zawodniczek i zawodników Puchar Tymbark jest jednym z pierwszych turniejów w piłkarskiej drodze. Na co zwraca Pan uwagę, obserwując młodych graczy w takich rozgrywkach i jakie cechy w ich zachowaniu lub podejściu przypominają Panu późniejsze gwiazdy futbolu?
Szymon Marciniak: Widać w kolejnych edycjach Pucharu Tymbark, że niektórzy zawodnicy są już bardzo nastawieni na sukces. To jeszcze może nieoszlifowane perełki, ale łatwo wskazać tych, którzy mają predyspozycje do zrobienia kariery. Czasem widać już także naturalne cechy lidera na boisku.
Mimo młodego wieku mają bardzo duże umiejętności. Mogę też powiedzieć, że z roku na rok poziom się podnosi i drużyny wyglądają naprawdę coraz lepiej.
– Jedną z wartości Pucharu Tymbark jest fair play. Jakie przykłady zachowań fair play z meczów na najwyższym poziomie szczególnie zapadły Panu w pamięć?
Szymon Marciniak: Trzeba przyznać, że w dorosłej piłce nie ma już aż tak wielu zachowań fair play, nad czym oczywiście ubolewam. Symulowanie kontuzji, gra na czas – tego niestety jest sporo. A w Pucharze Tymbark właściwie się to nie zdarza. Tam zawodnicy grają od pierwszej do ostatniej minuty, nikt nie symuluje, nikt nie oszukuje. Są prawdziwe łzy radości, tak jak mówiłem przed chwilą. Niestety w dorosłym futbolu zdarza się to coraz rzadziej. Na szczęście wciąż są sytuacje, w których prawdziwi sportowcy potrafią podejść po meczu, pocieszyć przegranych, zbić piątkę i po prostu zachować się w sportowy sposób. To daje wiarę, że duch fair play nadal będzie obecny na boisku.
– Jaką radę dałby Pan dziś dzieciom grającym w Pucharze Tymbark, które marzą o tym, aby w przyszłości zagrać w finałach największych turniejów świata?
Szymon Marciniak: Ten turniej to dla nich wspaniała szansa. Mogą zagrać na PGE Narodowym, tam, gdzie występują nasze największe gwiazdy i najlepsi sportowcy. Z drugiej strony powinni pamiętać, że są jeszcze dziećmi i mają się przede wszystkim dobrze bawić. To ma być dla nich przyjemność. Sam fakt, że tam grają, jest już ogromnym sukcesem. Nie powinni nakładać na siebie zbyt dużej presji, bo ta w życiu jeszcze przyjdzie. Na razie to ma być zabawa i niesamowite przeżycie – choćby możliwość dotknięcia tej samej trawy, po której biegają Robert Lewandowski, Piotr Zieliński czy… Szymon Marciniak. Niech się bawią, cieszą, śmieją. Oczywiście będą grali o zwycięstwo, ale muszą pamiętać, że nie wszyscy mogą wygrać, zawsze ktoś musi też przegrać, ale tak naprawdę wszyscy ci, którzy zagrają w Pucharze Tymbark i tak są już wygrani.
organizator turniejuSponsorem generalnym rozgrywek jest marka Tymbark. XXVI edycja Pucharu Tymbark jest współfinansowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. W skład Komitetu Honorowego XXVI edycji Pucharu Tymbark wchodzą Minister Sportu i Turystyki, Minister Edukacji oraz Minister Zdrowia.









Napisz komentarz
Komentarze