Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 października 2026 10:43
Reklama
Reklama
Reklama

Popularny bocian Wojtek ponownie zostaje w Polsce. Która to jego zima?

Większość bocianów odleciała już na południe, ale Wojtek z Olszan znów został. Przyzwyczaił się do już do miejsca i ludzi.
Popularny bocian Wojtek ponownie zostaje w Polsce. Która to jego zima?
Wojtek z czasem tak mocno przyzwyczaił się do miejsca i ludzi,

Autor: Zdjęcie ilustracyjne

Źródło: Canva

Wojtek od sześciu lat jest stałym mieszkańcem Olszan na Dolnym Śląsku. Opiekuje się nim Ewa Żuwalska, do której bocian regularnie przychodzi po jedzenie. Z czasem tak mocno przyzwyczaił się do miejsca i ludzi, że zamiast corocznej podróży do Afryki wybiera zimowanie na miejscu.

Partnerka odlatuje, Wojtek zostaje

Co ciekawe, brak migracji nie przeszkadza mu w prowadzeniu normalnego życia rodzinnego. Wojtek co roku zakłada gniazdo i czeka na powrót swojej partnerki.

Według relacji jego opiekunki para doczekała się już 17 młodych. W tym roku wychowywała trzy pisklęta.

Po sezonie lęgowym pozostałe bociany odlatują, a Wojtek zostaje w Olszanach sam. Zimą może jednak liczyć na pomoc mieszkańców, którzy dobrze znają już swojego nietypowego sąsiada.

Czy bocian powinien zostać na zimę?

Widok bociana jesienią lub zimą nie musi oznaczać, że ptak jest chory. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przypomina, że przypadki zimowania bocianów w Polsce zdarzają się każdego roku. Zdrowy ptak, który lata i samodzielnie zdobywa pokarm, nie wymaga automatycznie interwencji.

Pomoc jest potrzebna przede wszystkim wtedy, gdy bocian jest ranny, wyraźnie osłabiony, kuleje albo nie potrafi latać. W takich sytuacjach należy skontaktować się z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt lub odpowiednimi służbami.

Wojtek jest jednak przypadkiem szczególnym. Od lat ma w Olszanach stałe miejsce, regularne źródło pożywienia i ludzi, którzy o niego dbają. Wygląda więc na to, że po raz kolejny zamieni tysiące kilometrów wędrówki na dobrze znaną dolnośląską wieś.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

A. Żmijewski 03.09.2026 13:43
Zasadniczo leń zwykły pyr pyr jak niemalże nasz leniwy tercet pyr pyr pyr

Slowianka 03.09.2026 09:24
Wojtuś trzymamy kciuki za przetrwanie zimy ,dobrze,ze pani sie opiekuje...brawa !!!

zachodzę w głowę 02.09.2026 22:36
Zastanawia mnie tylko kwestia genetyczna i adaptacyjna – czy jego potomstwo też będzie miało skłonność do zostawania w Polsce, skoro wychowują się w takim schemacie, czy jednak instynkt wygra i odlecą na południe z resztą stada?

ornitolog 02.09.2026 20:02
Warto pamiętać o komunikacie GDOŚ, bo ludzie często panikują na widok bociana w listopadzie i od razu dzwonią po służby. Jeśli ptak jest zdrowy i lata, nie ma potrzeby interweniować na siłę i zabierać go z jego środowiska.

Ewelina 02.09.2026 12:11
Pani Ewa ma wielkie serce, szacunek za taką opiekę nad zwierzęciem!

przyrodnik 02.09.2026 11:10
I to jest super przykład na to, że przyroda potrafi się dostosować. Skoro ma pewne jedzenie i wsparcie opiekunki, to koszt energetyczny lotu do Afryki po prostu mu się nie opłaca. Bilans zysków i strat ewidentnie wychodzi mu na plus.

Stasia 02.09.2026 11:10
Mądry ptak, po co się męczyć i lecieć tyle kilometrów, jak na miejscu ma jak u mamy!

niepotrzebnie 02.09.2026 10:33
Bo ingerował człowiek

jak widać 02.09.2026 08:29
Wygodnicki...

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama