Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 17 kwietnia 2026 15:01
Reklama
Reklama

Kryzys w ochronie zdrowia: Szpitale powiatowe walczą o przetrwanie i bezpieczeństwo swoich pacjentów

„Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie” – pod takim hasłem dyrektorzy i samorządowcy rozpoczynają walkę o życie placówek medycznych. Brak zapłaty za nadwykonania z 2025 roku i rosnące koszty energii spychają szpitale w przepaść. Czy system ochrony zdrowia właśnie zalicza ostateczny upadek?
Kryzys w ochronie zdrowia: Szpitale powiatowe walczą o przetrwanie i bezpieczeństwo swoich pacjentów
Poprzedni protest szpitali powiatowych odbył się 3 marca przed Ministerstwem Zdrowia

Autor: Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych

Zacznie się w poniedziałek 20 kwietnia. I potrwa tydzień. Na razie nie wiadomo, na jakie utrudnienia protest szpitali powiatowych narazi swoich pacjentów.

Organizuje go Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Tym razem nie będzie jednak manifestacji przed Ministerstwem Zdrowia. 

Organizatorzy: protestujemy, bo walczymy o pacjenta

Lokalne protesty będą się odbywały w szpitalach powiatowych w całej Polsce. Tym razem pod hasłem: „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie”. W placówkach pojawią się plakaty wyjaśniające cel protestu. 

A jest nim – jak podkreślają organizatorzy – obrona pacjentów i sprzeciw wobec polityki finansowania.

Czarny tydzień potrwa od 20 do 24 kwietnia. Jak podkreślają organizatorzy: „protestujemy, bo walczymy o pacjenta”. 

To zagraża zdrowiu i życiu pacjentów

Przesłanie tego protestu Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych wyjaśnia w swoim oświadczeniu na stronie ozpsp.pl. 

W jego ocenie obecna polityka finansowania ochrony zdrowia doprowadza szpitale powiatowe do załamania i zagraża zdrowiu i życiu pacjentów. 

Potwierdzeniem tej opinii są brak rozliczeń za 2025 r., bo szpitale wciąż nie otrzymały pełnej zapłaty za nadwykonania w opiece długoterminowej w tym okresie, ograniczanie środków na leczenie i diagnostykę, a także zaniżone wyceny.

„Rosnące koszty energii, leków, materiałów i wynagrodzeń przy ograniczaniu finansowania nadwykonań sprawiają, że szpitali nie stać na wykonywanie badań ponad limit, a kolejki do kluczowych badań wydłużają się dramatycznie” – czytamy. 

Widzimy ułomność systemu i brak perspektyw

Poprzedni protest szpitali powiatowych odbył się 3 marca przed Ministerstwem Zdrowia. Zgromadził wtedy około 800 osób — dyrektorów szpitali oraz samorządowców z całego kraju.

Domagali się oni pilnych działań naprawczych i dodatkowego wsparcia finansowego dla tonących w długach placówek. Ostrzegali, że utrzymywanie takiej sytuacji grozi paraliżem szpitali powiatowych i zagraża bezpieczeństwu pacjentów.

– System stał się totalnie nieprzewidywalny. Zamykają się oddziały położnicze w sposób totalnie niekontrolowany. Musimy zwrócić uwagę społeczeństwu, że szpitale powiatowe toną i utoną zupełnie, jeśli czegoś nie zrobimy mówił wtedy w rozmowie z RMF FM Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. 

I podkreślił: – Widzimy ułomność systemu i brak perspektyw, jeśli chodzi o szpitale powiatowe. Nie widzimy jakiejkolwiek strategii – podsumowuje prezes OZPSP.

Marcowa manifestacja odbywała się pod hasłem „Szpitale powiatowe nie chcą umierać na kolanach”.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

plech 17.04.2026 13:54
Zamykanie oddziałów położniczych to tylko wierzchołek góry lodowej. Dyrektorzy mają rację – system jest nieprzewidywalny. Bez realnej wyceny procedur medycznych te plakaty w szpitalach to jedyne, co nam zostanie zamiast leczenia.

Iwona 17.04.2026 14:15
W Gryfinie od kilkudziesięciu lat nie ma oddziału położniczego i co się dzieje wielkiego? Nic!

aha 17.04.2026 13:53
I tak lepiej niż na Węgrzech.

Hehe 17.04.2026 13:22
Jakie prawa pacjenta, gdyby był na pierwszym miejscu, nie było takiego zlewania od dekad, źródełko kapusty wam wyschło i boicie się utratę roboty.

Piotr 17.04.2026 13:16
Poprzednia manifestacja w marcu nic nie dała, więc „Czarny tydzień” to dla nich ostatnia deska ratunku. Jeśli samorządy nie dostaną wsparcia, to system ratownictwa w regionach po prostu się posypie. Brak strategii to najgorsze, co może być.

Żabowo 17.04.2026 13:15
U mnie w powiecie już i tak do kardiologa czeka się wieki, teraz pewnie w ogóle zamkną przychodnię.

ANDRZEJ TUMANOWICZ HA HA AH 17.04.2026 13:03
TO PEWNIE TEORIA SPISKOWA ALBO FACKE NEWSY HA HA AH POLIN MLEKIEM I MIODEM PŁYNIE HA HA AH WOJNA *** KOSZTUJE HA HA AH A JESZCZE DESANT Z IZRAELA STARSZYCH BRACI W WIERZE HA HA AH Z WŁADCY P[IERSCIENIA NA SATURNIE DWIE WIERZE HA HA AH

pytanie 17.04.2026 12:09
Problem jest głębszy, niż się wydaje. Skoro szpitale nie dostały kasy za nadwykonania jeszcze z 2025 roku, to z czego mają teraz płacić za leki i prąd, które poszły w górę o kilkaset procent? To prosta droga do bankructwa małych placówek.

pacjent 17.04.2026 12:08
No i znowu to samo, pacjent dostanie po tyłku, bo na górze się cyferki nie zgadzają. Masakra.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama