Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 13:16
Reklama
Reklama
Reklama

Temat tabu w lokalnych firmach. Boimy się rozmawiać o pieniądzach z ludźmi z sąsiedniego biurka

Pieniądze lubią ciszę? W większości lokalnych firm i przedsiębiorstw wciąż obowiązuje niepisana zasada: o zarobkach się nie rozmawia. Choć marzymy o przejrzystych stawkach i jasnych zasadach awansu, pytania o pensję przy korytarzowej kawie ciągle wywołują spory dyskomfort. Z najnowszego badania wynika, że otwarcie o swoich dochodach ze współpracownikami rozmawia zaledwie co piąty z nas.
Temat tabu w lokalnych firmach. Boimy się rozmawiać o pieniądzach z ludźmi z sąsiedniego biurka
Czy w Twoim miejscu pracy szef patrzy krzywo na pytania o podwyżki?

Źródło: AI

Problem w dużej mierze leży po stronie podejścia samych pracodawców. W wielu firmach temat wynagrodzeń jest wręcz po cichu (lub oficjalnie) blokowany przez kierownictwo.

Szef patrzy krzywo, a pracownik milczy

Aż 63% ankietowanych w badaniu InterviewMe („Jawność wynagrodzeń w opinii Polaków”) przyznaje, że w ich obecnym lub ostatnim miejscu pracy dyskusje o stawkach były w jakiś sposób ograniczane:

  • 23% badanych deklaruje istnienie oficjalnego, formalnego zakazu ze strony szefostwa.
  • 40% osób wskazuje, że choć pisemnego zakazu nie ma, to poruszanie kwestii finansowych jest jednoznacznie źle widziane przez przełożonych.
  • Tylko 37% pracowników deklaruje pełen komfort i brak jakichkolwiek nacisków czy uprzedzeń ze strony kierownictwa.

W efekcie najczęściej stawiamy na półśrodki — 44% z nas rozmawia o pieniądzach wyłącznie z wybranymi, zaufanymi osobami z zespołu, a ponad jedna trzecia (35%) woli w ogóle nie poruszać tego tematu w pracy.

Chcemy jasnych zasad, a nie plotek przy ekspresie

Brak chęci do zdradzania stanu swojego portfela kolegom z biurka nie oznacza jednak, że nie chcemy wiedzieć, jak nasze zarobki wypadają na tle innych. Aż 85% badanych opowiada się za większą transparentnością płac.

Pracownicy nie oczekują jednak głośnych dyskusji na korytarzu, ale czytelnego systemu — jasnych reguł przyznawania podwyżek, kryteriów awansu i przejrzystej siatki płac.

Widełki w ogłoszeniach? Aż 90% jest na „tak”

Potrzeba jawności najmocniej ujawnia się jeszcze przed podjęciem pracy. Mamy dość ogólnikowych sformułowań w ogłoszeniach, takich jak „atrakcyjne wynagrodzenie” czy „konkurencyjna pensja”.

Co według ankietowanych zmieniłyby obowiązkowe widełki płacowe w ofertach pracy?

  • 58% uważa, że ułatwiłoby to porównywanie ofert.
  • 54% wierzy, że przełożyłoby się to na uczciwsze płace.
  • 46% wskazuje na większą przejrzystość całego procesu rekrutacji.
  • 20% liczy na większą presję na pracodawców, by oferowali wyższe stawki.
  • Brak większych zmian przewiduje zaledwie 7% badanych.

– Gdyby się nad tym zastanowić, brak widełek wynagrodzenia w ogłoszeniu o pracę brzmi dość absurdalnie. Wyobraźmy sobie analogiczną sytuację w sklepie: wybieramy ubrania, poświęcamy czas na znalezienie odpowiedniego kroju i koloru, a dopiero przy kasie dowiadujemy się, ile właściwie mamy zapłacić. W rekrutacji bywa bardzo podobnie – zauważa Żaneta Spadło, ekspertka kariery w InterviewMe.

Zmiany w prawie: idzie nowe

Rynek pracy stoi jednak na progu sporych rewolucji, a wszystko za sprawą unijnej dyrektywy o transparentności wynagrodzeń (2023/970).

