Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 29 kwietnia 2026 10:34
Reklama
Reklama

Pijany i narkotyzowany kierowca lawety zabił troje nastolatków i uciekał przed policją

To miał być zwykły wieczór, a skończył się niewyobrażalną śmiercią 12-latka, jego siostry i ich kolegi. Finał ucieczki pijanego recydywisty przed patrolem policji okazał się wyrokiem dla niewinnych osób podróżujących Seatem.
Pijany i narkotyzowany kierowca lawety zabił troje nastolatków i uciekał przed policją
Nawet 20 lat więzienia grozi 43-letniemu Arturowi C., który w stanie nietrzeźwości i pod wpływem THC spowodował katastrofę.

Autor: KPP Mielec

Jechał lawetą. Policjanci chcieli zatrzymać go do kontroli. Zaczął uciekać. I spowodował wypadek. Zginęło troje nastolatków. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia.

Był sierpniowy wieczór 2025 roku. Droga powiatową w okolicach Mielca jechała autolaweta. Policjanci ją zauważyli, bo jechała środkiem jezdni. Od rszu podjęli próbę zatrzymania kierowcy. 

Samochód wypadł z drogi i uderzył w betonowy słup

Jak ustalili śledczy, wcześniej Artur C. przyjechał do domu swojego szwagra. I – jak podaje TVN24 – zaczął się tam awanturować. Groził mu pozbawieniem życia i użył wobec niego przemocy. W końcu odjechał laweta Mercedes Sprinter.

Po drodze natknął się na policyjny patrol, który chciał go zatrzymać. Mężczyzna zignorował jednak sygnały i ruszył do ucieczki. Jechał z dużą prędkością. Na skrzyżowaniu miejscowości Trześń-Grochowe nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu Seatowi Toledo. I doprowadził do zderzenia. 

Samochód osobowy wypadł z drogi i uderzył w betonowy słup energetyczny, który złamał się i przewrócił na samochód. Uderzenie było tak silne, że podróżujące autem osoby zostały zakleszczone w pojeździe. 

Po zderzeniu kierowca lawety opuścił pojazd i zaczął uciekać pieszo. Po przebiegnięciu około 200 metrów został zatrzymany przez jednego z funkcjonariuszy.

Seatem Toledo jechały trzy osoby: 19-letnia dziewczyna, jej 12-letni brat i 18-letni chłopak, obywatel Niemiec. Wszyscy zginęli na miejscu.

Był pod wpływem alkoholu oraz marihuany lub haszyszu 

Jak wykazały badania, Artur C. był pijany. Miał prawie półtora promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

To nie wszystko, bo we krwi 43-latka stwierdzono też obecność psychoaktywnego składnika THC w stężeniu wskazującym na to, że podejrzany w momencie spowodowania wypadku drogowego znajdował się pod wpływem środka odurzającego w postaci marihuany lub haszyszu – poinformowała prokuratura.  

Za kratami może spędzić nawet 20 lat

43-letniemu Arturowi C. zostały przedstawione cztery zarzuty: spowodowania w stanie nietrzeźwości wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości pomimo wcześniejszego prawomocnego skazania za podobny czyn, niezatrzymania się do kontroli drogowej oraz kierowania gróźb karalnych pozbawienia  życia i naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonego. 

Podejrzanego  przyznał się do kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz niezatrzymania się do kontroli drogowej. Nie przyznał się  natomiast do kierowania gróźb  karalnych i naruszenia nietykalności cielesnej. 

Do Sądu Okręgowego w Mielcu trafił właśnie akt oskarżenia. Arturowi C. za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

tech 29.04.2026 10:00
20 lat to zdecydowanie za mało za trzy życia.

plask 29.04.2026 09:16
Przeraża mnie to, że on już wcześniej był karany za jazdę po pijanemu. To pokazuje, że nasz system karania recydywistów drogowych kuleje. Gdyby siedział w więzieniu za poprzednie wybryki, te dzieciaki by dzisiaj żyły.

Marta 29.04.2026 09:10
Brak słów na taką bezmyślność

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama