Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 29 września 2026 23:57
Reklama
Reklama
Reklama

Jako kierowcy często jesteśmy niekonsekwentni. Chcemy wyższych kar, a sami łamiemy przepisy

Chcemy wyższych kar i więcej fotoradarów, ale sami wciskamy gaz. Ten sondaż obnaża hipokryzję kierowców. Mocny jest też werdykt w sprawie seniorów.

Z badania Europion Polska dla Onetu wyłania się hipokryzja kierowców. Z jednej strony większość Polaków chce surowszego traktowania osób łamiących przepisy drogowe. Z drugiej – ogromna część prowadzących samochody sama przyznaje, że nie przestrzega ograniczeń prędkości.

Podwyższenia kar za łamanie przepisów drogowych chce aż 61 proc. ankietowanych. 38,4 proc. odpowiada w tej sprawie „zdecydowanie tak”, a kolejne 22,6 proc. – „raczej tak”. 

Przeciwnych zaostrzeniu kar jest 15,1 proc. badanych.

Chcą wyższych kar, ale sami przekraczają prędkość

Najciekawiej robi się jednak po zestawieniu tych deklaracji z odpowiedziami samych kierowców. 84,3 proc. osób prowadzących samochód przyznaje, że zdarza im się przekraczać dozwoloną prędkość.

Jeszcze bardziej wymowny jest wynik dotyczący zwolenników surowszych kar. W tej grupie 80,7 proc. kierowców przyznaje się do przekraczania prędkości. Tylko 19,3 proc. deklaruje, że tego nie robi.

Badanie pokazuje więc ciekawy mechanizm: Polacy oczekują od państwa mocniejszego dyscyplinowania kierowców, choć sami nie zawsze stosują się do zasad, których egzekwowania domagają się od innych.

Na wyższych mandatach się nie kończy. 54 proc. ankietowanych chciałoby również większej liczby fotoradarów. Tylko 19,6 proc. jest temu przeciwnych.

Mandaty już teraz sięgają tysięcy złotych

Tymczasem kary za szybką jazdę już są wysokie. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 31-40 km/h oznacza mandat 800 zł, o 41-50 km/h – 1000 zł, a o 51–60 km/h – 1500 zł. Przy przekroczeniu o co najmniej 71 km/h mandat wynosi 2500 zł. W przypadku recydywy może wzrosnąć do 5000 zł.

Od marca 2026 roku kierowca może również stracić prawo jazdy na trzy miesiące za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h na jednojezdniowej drodze dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym. Wcześniej taka sankcja była kojarzona przede wszystkim z przekroczeniem o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym.

Problem nie jest wyłącznie kwestią mandatów. Policyjne dane za 2025 rok pokazują, że niedostosowanie prędkości do warunków ruchu było przyczyną 4278 wypadków. Zginęło w nich 536 osób, a 5427 zostało rannych.

Sami ankietowani także dostrzegają zagrożenie. Nadmierną prędkość jako jeden z największych problemów na polskich drogach wskazuje 65,1 proc. badanych. Wyżej znalazła się tylko jazda po alkoholu lub narkotykach – 71,6 proc.

Kierowca skończył 70 lat? Polacy chcą badań

Badanie przynosi jeszcze jeden bardzo wyraźny wynik. Respondentów zapytano, czy kierowcy po ukończeniu 70 lat powinni obowiązkowo przechodzić badania i sprawdziany potwierdzające możliwość dalszego prowadzenia samochodu.

Takiego rozwiązania chce 69,2 proc. ankietowanych. 43 proc. popiera je zdecydowanie, a 26,2 proc. – raczej. Przeciw jest 23,9 proc.

Nie oznacza to jednak, że obowiązkowy egzamin dla każdego kierowcy po siedemdziesiątce jest już przesądzony. Europejska dyskusja dotycząca starszych kierowców koncentruje się przede wszystkim na ocenie rzeczywistej zdolności do bezpiecznego prowadzenia pojazdu. Sam wiek nie musi bowiem oznaczać utraty takich umiejętności.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

A. Żmijewski 29.09.2026 13:34
Gdyby wszyscy pyr pyr jeździli żuczkami trzydzieści na godzinę, to nikt by mandatów zasadniczo nie dostawał pyr pyr pyr

TYPISZ 29.09.2026 10:49
Typisz Pólszkien Cwaniaken!

Aris 29.09.2026 09:41
Warto też zwrócić uwagę na samą infrastrukturę. Często ograniczenia prędkości stawia się w miejscach zupełnie nieuzasadnionych drogowo, co wyrabia w kierowcach nawyk ignorowania znaków ogółem. Kiedy przepis wydaje się nielogiczny, społeczny posłuch drastycznie spada – i tu koło się zamyka.

hehe 29.09.2026 09:38
Dobrze, że to wyciek paliwa, a nie brak kawy w Warsie, bo wtedy panika wśród pasażerów byłaby nie do opanowania!

konkret 29.09.2026 06:54
Problem leży w braku nieuchronności kary, a nie w samej jej wysokości. Co z tego, że mandat wynosi 2000 zł, skoro szansa na złapanie na wielu odcinkach jest znikoma? Kierowcy kalkulują ryzyko i dlatego jeżdżą na pamięć albo ignorują znaki, dopóki w okolicy nie pojawi się radiowóz.

Rysiek 29.09.2026 06:30
Święta prawda. Każdy krzyczy o mandatach dla innych, dopóki sam nie dostanie pamiątki z fotoradaru.

kierowca 29.09.2026 06:24
Mnie to akurat nie dziwi ;-)

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama