Dzisiejsze posiedzenie Zarządu Powiatu Gryfińskiego upłynęło pod znakiem kluczowych decyzji dotyczących infrastruktury drogowej. Przed samorządem stoi ogromna szansa na pozyskanie znacznych środków i odnowienie wielu lokalnych tras. Czy nadchodzące inwestycje ostatecznie zakończą kontrowersyjną praktykę współfinansowania, przez którą wójtowie i burmistrzowie z całego regionu musieli przez lata sięgać głęboko do gminnych kas?
Rekordowa sieć i potężne wyzwanie
Powiat gryfiński jest największym powiatem pod względem powierzchni w województwie zachodniopomorskim. Przekłada się to bezpośrednio na wyjątkowo rozbudowaną sieć drogową – lokalny samorząd administruje infrastrukturą o łącznej długości aż 630 kilometrów. Dla porównania, średnia długość dróg przypisana na jeden powiat w Polsce wynosi około 400 km.
Tak potężny obszar plasuje powiat gryfiński w ścisłej czołówce w skali kraju, stanowiąc jednocześnie ogromne wyzwanie finansowe i logistyczne. Aby zrozumieć skalę potrzeb, warto przypomnieć, że w zeszłym roku wyremontowano tu rekordową dla powiatu ilość dróg — było to jednak zaledwie około 17 kilometrów.
Wojewódzkie miliony i plan na kredyt
Sytuację może zmienić potężny program wojewódzki. W 2026 roku z budżetu województwa przeznaczono wsparcie w wysokości aż 60 milionów złotych, co w skali całego regionu pozwoli na jednoczesny remont blisko 120 kilometrów dróg powiatowych. Aby jednak powiat gryfiński mógł skutecznie sięgnąć po swoją część tej puli, musi zabezpieczyć udział własny.
Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu starosta Ewa Dudar zapowiadała, że zarząd przeanalizuje możliwość zaciągnięcia kredytu. To właśnie opcje sfinansowania wkładu własnego i wykorzystania dostępnych funduszy zewnętrznych były głównym tematem dzisiejszych obrad.
Czym było „zbójeckie wojtkowe”?
Planowany kredyt i sięgnięcie po środki zewnętrzne budzą duże emocje także z innego powodu — mogą zmienić utrwalone od lat zasady gry. Za czasów, gdy funkcję starosty pełnił Wojciech Konarski, w powiecie przyjęto niepisaną, ale twardą regułę: droga powiatowa na terenie danej gminy mogła doczekać się remontu tylko pod warunkiem, że władze tej gminy wyłożą ze swojego budżetu połowę potrzebnej kwoty.
Włodarze gmin – wójtowie i burmistrzowie – często nie kryli oburzenia na taki dyktat, nazywając ten mechanizm „zbójeckim wojtkowym”. Nie mieli jednak wyjścia: jeśli zależało im na bezpieczeństwie mieszkańców i przejezdnych drogach, musieli płacić, wyręczając powiat w jego własnych zadaniach.
Czy kredyt zakończy erę dopłat?
Decyzja o zaciągnięciu kredytu przez powiat i samodzielnym zabezpieczeniu wkładu własnego daje szansę na przełamanie tego schematu. Jeśli zarząd powiatu udźwignie finansowanie inwestycji bez wyciągania ręki do lokalnych samorządów, wójtowie i burmistrzowie będą mogli odetchnąć i przeznaczyć gminne fundusze na własne, pilne zadania.
Czy kredyt i pieniądze z zewnątrz ostatecznie zakończą erę „zbójeckiego wojtkowego”? Nadchodzące decyzje zarządu i konkretne uchwały radnych dadzą na to odpowiedź.


Napisz komentarz
Komentarze