Wczoraj, 2 maja, nabrzeże w Gryfinie zadrżało od mocnych brzmień. Choć sobota przyciągnęła fanów hip-hopu i metalu, trudno nie odnieść wrażenia, że złote czasy Dni Gryfina odchodzą w zapomnienie. Kiedyś świętowaliśmy hucznie przez trzy dni – dziś program koncertowy drastycznie się skurczył, a drożyzna na placu bije po kieszeniach.
Mieszkańcy pamiętają jeszcze czasy, gdy Dni Gryfina były trzydniowym maratonem z udziałem największych gwiazd. W tym roku rzeczywistość jest inna – miasto wyraźnie biednieje, co widać w skróconym do dwóch dni grafiku koncertowym. Trzeci dzień to już tylko sport i rekreacja, co dla wielu melomanów jest sporym rozczarowaniem.
Co działo się wczoraj? (Sobota, 2 maja)
Zgodnie z planem, wczorajszy wieczór upłynął pod znakiem „Metalowego Uderzenia” i legend polskiego rapu. Na scenie działo się sporo:
- Metalowe emocje: Fani cięższych brzmień mogli liczyć na solidną dawkę energii. Występy lokalnych i zaproszonych składów metalowych wypełniły nabrzeże mrocznym, ale energetycznym klimatem.
- Wydarzenie wieczoru – Paktofonika z orkiestrą: To był punkt kulminacyjny soboty. Usłyszeć kultowe utwory "Kinematografii" w aranżacji z orkiestrą to przeżycie wyjątkowe. Mimo sentymentalnej podróży do lat 2000., wielu uczestników zauważało, że jedna wielka gwiazda to za mało, by przykryć braki w reszcie programu.
Drożyzna i narzekania na straganach
Poza sceną atmosfera była mniej radosna. Zarówno konsumenci, jak i sami wystawcy nie szczędzili gorzkich słów pod adresem organizacji:
- Wystawcy: Skarżą się na bardzo wysokie opłaty za wynajęcie miejsca pod stoiska. „Miejsce jest drogie, musimy zarobić na czynsz, zanim w ogóle wyjdziemy na zero” – mówią handlarze.
- Mieszkańcy: Skutkiem wysokich opłat dla wystawców są ceny na straganach. Rodzinne wyjście na Dni Gryfina stało się luksusem. Za proste przekąski i napoje trzeba zapłacić kwoty, które wielu nazywa „paragonami grozy”.
Co dzisiaj?
Dzisiaj, 3 maja, muzyka na dużej scenie już nie gra. Miasto postawiło na atrakcje sportowe i tradycyjne wesołe miasteczko. Choć karuzele kręcą się w najlepsze, a biegacze rywalizują na trasach, nad świętem miasta unosi się duch nostalgii za tym, co było kiedyś. Gryfino staje się uboższe, a skrócone święto miasta jest tego najdobitniejszym przykładem.
Czy w przyszłym roku doczekamy się powrotu do trzech dni koncertowych? Patrząc na tegoroczną frekwencję i rosnące koszty, mieszkańcy mają co do tego duże obawy.
O sobotniej imprezie pisaliśmy wczoraj jeszcze tu:






Napisz komentarz
Komentarze