Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 5 października 2026 15:29
Reklama
Reklama
Reklama

Mandat za rozmowę przez telefon, nawet podczas postoju

Sprawa sądowa odbiła się szerokim echem, bo okazało się że zakaz niezupełnie dotyczy używania telefonu wtedy, gdy pojazd jedzie, a ale też gdy stoi. Trwa akcja policji dedykowana kierującym i dzwoniącym przez telefon. Interpretacja jazdy może zdziwić nie jednego kierowcę.
Mandat za rozmowę przez telefon, nawet podczas postoju
Trzymasz telefon w dłoni, gdy auto stoi na czerwonym świetle? Gratulacje, właśnie złamałeś prawo. Choć wielu kierowców uważa oczekiwanie na zmianę świateł za „postój”, sędziowie oraz policjanci mają w tej sprawie zupełnie inne zdanie.

Źródło: KPP Gryfino

Stoisz przed sygnalizatorem, czekasz na zielone światło i sięgasz po telefon, by odpisać na wiadomość lub sprawdzić powiadomienie? Dla wielu kierowców to nawyk, ale z prawnego punktu widzenia – kosztowna pułapka. Przełomowy wyrok sądu rozwiewa wątpliwości: oczekiwanie na zmianę świateł to wciąż jazda. Co więcej, właśnie ruszyła ogólnoeuropejska akcja policji ROADPOL, w ramach której funkcjonariusze – także przy użyciu dronów – polują na dzwoniących za kółkiem.

Czerwone światło to nie postój. Jak sąd zinterpretował "jazdę"?

Sprawa sądowa, która odbiła się szerokim echem wśród polskich kierowców, dotyczyła wydawałoby się prozaicznej sytuacji. Kierowca zatrzymał się przed skrzyżowaniem i oczekując na zielone światło, wziął do ręki telefon komórkowy. Gdy sprawa trafiła na wokandę, obrona przekonywała, że auto przecież stało w miejscu, więc zakaz używania telefonu podczas jazdy nie miał zastosowania.

Sąd był jednak innego zdania i ukarał kierowcę. W uzasadnieniu sędzia zwróciła uwagę na kluczowy detal: Prawo o ruchu drogowym nie definiuje wprost pojęcia „jazdy”, dlatego należy odnieść się do definicji „zatrzymania” zawartej w tej samej ustawie.

Zatrzymanie pojazdu wynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego (np. przed przejazdem kolejowym, w korku czy właśnie przed sygnalizatorem) nie wyłącza auta z ruchu. Pojazd nie jest unieruchomiony, silnik pracuje, a za chwilę manewr będzie kontynuowany. Oczekując na zmianę świateł, wciąż jesteś aktywnym uczestnikiem ruchu drogowego – a to oznacza, że trzymanie telefonu w dłoni na czerwonym świetle jest złamaniem prawa.

Złota zasada: Nie dotykaj telefonu od odpalenia do wyłączenia silnika

W praktyce sądowa interpretacja przepisów okazuje się wyjątkowo restrykcyjna, ale i jednoznaczna. Zapomnij o mitach, że na światłach lub w przejściowym zatorze drogowym wolno legalnie sprawdzić wiadomości.

Najbezpieczniej przyjąć prostą zasadę: z telefonu trzymanego w dłoni nie korzystamy od momentu przekręcenia kluczyka (lub wciśnięcia przycisku Start) aż do całkowitego wyłączenia silnika na miejscu parkingowym.

Złamanie tego zakazu wiąże się z dotkliwymi konsekwencjami:

  • Mandat karny: 500 zł
  • Punkty karne: aż 12 punktów (połowa limitu dla doświadczonego kierowcy!)
Akcja ROADPOL "Focus on the Road". Drony i nieoznakowane patrole na skrzyżowaniach

Problem rozproszenia uwagi za kierownicą przybrał skalę międzynarodową. Od 5 do 11 października na ulicach w całej Europie trwa zmasowana akcja służb pod hasłem ROADPOL "Focus on the Road" (Koncentracja na drodze).

ROADPOL – europejska organizacja zrzeszająca policje drogowe – postawiła sobie za cel walkę z niebezpiecznym nawykiem sięgania po elektronikę podczas prowadzenia pojazdów. Statystyki są nieubłagane: pisanie wiadomości czy przeglądanie mediów społecznościowych kilkukrotnie podnosi ryzyko spowodowania wypadku.

Podczas trwającej akcji policjanci nie ograniczają się jedynie do tradycyjnych patroli radiowozami. Do działań zaangażowano:

  • Patrole piesze i nieoznakowane pojazdy obserwujące skrzyżowania i przejazdy dla pieszych,
  • Policyjne drony, które z powietrza rejestrują kierowców sięgających po telefony podczas oczekiwania na zielone światło lub jazdy w korku.

Jeśli więc planujesz sięgnąć po telefon na skrzyżowaniu, pamiętaj – obiektyw kamery lub oko funkcjonariusza mogą być bliżej, niż myślisz. Jedna krótka wiadomość może kosztować 500 zł i utratę połowy prawa jazdy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ech 05.10.2026 14:29
Co za absurd... Auto stoi w miejscu, silnik wprawdzie chodzi, ale nikomu zagrożenia nie stwarzam. Niedługo dostaniemy mandat za drapanie się po uchu na czerwonym!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama