To miała być rutynowa interwencja związana z niewłaściwym przechodzeniem przez jezdnię, a skończyła się niemal jak scenariusz filmu akcji. Tu determinacja młodego uciekiniera zderzyła się ze skutecznością policyjnego patrolu, a finał tej historii rozegrał się w lodowatej wodzie jeziora Trzesiecko.
Zaczęło się od jednego kroku
Wszystko zaczęło się na jednej z miejskich ulic w Szczecinku, gdzie patrol w składzie sierż. P. Kucharska oraz sierż. M. Klingbeil zauważył nastolatka ignorującego przepisy ruchu drogowego. Chłopak, zamiast skorzystać z pasów, postanowił skrócić sobie drogę przez jezdnię. Gdy tylko spostrzegł zbliżający się radiowóz, jego reakcja była błyskawiczna – zamiast skruchy, wybrał sprint.
Jeden z funkcjonariuszy natychmiast ruszył w pościg pieszy. Uciekinier kluczył ulicami miasta, kierując się w stronę parku miejskiego. Tam czekała go jednak niespodzianka – policjantka za kierownicą radiowozu sprawnie zajechała mu drogę, odcinając drogę ucieczki.
Desperacki skok do wody
Osaczony 17-latek, nie widząc innego wyjścia, zdecydował się na ryzykowny krok. Nie zważając na niską temperaturę i własne bezpieczeństwo, wskoczył do jeziora Trzesiecko. Plan jednak szybko spalił na panewce – zimna woda i zmęczenie błyskawicznie odebrały mu siły.
Na szczęście policjant był tuż obok. Funkcjonariusz wyciągnął zziębniętego i osłabionego nastolatka na brzeg, gdzie natychmiast zajęła się nim wezwana na miejsce karetka pogotowia.
To nie ja, to mój brat!
Nawet po wyłowieniu z wody, młody człowiek nie zamierzał się poddać. Podczas legitymowania kilkukrotnie próbował oszukać policjantów, podając dane swojego młodszego brata. Liczył prawdopodobnie na to, że w ten sposób uniknie powrotu tam, skąd uciekł.
Kłamstwo miało jednak krótkie nogi. Dyżurny policji szybko zweryfikował informacje w rozmowie z członkiem rodziny, co zmusiło 17-latka do wyznania prawdy. Okazało się, że chłopak samowolnie oddalił się z ośrodka wychowawczego, w którym powinien przebywać z mocy decyzji sądu.
"Nieletni na wszelkie sposoby starał się uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny, najpierw uciekał przed funkcjonariuszami i nie bacząc na swoje bezpieczeństwo wskoczył do jeziora. Chwilę później kłamał podając dane swojego brata. Na szczęście chłopak cały i zdrowy wrócił do ośrodka, gdzie decyzją sądu rodzinnego i nieletnich powinien przebywać" – podsumowała sprawę asp. szt. Anna Matys, oficer prasowy policji.
Młody wiek nie chroni przed prawem
Determinacja i pomysłowość nastolatka jedynie pogorszyły jego sytuację. Za popełnione wykroczenia 17-latek otrzymał mandat, a następnie – tym razem już w asyście policji – został odtransportowany prosto do ośrodka.
Policja przypomina: choć kary dla osób nieletnich mają przede wszystkim charakter resocjalizacyjny i wychowawczy, są one nieuchronne. Ryzykowne zachowania, takie jak ucieczka czy podawanie fałszywych danych, nie tylko nie pomagają, ale mogą prowadzić do tragedii, której tym razem udało się szczęśliwie uniknąć.






Napisz komentarz
Komentarze