Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 1 października 2026 19:41
Reklama
Reklama
Reklama

Plaga cyfrowych oszustw przed wyborami 2027. Platformy ignorują aż 93 proc. zgłoszeń dezinformacji od NASK

Prawdziwe nazwisko, autentyczne zdjęcie, a w tle zmyślony program wyborczy lub sfałszowane nagranie wideo. NASK bije na alarm: nadchodzące wybory parlamentarne mogą przynieść rekordową skalę podszywania się pod kandydatów. Gdy o mandaty powalczy ponad 6 tysięcy osób, odróżnienie autentycznych wypowiedzi od manipulacji stanie się najtrudniejszym zadaniem wyborców.
Plaga cyfrowych oszustw przed wyborami 2027. Platformy ignorują aż 93 proc. zgłoszeń dezinformacji od NASK
Magdalena Wilczyńska, szefowa Pionu Ochrony Informacyjnej Cyberprzestrzeni NASK

Autor: ChatGPT / NASK

Kandydat może być prawdziwy, jego konto już nie. NASK szykuje się na wysyp fałszywych profili przed wyborami 2027. Do pilnowania będzie ponad 6 tys. osób.

Fałszywy profil, prawdziwe nazwisko i zdjęcie kandydata, a na nim zmyślone oświadczenie albo nagranie stworzone przez AI. W ocenie NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. takich przypadków może być bardzo dużo. 

Problem jest tym większy, że o mandat może walczyć ponad 6 tys. osób.

Ochronę utrudni skala wyborów parlamentarnych

O tym zagrożeniu mówi w rozmowie z „Newsweekiem” Magdalena Wilczyńska, szefowa Pionu Ochrony Informacyjnej Cyberprzestrzeni NASK. Jednym z problemów, na które przygotowuje się ta państwowa instytucja, jest podszywanie się w mediach społecznościowych pod prawdziwych kandydatów.

Skala wyborów parlamentarnych znacznie utrudnia ochronę. Kandydatów mogą być tysiące, a każdy może prowadzić profile na kilku platformach. Sprawdzenie, czy obok prawdziwego konta nie powstało łudząco podobne fałszywe, staje się więc ogromnym przedsięwzięciem.

Ponad 6 tys. kandydatów do pilnowania

Dlatego NASK chce przygotować się do tego wcześniej. Jak zapowiada Wilczyńska, planowane są szkolenia dla komitetów wyborczych dotyczące bezpieczeństwa. Mają również powstać specjalne kanały, którymi będzie można szybko zgłaszać przypadki podszywania się pod kandydatów.

To istotne, bo fałszywy profil może nie ograniczać się do wykorzystania nazwiska czy zdjęcia. Oszuści mogą publikować w imieniu polityka zmyślone wypowiedzi, deklaracje programowe czy kompromitujące go materiały. Sztuczna inteligencja pozwala dodatkowo tworzyć realistyczne zdjęcia, nagrania głosowe i filmy.

NASK bierze pod uwagę również pojawienie się podczas kampanii chatbotów rozpowszechniających dezinformację oraz influencerów wygenerowanych przez AI.

Fałszywe konta już pojawiały się podczas wyborów

Nie jest to zagrożenie wyłącznie teoretyczne. NASK już wcześniej wykrywał profile podszywające się pod kandydatów. Przed wyborami prezydenckimi w 2025 r. informował także o wykryciu na platformie X sieci kilkuset kont, które w skoordynowany sposób rozpowszechniały treści zgodne z narracjami rosyjskiej propagandy.

Wykorzystywano m.in. materiały tworzone przy użyciu AI, a publikacje dotyczyły tematów wywołujących silne emocje: migracji, bezpieczeństwa, polityki zagranicznej czy sytuacji gospodarczej.

NASK zastrzega jednak, że samo rozpowszechnianie przekazu zgodnego z rosyjskimi narracjami nie oznacza automatycznie, że za konkretnym kontem stoi Rosja.

NASK zgłasza, treści pozostają w sieci

Kolejnym problemem jest reakcja samych platform społecznościowych. Z raportu NASK dotyczącego 2025 r. wynika, że instytucja przekazała platformom 168 zgłoszeń dotyczących tematyki wyborczej. Tylko 12, czyli 7 proc., zakończyło się usunięciem lub moderacją treści.

Jeszcze gorzej wyglądały zgłoszenia dotyczące łatwych do zweryfikowania fałszywych informacji związanych z wyborami i kandydatami. Spośród 108 przypadków platformy podjęły działania jedynie w czterech.

To pokazuje, dlaczego podszywanie się pod kandydatów może być szczególnie groźne. Nawet szybko wykryte fałszywe konto nie musi natychmiast zniknąć. W tym czasie spreparowane nagranie, oświadczenie czy wpis może zostać udostępniony tysiące razy.

A skala pracy analityków już rośnie. Według danych przytoczonych przez Wilczyńską w całym 2025 r. NASK skierował do platform około 45-46 tys. zgłoszeń. W pierwszej połowie 2026 r. było ich już około 65 tys.

Przed kampanią parlamentarną problem może więc polegać nie tylko na rozpoznaniu dezinformacji. Najtrudniejsze może być wystarczająco szybkie ustalenie, kto w internecie jest prawdziwym kandydatem, a kto tylko się pod niego podszywa.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

A. Żmijewski 01.10.2026 15:25
Ja tu pyr pyr nie widzę żadnego problemu. Przecież ci wszyscy kandydaci do koryta mają swoje programy oparte na oszustwie i obiecankach pyr pyr pyr. Więc jaka to różnica czy obiecują Izerę w lesie czy stocznię w Radomiu pyr pyr.

hehe 01.10.2026 14:53
Szczerze powiem, że po obejrzeniu niektórych debat politycznych z ostatnich lat zastanawiam się, czy sztuczna inteligencja na pewno jest zagrożeniem... Może wygenerowany przez AI kandydat dla odmiany odpowiedziałby chociaż raz konkretnie na zadane pytanie, zamiast mówić o pogodzie? A tak na serio: trzymajcie się tam w tym NASK-u, bo odróżnienie fałszywego polityka od prawdziwego po 2027 roku będzie wymagało chyba szklanej kuli.

Monk 01.10.2026 14:44
Patrząc na dane, liczba zgłoszeń od NASK wzrosła z 45 tys. w całym 2025 roku do aż 65 tys. w zaledwie pierwszej połowie 2026. To pokazuje wykładniczy wzrost wykorzystania automatyzacji i botów. Niepokojące jest też to, że granica między zagraniczną dezinformacją a lokalną walką polityczną całkowicie się zaciera. Skoro nie da się jednoznacznie udowodnić, że za danym kontem stoi konkretne państwo, to farmy trolli mogą bezkarnie siać zamęt, zrzucając odpowiedzialność na "niezależnych użytkowników".

stare dobre czasy 01.10.2026 14:07
Ech, kiedyś przynajmniej pędzlem dopisywali politykom wąsy na plakatach, a teraz masz cały filmik w 4K...

uff 01.10.2026 14:01
Samo pilnowanie 6 tysięcy kandydatów to koszmar logistyczny. Pamiętajmy, że każdy z nich ma zazwyczaj konta na FB, X, TikToku i Instagramie, co daje ponad 20-20 tysięcy kanałów do ciągłego monitoringu w czasie rzeczywistym. Do tego dochodzi problem identyfikacji, bo fałszywy profil nie zawsze atakuje od razu – często buduje zaufanie przez kilka miesięcy, a uderza na 48 godzin przed ciszą wyborczą. Wtedy nawet natychmiastowe sprostowanie nie dotrze do ludzi, bo tekst zniknie z feedu, a fałszywka zostanie w głowach.

Wstyd Donaldzie 01.10.2026 12:53
Już tuskowe kombinują ????

analizator 01.10.2026 11:17
Problem polega na tym, że infrastruktura platform społecznościowych opiera się na algorytmach promujących kontrowersje i szybkie skrajne emocje. Jeśli NASK podaje, że w 2025 roku zaledwie 7% ich zgłoszeń skutkowało moderacją, to znaczy, że Big Tech po prostu zarabia na tym ruchu i nie ma żadnego interesu ekonomicznego w szybkim zdejmowaniu fejkowych kont. Do 2027 roku modele generatywne będą tak tanie i dostępne, że zrobienie tysięcy syntetycznych profili z głosem i wideo danego kandydata to kwestia kliknięcia. Bez twardych kar finansowych dla platform UE nic się nie zmieni.

masakra 01.10.2026 07:11
Masakra, teraz to już nawet nie wiesz, czy polityk na filmiku głupotę palnął sam, czy mu to AI podłożyło...

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama