Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 31 lipca 2026 00:42
Reklama
Reklama
Reklama

Mercedesem uderzył najpierw w Forda. Auto uderzone z dwóch stron naprzeciw Intermarche

Groźnie wyglądające zderzenie trzech samochodów osobowych pod Intermarché w Gryfinie na nowo elektryzuje mieszkańców. Choć pierwsze doniesienia wskazywały na inny przebieg zdarzeń, relacje świadków i drastyczne zniszczenia aut ujawniają porażającą prawdę. Sprawdź, jak doszło do tego wypadku i co grozi 77-letniemu kierowcy Mercedesa.
Mercedesem uderzył najpierw w Forda. Auto uderzone z dwóch stron naprzeciw Intermarche
Tłumaczenie 77-latka, który doprowadził do karambolu w Gryfinie, wprawia w osłupienie. Senior twierdzi, że "dostał znak" do jazdy, jednak rzeczywistość okazała się bezwzględna – Ford i Nissan zostały kompletnie zrujnowane.

Autor: Nis.

Nowe relacje świadków oraz szczegółowa analiza zniszczeń pojazdów rzucają zupełnie nowe światło na przebieg wypadku z udziałem 77-letniego kierowcy Mercedesa. Szary Ford Kuga został zmiażdżony z dwóch stron.

Co innego było kluczowe

Groźnie wyglądające zderzenie trzech samochodów osobowych, do którego doszło w samym środku popołudniowego szczytu w Gryfinie, wciąż budzi ogromne emocje. Choć pierwsze oficjalne komunikaty i wstępne raporty sugerowały stosunkowo prosty scenariusz, najnowsze ustalenia całkowicie zmieniają optykę na to zdarzenie. Jak się okazuje, pierwotne informacje publikowane tuż po zdarzeniu zawierały istotne błędy, a kluczowy moment kolizji naprzeciwko marketu Intermarché miał zupełnie inny przebieg.

Świadek ujawnia prawdę: Mercedes uderzył najpierw w Forda

W pierwszych relacjach medialnych oraz wstępnych ustaleniach informowano, że 77-letni kierujący Mercedesem, wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej przy Intermarché (ul. M. Konopnickiej), nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącemu główną arterią (ul. 9 Maja) kierowcy złotego Nissana. Według tamtej wersji, siła uderzenia miała wytrącić Nissana z toru jazdy, po czym auto miało rykoszetem uderzyć w oczekującego na skrzyżowaniu Forda Kugę.

Rzeczywisty przebieg zdarzenia okazał się jednak diametralnie inny, co koryguje dotychczasowe doniesienia. Wszystko zaczęło się bezpośrednio od drastyczemy wymuszenia pierwszeństwa przejazdu przez seniora z Mercedesa, który uderzył w zupełnie inny pojazd.

Ten kierowca wymusił pierwszeństwo i z podporządkowanej ulicy uderzył bezpośrednio w Forda Kugę. Tak pchnięte i uderzone auto wpadło z kolei na Nissana – mówi nam naoczny świadek zdarzenia, do którego dotarła nasza redakcja.

Pojazdy w ruinie. Ford zmiażdżony z dwóch stron

O sile uderzenia i prawdziwej sekwencji wydarzeń najlepiej świadczą zabezpieczone zdjęcia z miejsca zdarzenia. Szary Ford Kuga przyjął na siebie potężną siłę uderzenia bocznego. Od strony kierowcy blacha i konstrukcja drzwi zostały doszczętnie zmiażdżone i wgniecione do wnętrza kabiny. W wyniku tak gwałtownego zderzenia w pojeździe natychmiast wystrzeliły boczne kurtyny powietrzne, co najprawdopodobniej uratowało kierującego przed ciężkimi obrażeniami.

Co niezwykle istotne i co potwierdzają fotografie, Ford Kuga został zniszczony z dwóch stron. Wytrącony z toru jazdy SUV, spchnięty uderzeniem Mercedesa, wpadł na poruszającego się prawidłowo Nissana. Na prawym boku Forda widoczne są wyraźne ślady tarcia – głębokie zarysowania dolnych partii drzwi, zniszczone listwy progowe oraz elementy plastikowego nadkola wyrwane i ocierające o tylne koło.

Z kolei złoty Nissan ucierpiał w wyniku wtórnego uderzenia czołowo-bocznego. Przód tego samochodu przestał praktycznie istnieć: pas przedni został kompletnie rozbity, zderzak uległ całkowitej destrukcji i odpadł od nadwozia, maska silnika wygięła się w łuk, a odsłonięta chłodnica została poważnie zdeformowana. Widok rozrzuconych na jezdni odłamków plastiku i szkła dopełniał obrazu tego drogowego dramatu. Fakt, że w tak zniszczonych pojazdach nikt nie odniósł obrażeń kwalifikujących zdarzenie jako wypadek, można rozpatrywać w kategoriach cudu.

Zaskakujące tłumaczenie seniora. „Dostał znak, że może jechać”

Niezwykle interesujące światło na sprawę rzucają kulisy przesłuchania 77-letniego sprawcy kolizji. Jak udało nam się dowiedzieć, starszy mężczyzna w rozmowie z funkcjonariuszami policji wcale nie uważał, że wyjechał na oślep. Swoje zachowanie tłumaczył tym, że chwilę przed manewrem „dostał znak” od innego kierowcy, który poruszał się drogą z pierwszeństwem. Ów nieznany kierujący miał rzekomo mrugnąć światłami lub wykonać gest dłonią, sugerując, że ustępuje seniorowi miejsca i pozwala mu bezpiecznie opuścić drogę podporządkowaną przy Intermarché.

Policja przypomina, że tego typu sytuacje to niezwykle częsta pułapka na drogach. Nawet w przypadku, gdy inny kierowca wykazuje się uprzejmością i sygnalizuje chęć przepuszczenia, na kierującym wyjeżdżającym z drogi podporządkowanej wciąż ciąży bezwzględny, prawny obowiązek upewnienia się, że nie wymusi pierwszeństwa na innych uczestnikach ruchu – na przykład na pojazdach nadjeżdżających z przeciwnego kierunku lub innego pasa.

Mandatu nie było. Policja prowadzi oficjalne dochodzenie

Wbrew pierwszym informacjom, które pojawiły się w przestrzeni publicznej tuż po zdarzeniu, sprawa 77-latka nie zakończyła się na miejscu wypisaniem standardowego mandatu karnego. Choć pierwotnie szacowano, że za spowodowanie tak rażącego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym kierowcy grozi natychmiastowa grzywna w wysokości od 1500 do 3000 złotych, ostateczna decyzja i konsekwencje prawne wciąż wiszą w powietrzu.

Jak dowiedzieliśmy się dzisiaj, gryfińska policja prowadzi w tej sprawie oficjalne, szczegółowe dochodzenie. Ze względu na zmianę ustaleń dotyczących przebiegu kolizji, konieczność dokładnego przesłuchania świadków oraz zabezpieczenia pełnej dokumentacji, sprawa nie została jeszcze sfinalizowana ukaraniem sprawcy.

Co grozi teraz seniorowi? Jeżeli zgromadzony w toku dochodzenia materiał dowodowy trafi na wokandę sądową, konsekwencje dla seniora mogą być drasteczne. Zgodnie z aktualnym taryfikatorem i Kodeksem wykroczeń, za rażące spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym sąd może nałożyć grzywnę w wysokości do 30 000 złotych. Ponadto, biorąc pod uwagę okoliczności oraz wiek kierowcy, organ orzekający ma prawo podjąć decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy (zakazie prowadzenia pojazdów) lub skierowaniu kierującego na przymusowe badania psychofizyczne, mające ocenić jego dalszą zdolność do bezpiecznego prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Do sprawy ostatecznych rozstrzygnięć prawnych i ustaleń gryfińskich śledczych będziemy na bieżąco wracać.

O wypadku pisalismy tu:



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

blachy 15.06.2026 07:00
Ładnie go pogięło.

PATLYK 14.06.2026 18:23
KUPIE MIGACZ Z TEGO FORDA

obrońca społeczny 14.06.2026 10:22
Dajcie już spokój temu starszemu panu, zaraz zrobicie z niego jakiegoś drogowego pirata. Chłop ma 77 lat, pewnie jeździ od dekad i nigdy nie miał żadnej stłuczki, a teraz przez zwykłą ludzką uprzejmość kogoś innego wbił się na minę. Skoro tamten kierowca zjechał mu na bok i dał jasny znak, że go puszcza, to senior po prostu zaufał, że droga jest czysta i chciał sprawnie opuścić skrzyżowanie, żeby nie blokować ruchu pod sklepem. W tym wieku człowiek nie zakłada od razu, że ktoś go celowo wprowadza w błąd. Każdemu z nas, niezależnie od wieku, mogła się zdarzyć taka chwila nieuwagi i złe odczytanie intencji innego kierowcy. Trochę więcej empatii, zamiast od razu zabierać prawo jazdy!

łeł 13.06.2026 20:45
77 lat na karku, refleks już nie ten, a facet wsiada w taką wielką furę i demoluje ludziom auta. W tym wieku to się powinno jeździć na fotelu pasażera, a nie udawać młodzika za kółkiem.

A. Żmijewski 13.06.2026 11:13
Zasadniczo dostanie znaku pyr pyr w najmniejszej mierze nieuprawnia do tego by przywalić w forda stojacego na skrzyżowaniu pyr pyr pyr. Zabrać dzbanowi dożywotnio prawko zanim pyr pyr kogoś zabije

heh 13.06.2026 07:34
Dostał znak... chyba od losu, żeby w końcu przesiąść się na darmowy autobus dla emerytów!

znak ze swiatlowodu 13.06.2026 12:19
heh 13.06.2026 07:34
Dostał znak... chyba od losu, żeby w końcu przesiąść się na darmowy autobus dla emerytów!
a ty zes dostal znak zeby odstawic portal igryfino tlumoku heheszkowy

tak to 12.06.2026 23:40
Zdarza się nawet najlepszym.

hmm... 12.06.2026 20:01
Kara do 30 tysięcy złotych i zatrzymanie prawa jazdy to w tym przypadku jedyna słuszna droga, jeśli sprawa trafi do sądu. Starszy pan ewidentnie nie radzi sobie z dynamiką dzisiejszego ruchu miejskiego. Tłumaczenie, że "ktoś mu pomachał" jest po prostu dziecinne. Wyjeżdżasz spod sklepu, to patrzysz w lewo i w prawo, a nie ufasz gestom. Szkoda tylko niewinnych ludzi z Forda i Nissana, bo zostali bez aut na długie miesiące.

Kasik 12.06.2026 19:02
Starsi ludzie wzorem innych państw powinni przechodzić badania czy w ogóle mogą dalej być kierowcami. Niestety seniorzy często są w stosunku bezkrytyczni i nie chcą widzieć, ze wzrok już nie ten, refleks nie taki i decyzyjność zerowa. Często nawet nie chcą słuchać bliskich, którzy odradzają im dalsze prowadzenie aut. Takie badania załatwiłyby sprawę.

Łukasz 13.06.2026 08:14
Zgoda. Szanuję starszych ludzi, ale spójrzmy prawdzie w oczy – 77 lat to jest wiek, w którym czas reakcji i podzielność uwagi drastycznie spadają, co zresztą widać po tym bezmyślnym wyjeździe spod Intermarche. Ruch dzisiaj jest tak dynamiczny, że sekunda zawahania albo złe ocenienie odległości kończy się właśnie takim karambolem. Policja słusznie bada sprawę, bo moim zdaniem sam mandat tutaj nic nie da. Sąd powinien obligatoryjnie wysyłać takich seniorów na rygorystyczne badania lekarskie i psychotechniczne. Jeśli ktoś nie potrafi poprawnie ocenić sytuacji na skrzyżowaniu i tłumaczy się "machaniem ręką", to po prostu stwarza śmiertelne zagrożenie dla nas wszystkich na drodze.

raczej 12.06.2026 18:59
Musiał ruszyć z impetem. Nie ma co...

Witek 12.06.2026 18:41
77 lat i taki potężny SUV... Może czas na obowiązkowe badania dla seniorów?

Kamil 12.06.2026 16:10
Zastanawia mnie jedno – dlaczego w poprzednim artykule pisali zupełnie co innego? Przecież gołym okiem widać po tych zniszczeniach na zdjęciach, że ten Nissan dostał rykoszetem w przód, a Ford przyjął strzał z boku. Dobrze, że redakcja prostuje te błędy, bo potem w świat idzie niesprawdzona wersja i robi się zamieszanie. Policja też słusznie, że nie dała mandatu od razu, tylko bada sprawę.

no 12.06.2026 16:10
Kurtyny w Fordzie zrobiły robotę, bez tego kierowca miałby po żebrach.

Rekord widjołłłłł 12.06.2026 15:32
Najnowsze nagranie z miejsca zdarzenia okiem filipińskiej kamery

tuningowany 12.06.2026 15:29
I znowu wychodzi klasyczny problem ze "wpuszczaniem" na siłę. Dobry samarytanin mignie światłami, a ty człowieku jedziesz na oślep, bo ufasz obcej osobie zamiast własnym oczom. Przepisy wyraźnie mówią, że to wyjeżdżający z podporządkowanej musi kontrolować sytuację do samego końca. Dobrze, że nikomu nic się nie stało, bo przy takich bocznych uderzeniach bywa różnie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama