Rząd przyjął duży pakiet zmian w ochronie zdrowia. Jedna z najgłośniejszych reform wprowadza limity wynagrodzeń medyków oraz ogranicza ich łączny czas pracy.
Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że chodzi nie tylko o pieniądze. Nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów i skończyć z sytuacjami, w których lekarz jest wykazywany w kilku placówkach w nakładających się godzinach.
Dla pacjenta najważniejsze jest jednak to, czy po zmianach w szpitalu nadal będzie dostępny lekarz – również w nocy, w weekend i podczas świąt.
Lekarz maksymalnie na dwóch etatach
Projekt zakłada, że łączny czas pracy medyka w placówkach mających umowy z NFZ nie będzie mógł przekraczać równowartości dwóch etatów, czyli 320 godzin miesięcznie. Jednocześnie przy kontraktach cywilnoprawnych podstawowa maksymalna stawka za świadczenia finansowane przez NFZ ma odpowiadać 1/20 minimalnego wynagrodzenia. Obecnie daje to 240,30 zł brutto za godzinę.
Łączny limit wynagrodzenia za świadczenia finansowane przez NFZ ma sięgać 16-krotności minimalnej pensji – obecnie 76 896 zł brutto miesięcznie. Przewidziano możliwość dodatkowego wynagrodzenia m.in. za określone dodatkowe zadania.
Rząd argumentuje, że dzięki temu większa część pieniędzy NFZ będzie mogła zostać przeznaczona bezpośrednio na leczenie. Mają też zniknąć przypadki fikcyjnego nakładania się godzin pracy. Placówki będą musiały dokładniej ewidencjonować grafiki, a NFZ otrzyma większe możliwości kontroli.
Co z nocnymi dyżurami?
To jeden z najbardziej wrażliwych punktów całej reformy. W wielu szpitalach, szczególnie mniejszych, grafiki są dziś układane dzięki lekarzom pracującym w kilku miejscach.
Projekt przewiduje jednak wyjątki. Wymóg zatrudnienia medyka co najmniej na pół etatu nie będzie obejmował świadczeń udzielanych w stanach nagłych podczas dyżurów medycznych. Możliwe mają być również odstępstwa od części wymogów, jeśli na danym terenie zabraknie odpowiednich specjalistów.
To zabezpieczenie ma pozwolić szpitalom obsadzić dyżury. Nie rozwiązuje jednak podstawowego problemu: od samej zmiany przepisów lekarzy nie przybędzie.
Lekarze ostrzegają: może ucierpieć dostępność
I właśnie tutaj zaczyna się spór o konsekwencje dla pacjentów.
Samorząd lekarski ostrzega, że – jak podaje Alert Medyczny – ograniczenie możliwości pracy w kilku placówkach może szczególnie mocno uderzyć w mniejsze szpitale. Wielkopolska Izba Lekarska ocenia, że reforma nie zwiększa liczby dostępnych lekarzy, a w niektórych miejscach może wręcz pogorszyć dostęp do świadczeń.
Do tego dochodzi ryzyko przechodzenia części specjalistów do sektora prywatnego, gdzie ustawowe limity dotyczące świadczeń finansowanych przez NFZ nie będą działały w taki sam sposób.
Rzeczniczka NIL Iwona Kania pytana, czy limit 240 zł może wypchnąć część medyków z publicznej ochrony zdrowia, odpowiedziała, że – cytuje Money.pl – takiego scenariusza nie można wykluczyć. Problem może dotyczyć zwłaszcza specjalistów, których szpitale już dziś pozyskują, konkurując stawkami.
OZZL zwraca natomiast uwagę, że wysokich miesięcznych zarobków nie można oceniać bez informacji o liczbie przepracowanych godzin. W takich kwotach mogą mieścić się noce, weekendy, święta oraz dyżury na SOR-ach, intensywnej terapii czy blokach operacyjnych.
Pacjent będzie ostatecznym testem reformy
Rząd stawia więc na ograniczenie bardzo wysokich kontraktów, kontrolę czasu pracy i pozostawienie większej części pieniędzy NFZ na leczenie. Lekarze wskazują na drugą stronę równania: w systemie, w którym już brakuje specjalistów, ograniczenie ich możliwości pracy może utrudnić układanie grafików.
Dlatego powodzenia reformy nie pokaże wysokość kontraktu konkretnego lekarza. Pokażą je szpitalne grafiki: czy będzie komu przyjąć pacjenta na SOR-ze, przeprowadzić pilną operację i objąć nocny dyżur.
Na razie rząd przyjął projekt. Teraz musi on jeszcze przejść przez parlament i zostać podpisany przez prezydenta. Według informacji przekazanych po posiedzeniu Rady Ministrów nowe przepisy mają wejść w życie miesiąc po podpisie, a placówki mają dostać 6 miesięcy na dostosowanie się do nowych zasad.


Napisz komentarz
Komentarze