Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 11 października 2026 18:13
Reklama
Reklama
Reklama

Kryzys POZ na wsi i w małych miastach. Dlaczego z mapy Polski znikają małe przychodnie lekarskie

Gdy jedyna przychodnia w gminie przestaje działać, pacjenci stają przed ścianą – zwłaszcza starsze osoby bez własnego transportu. Mimo pompowa do systemu miliardów złotych na opiekę koordynowaną, problem braku lekarzy i zamykanych placówek wciąż narasta. Sprawdź, dlaczego limity pacjentów i konsolidacja rynku utrudniają znalezienie nowego lekarza POZ.
Kryzys POZ na wsi i w małych miastach. Dlaczego z mapy Polski znikają małe przychodnie lekarskie
Czy to koniec ery niezależnego lekarza rodzinnego na polskiej wsi? Lokalni świadczeniodawcy odchodzą na emerytury, a ich miejsca przejmują medyczni giganci lub… nikt.

Autor: AI

Źródło: Zdjęcie ilustracyjne

W dwa lata liczba umów POZ zmniejszyła się o 248. Najtrudniej jest w małych miejscowościach, gdzie zamknięcie jednej przychodni może oznaczać konieczność dojazdu do lekarza.

Małe przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej znikają z mapy Polski. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia przytaczanych przez „Dziennik Gazetę Prawną” wynika, że w ciągu dwóch lat liczba umów z placówkami POZ zmniejszyła się o 248. Problem najmocniej odczuwają mieszkańcy wsi i małych miejscowości, gdzie często nie ma innej przychodni w pobliżu.

Jedną z przyczyn jest starzenie się kadry lekarskiej. Dr Tomasz Zieliński z Porozumienia Zielonogórskiego zwraca też uwagę na wyludnianie się części gmin. Im mniej mieszkańców, tym trudniej utrzymać małą placówkę finansowaną głównie w oparciu o liczbę zapisanych pacjentów.

Jedna zamknięta przychodnia może być dużym problemem

W dużym mieście pacjent zwykle może znaleźć inną placówkę kilka ulic dalej. Na wsi zamknięcie jedynej przychodni może oznaczać konieczność dojazdu do sąsiedniej gminy lub miasta.

Nie zawsze wystarczy jednak po prostu przepisać się do kolejnego lekarza. NFZ wskazuje, że zalecana liczba pacjentów objętych opieką jednego lekarza POZ nie powinna przekraczać 2750 osób. Jeśli pobliskie placówki mają już mocno obciążone listy, znalezienie nowego lekarza może być trudniejsze.

Podstawowa opieka zdrowotna jest pierwszym miejscem kontaktu pacjenta z publiczną ochroną zdrowia. Lekarz POZ nie tylko leczy najczęstsze choroby, ale również kieruje na badania, do specjalistów i do szpitala oraz prowadzi część profilaktyki.

Małe placówki przejmują duże sieci

Lekarze cytowani przez DGP zwracają uwagę także na postępującą konsolidację rynku. Część lokalnych przychodni, których właściciele odchodzą na emeryturę albo nie chcą dalej prowadzić działalności, jest przejmowana przez większe grupy medyczne.

Zdaniem przedstawicieli Porozumienia Zielonogórskiego może to z czasem prowadzić do dalszego ograniczania liczby niezależnych placówek. Dlatego w środowisku pojawiają się postulaty stworzenia mechanizmów chroniących lokalne przychodnie przed nadmierną koncentracją rynku. Na razie są to jednak postulaty lekarzy, a nie gotowe przepisy.

POZ dostaje więcej pieniędzy, ale problem pozostaje

Jednocześnie NFZ zwiększa finansowanie części świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej. Od uruchomienia opieki koordynowanej w 2022 r. wartość zawartych w tym zakresie umów przekroczyła 2,7 mld zł, a rozwiązanie obejmuje obecnie blisko 23 mln pacjentów. Korzysta z niego 55 proc. placówek POZ.

Większe finansowanie nowych świadczeń nie rozwiązuje jednak problemu tam, gdzie brakuje samych lekarzy albo placówka przestaje istnieć. Na terenach wiejskich znaczenie ma również transport – dla starszej osoby bez samochodu kilka czy kilkanaście kilometrów do najbliższego lekarza może być realną barierą w dostępie do opieki.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

praktyk 11.10.2026 17:59
Pieniądze wpompowane w opiekę koordynowaną to fajna rzecz na papierze, ale co z tego, skoro fizycznie brakuje medyków? Średnia wieku lekarza POZ na prowincji przekracza 60 lat. Za chwilę kolejne kilkaset placówek padnie naturalnie, bo młodzi po rezydenturze nie chcą iść na wieś.

wnuczka 11.10.2026 17:15
Babcia nie ma samochodu i jak ma się teraz dostać do lekarza po receptę? PKS-y skasowali, przychodnię zamknęli...

eN 11.10.2026 16:55
Problem polega na tym, że system stawką kapitacyjną promuje duże ośrodki. Jak masz w małej wsi zapisanych 1000 osób, to finanse po prostu się nie spinają przy obecnych kosztach utrzymania budynku i mediów. Sieciówki to przejmują, bo one mają efekt skali i negocjują lepsze stawki.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: trzydziecha Treść komentarza: Dokładnie jak w artykule – zdolność mam, ale jak widzę 700 tysięcy za trzy pokoje do remontu, to wole wynajmować. Data dodania komentarza: 11.10.2026, 18:00 Źródło komentarza: Zdolność kredytowa Polaków rośnie. Banki pożyczają więcej, ale Polacy wciąż boją się wysokich cen Autor komentarza: praktyk Treść komentarza: Pieniądze wpompowane w opiekę koordynowaną to fajna rzecz na papierze, ale co z tego, skoro fizycznie brakuje medyków? Średnia wieku lekarza POZ na prowincji przekracza 60 lat. Za chwilę kolejne kilkaset placówek padnie naturalnie, bo młodzi po rezydenturze nie chcą iść na wieś. Data dodania komentarza: 11.10.2026, 17:59 Źródło komentarza: Kryzys POZ na wsi i w małych miastach. Dlaczego z mapy Polski znikają małe przychodnie lekarskie Autor komentarza: Olek Treść komentarza: Problem polega na tym, że spadek stóp o te parę punktów i tak został wchłonięty przez marże albo same ceny lokali. Fajnie, że BIK pokazuje wzrost akcji kredytowej o 48%, ale jak jedna trzecia z tego to refinansowanie starych, drogich kredytów, to realny ruch na rynku wcale nie jest aż tak potężny, jak malują w mediach. Data dodania komentarza: 11.10.2026, 17:53 Źródło komentarza: Zdolność kredytowa Polaków rośnie. Banki pożyczają więcej, ale Polacy wciąż boją się wysokich cen Autor komentarza: pytanie Treść komentarza: Bank może mi dać i milion, ale z czego ja potem spłacę taką ratę co miesiąc przy tych cenach za metr? Data dodania komentarza: 11.10.2026, 17:31 Źródło komentarza: Zdolność kredytowa Polaków rośnie. Banki pożyczają więcej, ale Polacy wciąż boją się wysokich cen
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama