Bo spływające dane z komisji wyborczych pokazują, że możliwe jest uzyskanie przez Tiszę historycznej większości. Wynik wyborczy zmienia polityczną optykę Węgier i oznacza ich powrót do Unii Europejskiej.
Blisko większości konstytucyjnej
Lokale wyborcze na Węgrzech zostały zamknięte o godz. 19. Ze wstępnych danych wynika, że partia Petera Magyara – jak podaje Polsat News – może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie
Dodajmy, że do zbudowania stabilnej większości potrzeba co najmniej 100 mandatów. Z kolei większość konstytucyjna to 133 mandaty. Dotychczasowe wyniki pokazują, że Tisza jest bliska osiągnięcia tego poziomu.
Z kolei koalicja Fidesz-KDNP Viktora Orbana może liczyć na 55 mandatów, a Ruch Naszej Ojczyzny na 6.
Wyborom 12 kwietnia towarzyszyła bardzo wysoka frekwencja. O godz. 18.30 wynosiła 77,8 proc.
Po godz. 21 Peter Magyar poinformował, że otrzymał telefon od Viktora Orbana. Pogratulował mu zwycięstwa w wyborach. Dotychczasowy premier Węgier ogłosił, że przechodzi do opozycji.
Z Peterem Magyarem rozmawiał Donald Tusk
– Jestem bardzo szczęśliwy – zwrócił się do lidera Tiszy. Rozmowę zamieścił w sieci pod hasłem: Witamy znów w Europie.
Tusk poinformował także, że... – Chwilę rozmawialiśmy o jego wizycie w Warszawie. Jak wiecie, już dawno temu wskazał Warszawę jako pierwszą swoją wizytę z dość oczywistych względów. Myślę, że nasze relacje będą absolutnie wyjątkowe – podkreślił premier.
A tak przebywający w Seulu premier skomentował wynik wyborów na Węgrzech: – Cieszę się, że ta część Europy pokazuje, że nie jesteśmy skazani na rządy skorumpowane i autorytarne, bo rząd Victora Orbana niestety takim się stał po wielu latach rządów.
Przypomniał także, że rząd Orbana blokował unijną pożyczkę dla Ukrainy. Zwycięstwo opozycyjnej partii Tisza i Petera Magyara będzie więc w tej kwestii przełomem i przyniesie praktyczne konsekwencje dla Kijowa.
Zwycięstwa liderowi Tiszy pogratulowała również Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej. W mediach społecznościowych napisała, że „Węgry wybrały Europę”, a „Europa zawsze wybierała Węgry”. „Kraj wraca na swoją europejską ścieżkę. Unia staje się silniejsza”.
Polskie wątki w węgierskich wyborach
W kampanii wyborczej na Węgrzech nie zabrakło polskich wątków. Na tej liście są wizyta Karola Nawrockiego w Budapeszcie, wywiad Jarosława Kaczyńskiego w węgierskich mediach, spotkanie lidera opozycji Petera Magyara z Donaldem Tuskiem, czy sprawa azylu dla Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego.
Czy polskie tematy miały znaczenie w walce władzę na Węgrzech? – pyta „Fakt”.
– Nie sądzę, żeby było to bardzo ważne. Publikowano informacje o spotkaniach z polskimi politykami, ale nic więcej. Myślę, że inne tematy skradły show, takie jak wyciekłe nagrania rozmów (szef MSZ Węgier — red.) Petera Szijjártó i Siergieja Ławrowa (szef rosyjskiej dyplomacji — red.) czy Viktora Orbana i Władimira Putina. Nawet wizyta wiceprezydenta USA J.D. Vance'a nie była wielkim wydarzeniem: trafiła na czołówki mediów, ale nie miała znaczenia dla kampanii wyborczej – odpowiedziała cytowana przez dziennik węgierska dziennikarka z serwisu Lakmusz Zsofia Fulop.
Co z uciekinieami Ziobą i Romanowskim?
A tak wyniki wyborów skomentował w telewizji Republika Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości za rządów PiS, który jest objęty azylem politycznym na Węgrzech
– Mamy do czynienia z tym, co wydarzyło się w 2023 r. także w Polsce. Ten huraganowy atak, szantaż finansowy. Polski przykład być może niedostatecznie ich nauczył, że zmiana dla samej zmiany nie jest dobra. Myślę, że główny wniosek z porażki Fideszu i zwycięstwa „globalistów” jest taki, że Polska i Europa konserwatywne straciły bardzo ważny bastion – mówił, nie kryjąc rozczarowania.
I podkreślił: Polska straciła bardzo ważnego sojusznika.
Gdzie teraz uciekną Marcin Romanowski i Zbigniew Ziobro. Czy staną przed polskim wymiarem sprawiedliwości?






Napisz komentarz
Komentarze