Pierwsze przepisy już weszły w życie — Kodeks pracy (art. 183ca) nakłada na pracodawców obowiązek przekazania kandydatowi informacji o proponowanej stawce najpóźniej przed rozmową kwalifikacyjną. Co ważne, rekruterzy nie mogą już także pytać kandydatów o to, ile zarabiali w poprzednich miejscach pracy.

To najnowsze badanie InterviewMe „Jawność wynagrodzeń w opinii Polaków ” 

Pełna treść raportu dostępna jest TUTAJ.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Bill 07.10.2026 12:53
Szczerze mówiąc, rozumiem opór przed mówieniem o własnych zarobkach. Polacy są zawistni – jak powiesz, że zarabiasz więcej, zacznie się obmawianie za plecami i podkładanie światełek, a jak zarabiasz mniej, to uznają cię za nieudacznika. Popieram jawne widełki w ogłoszeniach i jasną siatkę płac wewnątrz firmy, ale ujawnianie konkretnej pensji z nazwiska to przepis na konflikty w zespole.

no 07.10.2026 12:53
Najgorzej jak w ogłoszeniu piszą „atrakcyjne wynagrodzenie”, a na rozmowie proponują najniższą krajową i owocowe czwartki...

umig 07.10.2026 12:31
Problem polega na tym, że brak jawności opłaca się tylko i wyłącznie pracodawcom. Dwie osoby na tym samym stanowisku, z podobnym stażem, potrafią mieć różnicę w pensji sięgającą 30-40 procent, bo jedna potrafiła głośniej wywalczyć podwyżkę na rekrutacji. Gdyby stawki były jawne, trzeba by było wyrównać pensje do góry albo mocno gęstnieć z tłumaczeń przed ludźmi.

prac 07.10.2026 12:23
U nas w firmie za podanie stawki koledze z biurka od razu idzie się na dywanik. Paranoja.

johnny 07.10.2026 12:28
to elegancko.... powinni dyscyplinarki dawac

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Bill Treść komentarza: Szczerze mówiąc, rozumiem opór przed mówieniem o własnych zarobkach. Polacy są zawistni – jak powiesz, że zarabiasz więcej, zacznie się obmawianie za plecami i podkładanie światełek, a jak zarabiasz mniej, to uznają cię za nieudacznika. Popieram jawne widełki w ogłoszeniach i jasną siatkę płac wewnątrz firmy, ale ujawnianie konkretnej pensji z nazwiska to przepis na konflikty w zespole. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Temat tabu w lokalnych firmach. Boimy się rozmawiać o pieniądzach z ludźmi z sąsiedniego biurka Autor komentarza: no Treść komentarza: Najgorzej jak w ogłoszeniu piszą „atrakcyjne wynagrodzenie”, a na rozmowie proponują najniższą krajową i owocowe czwartki... Data dodania komentarza: 7.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Temat tabu w lokalnych firmach. Boimy się rozmawiać o pieniądzach z ludźmi z sąsiedniego biurka Autor komentarza: umig Treść komentarza: Problem polega na tym, że brak jawności opłaca się tylko i wyłącznie pracodawcom. Dwie osoby na tym samym stanowisku, z podobnym stażem, potrafią mieć różnicę w pensji sięgającą 30-40 procent, bo jedna potrafiła głośniej wywalczyć podwyżkę na rekrutacji. Gdyby stawki były jawne, trzeba by było wyrównać pensje do góry albo mocno gęstnieć z tłumaczeń przed ludźmi. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 12:31 Źródło komentarza: Temat tabu w lokalnych firmach. Boimy się rozmawiać o pieniądzach z ludźmi z sąsiedniego biurka Autor komentarza: johnny Treść komentarza: to elegancko.... powinni dyscyplinarki dawac Data dodania komentarza: 7.10.2026, 12:28 Źródło komentarza: Temat tabu w lokalnych firmach. Boimy się rozmawiać o pieniądzach z ludźmi z sąsiedniego biurka
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama