To co się dziś wydarzyło, nie mieści się w naszych głowach - mówi siostra przełożona Barbara Dendor.
Do tragicznych wydarzeń doszło przed południem na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu (woj. podkarpackie). To tam znajduje się Ośrodek Formacyjny Kultury Chrześcijańskiej oraz kościół, do którego w pewnym momencie wtargnął uzbrojony mężczyzna.
Dramatyczny przebieg ataku i relacje świadków
Dramat rozegrał się około godziny 9:00–9:30. Przerażeni ludzie zaczęli szukać schronienia, gdy po korytarzach i terenie opactwa rozbiegły się dzieci i młodzież, krzycząc o zamachowcu. Jak wspomina przeorysza jarosławskiego konwentu benedyktynek, siostra Barbara Dendor, usłyszane od młodzieży słowa o „szaleńcu” zwiastowały najgorsze.
Wstrząsające szczegóły zajścia w świątyni przedstawiła świadek w relacji dla stacji TVN24. Z jej opisu wynika, że młody mężczyzna zaatakował przebywających w kościele duchownych z zimną krwią. Najpierw zadał uderzenie pierwszemu, będącemu w konfesjonale, z księży w okolice tętnicy szyjnej. Następnie zwrócił się przeciwko kolejnemu kapłanowi, ugodziwszy go bezpośrednio w plecy. Zranił jeszcze 3 osoby
Atak był gwałtowny i bezwzględny. W wyniku napaści poszkodowanych zostało łącznie pięć osób – czterech mężczyzn (w tym duchowni) oraz jedna kobieta. Mimo natychmiastowej reanimacji, jednego z zaatakowanych księży nie udało się uratować – zmarł na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń.
Ustalenia policji: Sprawca to 31-letni Ukrainiec
Wezwane na miejsce służby ratunkowe i policja natychmiast zabezpieczyły teren opactwa. Funkcjonariusze obezwładnili i zatrzymali napastnika na gorącym uczynku bezpośrednio na terenie obiektu.
Kim jest sprawca? Policja potwierdziła, że zatrzymany to 31-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna miał przy sobie dokumenty tożsamości.
Narzędzie zbrodni: Z ustaleń śledczych wynika, że rany kłute zostały zadane nożem kuchennym.
Stan poszkodowanych: Cztery raniące osoby trafiły do okolicznych szpitali. Obrażenia co najmniej trzech z nich lekarze określają jako poważne.
Kto zatrzymał 31-latka: Policjanci
Śledztwo w biegu i trauma społeczności
Na miejscu zbrodni przez wiele godzin pracowali policjanci pod nadzorem prokuratury, zabezpieczając ślady kryminalistyczne i przesłuchując świadków. Poszkodowani oraz osoby będące świadkami zdarzenia zostali objęci opiekiem psychologiczną.
Miejscowa społeczność oraz duchowieństwo pozostają w głębokim szoku. Miejsce, które przez wieki służyło jako oaza spokoju, modlitwy i azyl, stało się areną okrutnego aktu przemocy. Śledczy ustalają obecnie motywy działania 31-latka oraz dokładne okoliczności tej tragedii.


Napisz komentarz
Komentarze