Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 25 września 2026 00:07
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Test polskiej obrony powietrznej: Wszedł rosyjski śmigłowiec, a potem radary wykryły obiekt

Najpierw wojskowy helikopter wlatuje na 300 metrów w głąb naszego kraju, a kilka godzin później na radarach pojawia się coś, co porusza się idealnie z kierunkiem wiatru. Służby przeczesują teren pod Malborkiem, a Wojsko Polskie wprost wskazuje na intencje Rosji. Wyjaśniamy, co dokładnie wydarzyło się na Warmii i Mazurach.
Test polskiej obrony powietrznej: Wszedł rosyjski śmigłowiec, a potem radary wykryły obiekt
Choć rosyjskie prowokacje lotnicze powtarzają się regularnie, Polacy wykazują w tej kwestii zaskakujący spokój.

Autor: Zdjęcie ilustracyjne. Wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

Źródło: AI

Rosyjski śmigłowiec wojskowy Mi-8 naruszył polską przestrzeń powietrzną pod Braniewem. Wojsko poderwało myśliwce. Kilka godzin później tajemniczy obiekt pojawił się pod Malborkiem.

To był dwa incydenty

Do pierwszego incydentu doszło 23 września o godz. 11:08, na północ od Braniewa w województwie warmińsko-mazurskim. Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, granicę przekroczył śmigłowiec Mi-8 Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Maszyna nadleciała od strony obwodu królewieckiego. Według wojska znalazła się maksymalnie około 300 metrów w polskiej przestrzeni powietrznej i pozostawała w niej przez 42 sekundy. Następnie zawróciła.

Kilka godzin później systemy radarowe zarejestrowały niezidentyfikowany obiekt poruszający się z północy, od strony obwodu królewieckiego. Tym razem alarm dotyczył rejonu Malborka w województwie pomorskim.

Poderwano polskie myśliwce

Lot rosyjskiego śmigłowca był śledzony przez systemy radiolokacyjne Sił Zbrojnych RP. W reakcji na naruszenie granicy poderwano samoloty myśliwskie, a naziemne siły i środki obrony powietrznej pozostawały w gotowości.

Dowództwo zapewniło również, że obsady systemów obrony powietrznej prowadzą całodobową obserwację polskiej przestrzeni i pozostają w stałej gotowości do działania.

Wojsko: Rosja testuje naszą gotowość

DORSZ oceniło, że incydent nie musi być przypadkowy. „Charakter incydentu wskazuje na to, że Rosja po raz kolejny testuje gotowość naszej obrony powietrznej” – przekazało Dowództwo Operacyjne.

W oficjalnym komunikacie nie podano jednak, dlaczego śmigłowiec przekroczył granicę ani czy Rosja przedstawiła w tej sprawie własne wyjaśnienia. Incydent trwał niecałą minutę, ale doszło do niego na szczególnie wrażliwym odcinku granicy, bezpośrednio przy rosyjskim obwodzie królewieckim.

W 2025 r. doszło do co najmniej dwóch podobnych naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie maszyny wojskowe. 11 lutego granicę naruszył rosyjski samolot Su-24MR, a 25 kwietnia – wojskowy śmigłowiec Floty Bałtyckiej. 

Wtedy Dowództwo Operacyjne również oceniało, że zachowanie rosyjskiej maszyny mogło służyć testowaniu gotowości polskiej obrony powietrznej.

Tego samego dnia drugi alarm. Tajemniczy obiekt pod Malborkiem

Na naruszeniu granicy przez rosyjski Mi-8 środowe działania wojska się jednak nie skończyły. Na razie armia nie potwierdziła, że doszło do kolejnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Nie wiadomo też, czym dokładnie był obiekt. 

Z informacji RMF FM wynika, że poruszał się z prędkością wiatru i zgodnie z jego kierunkiem. Pod uwagę brany jest więc m.in. balon, ale niewykluczone, że radary zarejestrowały stado ptaków.

Służby potraktowały jednak sygnał poważnie. W rejon, w którym obiekt zniknął z radarów, skierowano kilkudziesięciu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, policjantów i strażaków. W poszukiwaniach uczestniczyły również samoloty i śmigłowce. Chodziło o sprawdzenie, czy na ziemię rzeczywiście coś spadło. Działania mają być kontynuowane również dziś – w czwartek 24 września.

Na razie nie ma podstaw, żeby łączyć oba zdarzenia. Pierwsze było potwierdzonym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski śmigłowiec wojskowy. W drugim przypadku wojsko mówi o działaniach prewencyjnych i nie potwierdza nawet, że granica została przekroczona. 

Odsuwamy od siebie wojnę w Ukrainie

Tymczasem „Rzeczpospolita” zapytała Polaków, czy obawiają się, że wojna, która toczy się na Ukrainie, przeniesie się do naszego kraju?

Z badania IBRiS wynika, że – jak czytamy w dzienniku – tylko 15,6 proc. obawia się, że konflikt na Ukrainie przeniesie się do Polski. Za to innego zdania jest aż 77,1 proc. Natomiast opinii na ten temat ni ma 7,2 proc.

O obawach związanych z rozprzestrzenieniem się tego konfliktu mówią przede wszystkim wyborcy opozycji (19 proc.), kobiety (25 proc.), pięćdziesięciolatkowie (32 proc.), w równym stopniu mieszkańcy wsi oraz średnich miast (po 16 proc. wskazań). Tak myślą w równym stopniu zarówno osoby ze średnim, jak i wyższym wykształceniem (po 19 proc.). 

Największy niepokój odczuwają widzowie TV Republika (24 proc.) i wyborcy PiS (27 proc.).


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Pikuś 24.09.2026 19:18
Po czterech latach nie potrafią znaleźć winnych wysadzenia nord stream ale na drugi dzień wiedzą że śmigłowiec rosyjski. A dlaczego nie litewski? Też ma blisko.

hehe 24.09.2026 15:22
Śmigłowiec śmigłowcem, ale pod Malborkiem to pewnie znowu Krzyżacy testują nowe technologie stealth!

pyrć 24.09.2026 12:54
Myśliwce w powietrzu, TERYTORIALSI w terenie, a ludzie na wsiach i tak żyją swoim życiem. I bardzo dobrze, panika to najgorszy doradca.

shot 24.09.2026 12:26
Z tym drugim obiektem pod Malborkiem to bym jednak poczekał na oficjalne komunikaty. Skoro leciało to z prędkością wiatru, to najpewniej kolejny balon ze sprzętem rozpoznawczym albo przemytniczym, ewentualnie faktycznie zagubiona sonda meteo. WOT szuka przecież czegokolwiek na ziemi. Najważniejsze, że systemy w ogóle to wyłapują i reagują prewencyjnie.

now 24.09.2026 12:16
Dziwne, że akurat znowu w tym samym rejonie. Przypadek? Na granicy z Królewcem nie ma przypadków.

tak to widzę 24.09.2026 12:15
Patrząc na to czysto wojskowo, to standardowe badanie procedur i schematów reagowania. Wlatują na chwilę, patrzą kiedy i skąd podrywamy maszyny, jak szybko włączają się stacje radiolokacyjne i jakie pasma częstotliwości zaczynają pracować. To samo robili w lutym i kwietniu. Zbierają dane wywiadowcze i sprawdzają naszą czujność.

sekundnik 24.09.2026 12:02
42 sekundy... Dla jednych chwila, dla wojska wystarczająco dużo czasu, żeby sprawdzić nasz czas reakcji. Nie ma co bagatelizować.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama