Wiosną znów widać to na trawnikach i chodnikach. Psie odchody to nie tylko brzydki widok, ale też problem higieny, zdrowia i sąsiedzkiej kultury.
Temat psich odchodów szczególnie mocno wraca wiosną. Zimą część zanieczyszczeń przykrywa śnieg, błoto albo zalegające liście. Gdy robi się cieplej, trawniki i chodniki znów zaczynają być intensywnie użytkowane.
Najwięcej emocji budzą miejsca wspólne: osiedlowe trawniki, okolice bloków, parki, skwery, pobocza chodników, tereny przy szkołach, przedszkolach i placach zabaw. To właśnie tam mieszkańcy najczęściej zwracają uwagę na problem psich kup.
Sprzątanie po psie to obowiązek, nie dobra wola
Właściciel psa ma obowiązek sprzątać po swoim zwierzęciu w miejscach publicznych. Szczegółowe zasady są zwykle zapisane w lokalnych regulaminach utrzymania czystości i porządku, przyjmowanych przez rady gmin.
Niesprzątanie po psie może skończyć się mandatem. Sanepid w swoich komunikatach przypomina, że niewykonywanie obowiązków określonych w regulaminie utrzymania czystości i porządku jest wykroczeniem, a nadzór nad realizacją tych zasad sprawują władze gminy.
W praktyce wiele zależy od lokalnych przepisów i reakcji służb. W części miejscowości kontrole prowadzi straż miejska lub gminna, w innych interwencje mogą podejmować policjanci albo pracownicy odpowiedzialni za utrzymanie porządku.
Same mandaty nie wystarczą
Choć temat często wywołuje ostre komentarze, rozwiązanie problemu nie sprowadza się wyłącznie do karania. W wielu miejscowościach widać, że samorządy próbują łączyć obowiązek właścicieli z praktycznym ułatwieniem sprzątania po psach.
Przykładem jest Pasłęk, gdzie dostępne są 22 dystrybutory worków na psie odchody. Jak informuje urząd, woreczki są uzupełniane raz lub dwa razy w tygodniu, zależnie od zapotrzebowania.
W Górze pod koniec kwietnia ustawiono nowe kosze na psie odchody. Pojemniki pojawiły się przy kilku ulicach, a urząd podkreślił, że mają poprawić czystość i komfort mieszkańców.
W Śremie funkcjonują dystrybutory z workami, z których mieszkańcy mogą korzystać bezpłatnie. Gmina zachęca też, aby zgłaszać miejsca, w których brakuje pojemników lub worków na psie odchody. Podobne rozwiązanie zastosowano również w Chełmie.
Właściciele psów też mają swoje argumenty
Wielu właścicieli czworonogów podkreśla, że sprzątanie po psie jest dla nich oczywistością. Część z nich zwraca jednak uwagę na brak odpowiedniej infrastruktury. Problemem bywa niewystarczająca liczba koszy, brak dystrybutorów worków albo duże odległości między pojemnikami.
To szczególnie ważne na większych osiedlach, przy parkach, na terenach rekreacyjnych i w pobliżu ścieżek spacerowych. Jeżeli właściciel psa ma ze sobą worek, ale przez kilkaset metrów nie mija żadnego kosza, łatwiej o zniechęcenie i złe nawyki.
Dlatego część samorządów stawia nie tylko na apele i mandaty, ale również na proste rozwiązania: dodatkowe kosze, dystrybutory, tabliczki przypominające o obowiązku sprzątania oraz akcje edukacyjne.






Napisz komentarz
Komentarze