Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 3 października 2026 15:54
Reklama
Reklama
Reklama

Kalendarz świąt pęka w szwach. Politycy dodają kolejne, a resort kultury mówi dość

Jeszcze kilkanaście lat temu święta państwowe można było policzyć na palcach jednej ręki. Dziś jest ich aż 17, a politycy nie zwalniają tempa i proponują kolejne – od Narodowego Dnia Zaślubin Polski z Morzem po Dzień Trenera Sportowego. Dlaczego Ministerstwo Kultury nagle powiedziało „dość” i ostrzega przed dewaluacją państwowych symboli?
Kalendarz świąt pęka w szwach. Politycy dodają kolejne, a resort kultury mówi dość
Moda na wpisywanie kolejnych rocznic do oficjalnego kalendarza wystrzeliła za rządów PiS, ale nowa większość chętnie przejęła tę pałeczkę. Efekt? Wykaz puchnie w oczach, flagi powiewają coraz częściej, a Polacy tracą orientację, co tak naprawdę świętują.

Autor: Wikimedia Commons / ChatGPT

Jeszcze kilkanaście lat temu święta państwowe można było policzyć niemal na palcach jednej ręki. Dziś jest ich 17, a politycy proponują kolejne.

Moda wyraźnie przyspieszyła za rządów PiS, ale obecna większość wcale jej nie zatrzymała. Teraz hamulec próbuje zaciągnąć Ministerstwo Kultury.

Narodowy Dzień Zaślubin Polski z Morzem

Najnowszy pomysł to Narodowy Dzień Zaślubin Polski z Morzem. Senatorowie KO chcą, żeby nowe święto państwowe obchodzone było 10 lutego. Tego dnia w 1920 r. gen. Józef Haller dokonał w Pucku symbolicznych zaślubin Polski z Bałtykiem.

Autorzy projektu przekonują, że wydarzenie symbolizowało odzyskanie przez odrodzoną Rzeczpospolitą dostępu do morza i otwarcie nowego etapu rozwoju kraju. Problem w tym, że lista państwowych świąt jest już długa. I stale rośnie.

PiS mocno przyspieszył

„Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że przełom nastąpił po 2015 r. Wcześniej w wykazie było siedem świąt państwowych. W czasie dwóch kadencji rządów PiS przybyło siedem kolejnych.

Do kalendarza wpisano m.in. Dzień Nauki Polskiej, Święto Chrztu Polski, Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką, Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej, Narodowy Dzień Powstań Śląskich, Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych oraz Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. To ostatnie po raz pierwszy obchodzono w 2021 r.

Zmiana władzy nie zakończyła tego trendu. W obecnej kadencji do kalendarza dopisano już trzy kolejne święta: 14 lutego – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej, 12 kwietnia – Dzień Inwalidy Wojennego oraz 11 lipca – Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II RP.

Łącznie daje to obecnie 17 świąt państwowych. Od 2015 r. ich liczba wzrosła więc o dziesięć.

A na stole są już następne

Zaślubiny Polski z Morzem to tylko jeden z pomysłów. Prezydent Karol Nawrocki zaproponował ustanowienie 28 czerwca Dniem Działacza Opozycji Antykomunistycznej i Osoby Represjonowanej z Powodów Politycznych.

Z kolei grupa posłów PiS chce ustanowienia 27 listopada Narodowym Dniem Powstania Zamojskiego i Pamięci Dzieci Zamojszczyzny. W tym przypadku zastrzeżenia zgłosiło Biuro Analiz Sejmowych. Zwróciło uwagę, że te same osoby i wydarzenia są już upamiętniane w ramach innych ustanowionych wcześniej dni.

Na tym zresztą kalendarz pamięci się nie kończy. Sejm ustanawia także dni okolicznościowe, które nie mają statusu świąt państwowych. W obecnej kadencji pojawiły się m.in. Dzień Trenera Sportowego, Dzień Służby Bezpieczeństwa i Higieny Pracy czy Dzień Pamięci Prezydenta Gabriela Narutowicza.

Ministerstwo: święta mogą się zdewaluować

I właśnie przy kolejnym projekcie cierpliwość zaczyna tracić Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Resort nie kwestionuje znaczenia historycznego zaślubin Polski z morzem, ale nie chce, żeby rocznica otrzymała rangę kolejnego święta państwowego.

MKiDN wskazuje, że dalsze zwiększanie ich liczby może prowadzić do dewaluacji świąt oraz osłabienia ich wyjątkowego charakteru i znaczenia. Zdaniem resortu ważne wydarzenia można mocniej przypominać poprzez uroczystości, edukację czy programy kulturalne, bez uchwalania za każdym razem nowego święta państwowego.

To istotne także dlatego, że pojęcie „święta państwowego” nie doczekało się w Polsce jednej kompleksowej definicji ustawowej. Jednym z jego praktycznych skutków jest obowiązek wywieszania flagi państwowej na budynkach administracji. MKiDN publikuje oficjalny wykaz takich dni.

To nie są dni wolne od pracy

I jeszcze jedno: nowe święto państwowe nie oznacza automatycznie nowego dnia wolnego od pracy. To odrębna kwestia regulowana przepisami o dniach wolnych. Możemy więc mieć coraz więcej świąt w kalendarzu, nie dostając przy tym ani jednego dodatkowego wolnego poniedziałku czy piątku.

Spór o 10 lutego dotyczy więc czegoś więcej niż jednej historycznej rocznicy. Po dekadzie szybkiego rozbudowywania państwowego kalendarza pojawiło się pytanie, gdzie postawić granicę. 

Bo jeśli niemal każde ważne wydarzenie otrzyma własne święto państwowe, sama ranga takiego święta może w końcu przestać być czymś wyjątkowym.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

hmm... 03.10.2026 14:56
Problem polega na tym, że politycy traktują ustawowe święta jako darmową walutę wyborczą. Uchwalenie nowej daty nic ich nie kosztuje w budżecie, a pozwala przypodobać się konkretnym grupom wyborców czy lokalnym środowiskom. Niestety, cierpi na tym ranga najważniejszych dni, takich jak 3 Maja czy 11 Listopada. Jeśli wszystko jest wyjątkowe, to nic nie jest wyjątkowe.

Kazik 03.10.2026 14:43
Super, kolejne święto! Tylko dlaczego znowu muszę w ten dzień iść normalnie na osiem godzin do roboty? Bez sensu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama