Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 9 kwietnia 2026 17:04
Reklama
Reklama

Pościg i kąpiel w zimnej wodzie. Nastolatek próbował oszukać mundurowych podając dane brata

Zwykłe przejście przez jezdnię w niedozwolonym miejscu przerodziło się w spektakularny pościg ulicami miasta. 17-latek, chcąc uniknąć mandatu, zdecydował się na desperacki krok i wskoczył do lodowatej wody. Sprawdź, jak zakończyła się ta niebezpieczna gra w „kotka i myszkę” z policją.
Pościg i kąpiel w zimnej wodzie. Nastolatek próbował oszukać mundurowych podając dane brata
Policja nad Odrą.

Źródło: WOPR

To miała być rutynowa interwencja związana z niewłaściwym przechodzeniem przez jezdnię, a skończyła się niemal jak scenariusz filmu akcji. Tu determinacja młodego uciekiniera zderzyła się ze skutecznością policyjnego patrolu, a finał tej historii rozegrał się w lodowatej wodzie jeziora Trzesiecko.

Zaczęło się od jednego kroku

Wszystko zaczęło się na jednej z miejskich ulic w Szczecinku, gdzie patrol w składzie sierż. P. Kucharska oraz sierż. M. Klingbeil zauważył nastolatka ignorującego przepisy ruchu drogowego. Chłopak, zamiast skorzystać z pasów, postanowił skrócić sobie drogę przez jezdnię. Gdy tylko spostrzegł zbliżający się radiowóz, jego reakcja była błyskawiczna – zamiast skruchy, wybrał sprint.

Jeden z funkcjonariuszy natychmiast ruszył w pościg pieszy. Uciekinier kluczył ulicami miasta, kierując się w stronę parku miejskiego. Tam czekała go jednak niespodzianka – policjantka za kierownicą radiowozu sprawnie zajechała mu drogę, odcinając drogę ucieczki.

Desperacki skok do wody

Osaczony 17-latek, nie widząc innego wyjścia, zdecydował się na ryzykowny krok. Nie zważając na niską temperaturę i własne bezpieczeństwo, wskoczył do jeziora Trzesiecko. Plan jednak szybko spalił na panewce – zimna woda i zmęczenie błyskawicznie odebrały mu siły.

Na szczęście policjant był tuż obok. Funkcjonariusz wyciągnął zziębniętego i osłabionego nastolatka na brzeg, gdzie natychmiast zajęła się nim wezwana na miejsce karetka pogotowia.

To nie ja, to mój brat!

Nawet po wyłowieniu z wody, młody człowiek nie zamierzał się poddać. Podczas legitymowania kilkukrotnie próbował oszukać policjantów, podając dane swojego młodszego brata. Liczył prawdopodobnie na to, że w ten sposób uniknie powrotu tam, skąd uciekł.

Kłamstwo miało jednak krótkie nogi. Dyżurny policji szybko zweryfikował informacje w rozmowie z członkiem rodziny, co zmusiło 17-latka do wyznania prawdy. Okazało się, że chłopak samowolnie oddalił się z ośrodka wychowawczego, w którym powinien przebywać z mocy decyzji sądu.

"Nieletni na wszelkie sposoby starał się uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny, najpierw uciekał przed funkcjonariuszami i nie bacząc na swoje bezpieczeństwo wskoczył do jeziora. Chwilę później kłamał podając dane swojego brata. Na szczęście chłopak cały i zdrowy wrócił do ośrodka, gdzie decyzją sądu rodzinnego i nieletnich powinien przebywać" – podsumowała sprawę asp. szt. Anna Matys, oficer prasowy policji.

Młody wiek nie chroni przed prawem

Determinacja i pomysłowość nastolatka jedynie pogorszyły jego sytuację. Za popełnione wykroczenia 17-latek otrzymał mandat, a następnie – tym razem już w asyście policji – został odtransportowany prosto do ośrodka.

Policja przypomina: choć kary dla osób nieletnich mają przede wszystkim charakter resocjalizacyjny i wychowawczy, są one nieuchronne. Ryzykowne zachowania, takie jak ucieczka czy podawanie fałszywych danych, nie tylko nie pomagają, ale mogą prowadzić do tragedii, której tym razem udało się szczęśliwie uniknąć.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Jadzia 09.04.2026 16:40
Szkoda chłopaka, że tak się wychłodził, ale brawa dla policjanta, że bez wahania go wyciągnął.

audyt obywatelski 09.04.2026 15:26
czas połapać policję na tetrzyku ha ha ah https... zen audit audyt obywatelski

zastanawiające 09.04.2026 15:25
Zastanawia mnie analiza psychologiczna takich zachowań – młody człowiek w stresie wybiera skrajnie nielogiczne rozwiązanie, jak skok do jeziora, zamiast przyjąć mandat za złe przechodzenie przez pasy. To pokazuje, jak wielki lęk musiał mieć przed powrotem do ośrodka.

prawdopodobnie 09.04.2026 15:20
Chłopak myślał, że jest w GTA, a tu życie go szybko zweryfikowało i to w zimnej wodzie.

taa 09.04.2026 15:20
A matka w Gryfinie ma na to wywalone.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: skandalTreść komentarza: Ale szkoda tylko, że wycofali się dopiero, jak zrobiła się afera w mediach. Wcześniej im to nie przeszkadzało?Data dodania komentarza: 9.04.2026, 16:42Źródło komentarza: Afera wokół Gierek online. Totalizator Sportowy przerywa współpracę z twórcami po fali krytykiAutor komentarza: JadziaTreść komentarza: Szkoda chłopaka, że tak się wychłodził, ale brawa dla policjanta, że bez wahania go wyciągnął.Data dodania komentarza: 9.04.2026, 16:40Źródło komentarza: Pościg i kąpiel w zimnej wodzie. Nastolatek próbował oszukać mundurowych podając dane brataAutor komentarza: lud wieTreść komentarza: Za mała miejscowość, aby się przyznać, ale omerta i tak przyjdzie !Data dodania komentarza: 9.04.2026, 16:31Źródło komentarza: Bunt w Urzędzie Miasta i Gminy. Fiasko rozmów z burmistrzem i groźba oflagowania jednostkiAutor komentarza: WasylTreść komentarza: To, co opisujesz, to klasyczny przykład systemowej niesprawiedliwości, która niszczy morale w administracji i podważa zaufanie mieszkańców do urzędu. „Zwykły” urzędnik – wykształcony, wykonujący realną, często odpowiedzialną pracę – dostaje pensję na poziomie, który ledwo nadąża za kosztami życia. Bez premii, bez docenienia, bez realnej perspektywy rozwoju. A obok funkcjonuje równoległy świat „wybranych”, gdzie stanowiska, dodatki i nagrody są oderwane od efektów pracy, a bliżej im do układów niż kompetencji. Najbardziej bulwersujące nie są nawet same różnice w wynagrodzeniach, ale brak przejrzystości i elementarnej sprawiedliwości. Jeśli ktoś otrzymuje dziesiątki tysięcy złotych nagród za wykonywanie obowiązków wpisanych w zakres pracy – to nie jest system motywacyjny, tylko patologia. Jeśli dodatkowo część osób może dorabiać w godzinach pracy, mając na to ciche przyzwolenie – to jest to jawne lekceważenie zarówno współpracowników, jak i mieszkańców. Taki model zarządzania demoralizuje, dzieli ludzi i prowadzi do jednego: odpływu wartościowych pracowników oraz spadku jakości funkcjonowania urzędu. A na końcu i tak płacą za to mieszkańcy. Jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, dlaczego w administracji brakuje zaangażowania – odpowiedź jest właśnie tutaj. Czas na Państwową Inspekcję Pracy w tym urzędzie. A może radni w końcu ruszą tematy ??Data dodania komentarza: 9.04.2026, 16:24Źródło komentarza: Bunt w Urzędzie Miasta i Gminy. Fiasko rozmów z burmistrzem i groźba oflagowania jednostki
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama