To szczególnym dla dr. Mateusza Szpytmy. Urzędujący wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej nie tylko oddał hołd ofiarom niemieckiego nazizmu w Chojnie, ale też otrzymał oficjalną rekomendację Kolegium IPN na stanowisko prezesa Instytutu. Jeśli parlament potwierdzi ten wybór, Szpytma może zastąpić Karola Nawrockiego i pokierować placówką w nowej kadencji.
Dziś w Chojnie zabłysnął przemyśleniami o... rodzinie i medycznych eksperymentach.
Patriotyczne uroczystości w Chojnie
W Chojnie odbyły się dziś poruszające uroczystości z okazji 81. rocznicy wyzwolenia KL Ravensbrück. Centralnym punktem wydarzenia było odsłonięcie pomnika upamiętniającego więźniarki niemieckiego podobozu, który funkcjonował w tej miejscowości.
W wydarzeniu wziął udział dr Mateusz Szpytma, który w swoim wystąpieniu podkreślił wagę zachowania pamięci o tragicznych losach kobiet osadzonych w nieludzkich warunkach. Obecność wiceszefa IPN na Pomorzu Zachodnim zbiegła się w czasie z przełomowymi informacjami dotyczącymi przyszłości samej instytucji.
Rekomendacja na prezesa IPN
Podczas gdy dr Szpytma uczestniczył w uroczystościach, w Warszawie Kolegium IPN zdecydowało o wystawieniu jego kandydatury na stanowisko prezesa Instytutu. To drugie podejście do obsadzenia tej funkcji po tym, jak poprzedni proces wyłaniania następcy Karola Nawrockiego zakończył się niepowodzeniem w Sejmie.
Dr Mateusz Szpytma to postać doskonale znana w środowisku historycznym. Jest m.in. twórcą i pierwszym dyrektorem Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Od lat pełni funkcję zastępcy prezesa IPN, co czyni go kandydatem kontynuacji, posiadającym pełne merytoryczne przygotowanie do objęcia sterów w Instytucie. Przypomnijmy, swego czasu bezpośredniego zastępcy Karola Nawrockiego, obecnego prezydenta.
Polityczne tło i "zielone światło" od PSL
Wybór prezesa IPN to jednak nie tylko kwestia dorobku naukowego, ale również arytmetyki sejmowej. Jak donosi portal WP, kandydatura dr. Szpytmy może liczyć na szerokie poparcie, wykraczające poza tradycyjny podział partyjny. Pojawiają się głosy o kuluarowym porozumieniu, które miałoby zapewnić kandydatowi głosy zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i części koalicji rządzącej, w tym Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Politycy PiS, m.in. Przemysław Czarnek, nie kryją satysfakcji z takiego obrotu spraw, widząc w Szpytmie gwaranta dbałości o politykę historyczną państwa. Z kolei dla PSL kandydat ten jest akceptowalny ze względu na swoją wyważoną postawę i skupienie na dokumentowaniu postaw Polaków w obliczu totalitaryzmów.
Co dalej?
Ostateczna decyzja należy do parlamentu. Sejm musi powołać prezesa IPN za zgodą Senatu. Jeśli proces przebiegnie pomyślnie, dr Mateusz Szpytma stanie przed wyzwaniem kierowania Instytutem w czasach dużej polaryzacji światopoglądowej, w których rola edukacji historycznej i rzetelnych badań nad przeszłością nabiera szczególnego znaczenia.
Dzisiejsze uroczystości w Chojnie pokazały, że dla przyszłego (prawdopodobnie) prezesa, pamięć o „małych ojczyznach” i lokalnych miejscach kaźni pozostaje priorytetem, co może zwiastować silny nacisk na regionalną działalność IPN w nadchodzących latach.
"To twarz skrajnego upolitycznienia IPN"- uważają niektórzy historycy sprzeciwając się jego wyborowi Szpytmy. Apel do "przedstawicieli większości parlamentarnej w Sejmie i Senacie" wystosowało w tej sprawie kilkunastu historyków. W internecie dołączają kolejni badacze przeszłości...
W Chojnie wpadka?
Podczas dzisiejszych uroczystości zastępca prezesa IPN Mateusz Szpytma nie tylko był obecny ale i wystąpił pod pomnikiem.
-Chciałbym popatrzeć na to miejsce przez pryzmat rodziny. Wyobraźcie sobie, że dzisiaj ktoś porywa, aresztuje wasze matki, ktoś zabiera z domu wasze siostry, wasze żony, wasze dorastające córki. Porywa i wywozi w nieznane. Wyobraźcie sobie waszą bezsilność. Nic nie możecie zrobić, w niczym nie możecie im pomóc. Pozostaje jedynie modlitwa. Był czas, gdy zsyłano tu Polki jedynie za to, że były harcerkami, że nauczały w konspiracyjnych szkołach. Zsyłano za to, że były uczestniczkami Powstania Warszawskiego. Większość z nich zginęła - powiedział dziś w Chojnie póty co wiprezes.
Dalej wspomniał m.in. o dokonywanych w obozie eksperymentach medycznych. O tym, że kobiety potem nie mogły mieć dzieci...
Prawdopodobnie w swym wystąpieniu miał na myśli ogóolnie obóz KL Ravensbrück, a nie podobóz w Chojnie, który był głownie obozem niewolniczej pracy. Chyba, że pan doktor posiada jakieś nowe ustalenia... Trwa bowiem, nieco tajemnicze, śledztwo prowadzone przez prokuratora Marka Rabiegę, dotyczące zbrodni popełnionych właśnie na terenie podobozu. Ale wtedy zastępca prezesa IPN Mateusz Szpytma powinien o ustaleniach konkretnie poinformować, aby nie było mylnego wrażenia co działo się w Chojnie..






Napisz komentarz
Komentarze