Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 6 maja 2026 10:45
Reklama

Walka z ogniem w lesie. Zginął pilot samolotu a ogień objął 150 hektarów lasu

Trudny teren, porywisty wiatr i punkty zapalne oddalone o kilometr od głównego frontu – to rzeczywistość, z którą mierzą się strażacy pod Biłgorajem. Tragiczny wypadek lotniczy rzucił cień na starania służb. Publikujemy najnowszy raport z miejsca zdarzenia.
Walka z ogniem w lesie. Zginął pilot samolotu a ogień objął 150 hektarów lasu
Silne zadymienie i dynamicznie rozprzestrzeniający się ogień wymusiły mobilizację najwyższych służb państwowych, w tym policyjnego Black Hawka..

Autor: PSP

Źródło: Państwowa Straż Pożarna

Alert RCB, setki osób w akcji i tragiczny wypadek samolotu gaśniczego. Trwa walka z pożarem lasu w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie.

Komunikat RCB

Mieszkańcy części powiatu biłgorajskiego otrzymali w środę nad ranem alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w związku z dużym pożarem lasu i silnym zadymieniem. Ostrzeżenie skierowano do osób przebywających na terenie gmin Łukowa, Józefów i Aleksandrów.

„Uwaga! Pożar lasu i duże zadymienie w powiecie biłgorajskim. Nie otwieraj okien. Słuchaj poleceń służb” – brzmiała treść komunikatu RCB.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaapelowało również o wyłączenie wentylacji, ograniczenie przebywania na otwartym powietrzu oraz przygotowanie dokumentów, leków i najpotrzebniejszych rzeczy na wypadek ewakuacji. Służby przypominają, żeby nie zbliżać się do miejsca pożaru i nie utrudniać działań ratowniczych. W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia należy dzwonić pod numer 112.

Ogień objął około 150 hektarów

Pożar wybuchł we wtorek 5 maja w rejonie miejscowości Kozaki na terenie gminy Łukowa, w Nadleśnictwie Józefów. Według wstępnych informacji ogień objął około 100 hektarów lasu, późniejsze szacunki Lasów Państwowych mówiły już o około 150 hektarach. Akcja gaśnicza trwa od wtorkowego popołudnia.

Sytuacja na miejscu pozostaje trudna. Jak przekazał dyrektor generalny Lasów Państwowych Adam Wasiak, linia ognia ma około 800 metrów, a pożar ma obecnie charakter powierzchniowy. Na miejscu pracują strażacy, leśnicy oraz ciężki sprzęt. Tworzone są pasy zaporowe, które mają ograniczyć dalsze rozprzestrzenianie się ognia.

Trudne warunki i punktowe ogniska pożaru

Działania utrudniają warunki terenowe i pogodowe. W rejonie pożaru występuje ograniczona sieć dróg dojazdowych, szczególnie w sąsiedztwie lasów prywatnych. Dodatkowym zagrożeniem jest wiatr, który wcześniej przeniósł ogień przez drogę wojewódzką na odcinku Józefów – Osuchy. Pojawiały się także punktowe ogniska pożaru oddalone nawet do kilometra od głównego frontu.

Śmigłowce i samoloty wspierają akcję

Do akcji skierowano także wsparcie lotnicze. W działaniach uczestniczą samoloty i śmigłowce Lasów Państwowych, a także policyjny śmigłowiec S-70i Black Hawk. Na jego pokładzie, oprócz policyjnych lotników, znajdują się funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, którzy wykorzystują specjalistyczny zbiornik Bambi Bucket o pojemności 3000 litrów.

Podczas porannego briefingu minister Marcin Kierwiński przekazał, że sytuacja jest dynamiczna, a kolejne decyzje zależą od rozwoju pożaru. Podkreślił, że wprowadzenie śmigłowców od wczesnych godzin rannych ma pomóc powstrzymać ogień. Zaznaczył też, że służby monitorują prognozy pogody, ponieważ nawet niewielka zmiana kierunku wiatru może utrudnić akcję.

Tragiczny wypadek Dromadera

Lasy Państwowe potwierdziły tragiczną informację. Podczas wtorkowej akcji gaśniczej rozbił się samolot gaśniczy Dromader z bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie. Pilot maszyny zginął.

Okoliczności wypadku wyjaśnią Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuratura. Lasy Państwowe złożyły kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego pilota oraz zaapelowały do mediów o uszanowanie ich prywatności.

Służby apelują o ostrożność

Służby apelują do mieszkańców o zachowanie spokoju, stosowanie się do komunikatów oraz bezwzględne omijanie rejonu działań. Szczegółowy bilans strat i dokładny pomiar powierzchni pożarzyska będą możliwe dopiero po pełnym opanowaniu sytuacji.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tadek 06.05.2026 10:36
Wykorzystanie Black Hawka z Bambi Bucket to dobry ruch, 3000 litrów na jeden zrzut robi różnicę, ale przy takim froncie (800 metrów!) i punktowych ogniskach kilometr dalej, to jest syzyfowa praca. Służby mają przeszkolone procedury, ale natura i tak robi swoje.

z Aleksandrowa 06.05.2026 10:08
Mieszkam w Aleksandrowie, dym jest taki, że świata nie widać. Okna pozamykane, ale i tak czuć spaleniznę.

Jacek 06.05.2026 10:37
Alert RCB o 4 rano obudził moje wujostwo. Dobrze, że ostrzegają, bo nocą to strach się bać, jak nie wiesz, co się dzieje.

strazak 06.05.2026 09:26
Patrząc na mapę tego rejonu, widać, że sieć dróg pożarowych tam kuleje, zwłaszcza przy prywatnych działkach. Jak wiatr przerzucił ogień przez drogę wojewódzką, to było wiadomo, że będzie ciężko. Samoloty to była jedyna szansa, ale cena za tę akcję okazała się najwyższa z możliwych.

Marta 06.05.2026 09:25
Straszna tragedia, wyrazy współczucia dla rodziny tego pilota. Bohater, który ratował nasze lasy.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama