Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 29 kwietnia 2026 17:02
Reklama
Reklama

Dlaczego nie słuchamy lekarzy? 20 miliardów złotych rocznie za błędy w leczeniu i brak ruchu

Współczesny pacjent sam decyduje, jak się leczyć, ignorując rady specjalistów. Eksperci alarmują: konsekwencje tego zjawiska to nie tylko pogorszenie zdrowia, ale też potężny cios finansowy dla całej gospodarki.
Dlaczego nie słuchamy lekarzy? 20 miliardów złotych rocznie za błędy w leczeniu i brak ruchu
Gdy lekarz nie ma czasu na rozmowę, pacjent przestaje ufać terapii. W Polsce nieprzestrzeganie zaleceń stało się plagą, która kosztuje nas więcej niż tylko pieniądze – stawką jest wydajność i życie tysięcy osób.

Autor: Canva

Zalecenie lekarzy ignoruje ponad połowa pacjentów. To ma swoje konsekwencje, które przekładają na miliardowe straty dla systemu ochrony zdrowia.

I nie chodzi tu tylko o nieregularne przyjmowania przepisanych leków. Stoją za tym także – jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” – brak zmiany stylu życia, zła dieta, brak ruchu, wreszcie rezygnacja z regularnych kontroli.

Gdy te elementy zawodzą, konsekwencje się kumulują w postaci pogorszenia stanu zdrowia pacjentów i rosnącego obciążenia całego systemu ochrony zdrowia – podkreśla cytowany przez dziennik dr hab. n. med. Aleksander Prejbisz, kierownik Centrum Prewencji i Epidemiologii Chorób Układu Krążenia w Warszawie.

Koszty leczenia powikłań to dopiero początek

Według DGP, roczne straty wynikające z nieprzestrzegania zaleceń terapeutycznych przekraczają 20 mld zł. Co składa się na tę gigantyczną kwotę?

Koszty leczenia powikłań, dodatkowych hospitalizacji i większego obciążenia całego systemu ochrony zdrowia. Eksperci oceniają jednak, że rzeczywista skala problemu może być większa. 

Bo do wspomnianych problemów dochodzą jeszcze koszty pośrednie, a których znaczenie dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki jest bardzo duże. 

– Wynikają one głównie z absencji chorobowej, obniżonej produktywności w pracy, trwałego pogorszenia sprawności oraz przedwczesnej umieralności – wyjaśnia cytowany przez DGP dr hab. n. med. Maciej Niewada z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Lekarze nie mają czasu na dłuższą rozmowę z pacjentem

W ocenie ekspertów ta sytuacje jest też efektem funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Polsce.

– Gdyby lekarze mieli więcej czasu na rozmowę z pacjentem, na spokojne wytłumaczenie istoty choroby i zaleceń, a także na zrozumienie codziennych trudności, z jakimi pacjent mierzy się przy regularnym leczeniu, skala problemu byłaby mniejsza – podsumowuje dr Prejbisz. 

Dobrym przykładem, przywołanym przez prof. Artura Mamcarza z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, jest Portugalia. Dzięki wprowadzeniu zmian systemowych w ciągu 30 lat zwiększyła się tam skuteczność leczenia nadciśnienia tętniczego z 3 do 50 proc.

Ale w ten proces – jak podkreśla rozmówca dziennika – zaangażowane były różne elementy systemu ochrony zdrowia: lekarze, farmaceuci, organizacje pozarządowe i rządowe oraz pacjenci.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

pacjent 29.04.2026 16:27
Ja tam biorę leki, ale na siłownię czasu brak. Praca-dom-praca.

ale... ale... 29.04.2026 15:25
Problem jest złożony. Z jednej strony mamy niedofinansowany system, gdzie lekarz zamienia się w urzędnika wypełniającego papiery, a z drugiej pacjenta, który po wyjściu z gabinetu szuka potwierdzenia diagnozy na forach internetowych. Bez edukacji i czasu na relację lekarz-pacjent te 20 miliardów strat będzie tylko rosnąć.

heh 29.04.2026 15:25
No i co się dziwić, jak wizyta trwa 5 minut z zegarkiem w ręku?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama