Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 11:51
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Czy wyginięcie pszczół rzeczywiście oznacza wyginięcie ludzi?

„Kiedy ostatnia pszczoła zniknie z powierzchni Ziemi, człowiekowi pozostaną tylko cztery lata życia” – tak rzekomo miał mawiać o tych owadach Albert Einstein. I choć nie udowodniono, że to słowa jego autorstwa, samo ich znaczenie warto wziąć sobie do serca.
Czy wyginięcie pszczół rzeczywiście oznacza wyginięcie ludzi?

Autor: Archiwum prywatne Kamila Kuzioły

Czy jedna, mała pszczoła, może uratować ludzkość?

Raczej nie, lecz w ciągu całego swojego życia jest w stanie wytworzyć łyżeczkę miodu. To też nie uratuje świata, ale gdyby przyjrzeć się bliżej globalnej działalności tych owadów, może okazać się, że jesteśmy od nich bardzo zależni.
- Pszczoły są podstawą funkcjonowania świata i przyrody. Stanowią największą grupę zapylaczy. Utrzymują łańcuch pokarmowy roślin i zwierząt. Jeśli zabraknie roślin, które rosną dzięki zapylaniu, zginą zwierzęta, które się nimi odżywiają. Wyginą ptaki. Zapylanie jest nieocenione, ważniejsze niż produkcja miodu – wyjaśnia nam Kamil Kuzioła, który jest pasjonatem pszczelarstwa i od dziecka pomaga rodzicom w prowadzeniu pasieki w okolicach Rychlik.

Pszczoły przenoszą pyłek z rośliny na roślinę. W ten sposób krzyżuje się DNA, które wzbogaca florę. Dzięki temu rośliny są silne i odporne na działanie różnych czynników. Szacuje się, że owady te odpowiedzialne są za zapylanie aż 84 proc. roślin. Dlatego ich rola w ekosystemie jest tak ważna.

 „A jedyny powód, żeby być pszczołą, to ten, żeby robić miód”

Tak mawiał Kubuś Puchatek. Ale to nie do końca prawda, bo miód jest tylko efektem ubocznym działalności rodzin pszczelich. - Gdyby zabrakło pszczół, zniknęłoby ok. 70 proc. żywności, która jest teraz dostępna – wyjaśnia Kamil Kuzioła. A tę informację potwierdzają dane Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa ONZ, która podaje, że dzięki tym owadom możemy cieszyć się bogactwem 4 tysięcy odmian warzyw. Ponadto zwierzęta hodowlane, dzięki którym spożywamy mięso i produkty mleczne, również karmione są roślinami zapylanymi przez pszczoły.

Działalność człowieka ogromnym zagrożeniem

Obecnie największym zagrożeniem dla pszczół określa się między innymi choroby. Ale to człowiek ma największy wpływ na ich przetrwanie. Wypalamy trawy, niszcząc w ten sposób naturalne siedliska owadów. Rolnicy stale stosują do oprysków owadobójczą chemię, choć właśnie dzięki zapylaniu zwiększają się ich plony. W ubiegłym roku, w ciągu jednej nocy, w wyniku działań rolnika z Modliszowa, zginęło w ten sposób 7,5 miliona pszczół. Kolejnym zagrożeniem jest stale rozwijające się budownictwo, drogowe i przemysłowe. Łąki i lasy zastępujemy asfaltem. W efekcie pozbawiamy rodzin pszczelich naturalnych warunków do działalności.

Jak możemy ratować pszczoły?

Przede wszystkim należy zaprzestać wszelkich aktów wandalizmu wobec owadów. Ponadto warto znaleźć w swoim ogródku miejsce, w którym zasadzimy miododajne rośliny, np. lawenda i maciejka, które zastosowanie znajdą również na balkonie. Warto też edukować inne osoby na temat roli pszczół w ekosystemie i namawiać do podjęcia podobnych działań. Rolnikom zaleca się stosowanie środków, których działanie nie wykazuje niekorzystnego wpływu na życie owadów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Knagulec 21.05.2021 11:15
Gumowiec wyginie pierwszy

Edek 21.05.2021 16:21
Znowu piszesz sam do siebie. Lecz się

Knagulec 23.05.2021 00:59
Komentarz zablokowany

mnaim 21.05.2021 09:59
Miód to samo zdrowie.

Heniek 21.05.2021 16:23
Komentarz zablokowany

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: KroczekTreść komentarza: Fakt, że aż 73% badanych uważa spadki cen mieszkań za mało prawdopodobne lub nierealne, świadczy o trwałej zmianie mentalnej. Polacy przestali czekać na „pęknięcie bańki” i zaczynają akceptować obecne poziomy cenowe jako nową normę rynkową.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 11:47Źródło komentarza: Portfel Polaka w 2026 roku. Optymizm młodych zderza się z twardą rzeczywistością opłat.Autor komentarza: gmina bez...Treść komentarza: Ostatni tydzień pokazał, jak bezmyślną decyzją była likwidacja autobusów z dworca PKS - jak ułatwiłoby to pasażerom z Gryfina dostanie się do Szczecina (pracy, lekarzy, urzędów itp) i z powrotem (w dodatku oczekiwanie w godziwych warunkach, a nie pod gołym niebem na krzyżówce)...Data dodania komentarza: 1.02.2026, 11:42Źródło komentarza: Koniec paraliżu na torach. Nadodrzanka znów w całości przejezdnaAutor komentarza: IgaTreść komentarza: I to należy promować.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 11:39Źródło komentarza: Zjednoczyli się w pomocy. Charytatywny kiermasz ciast dla strażakaAutor komentarza: statystykTreść komentarza: Manipulacja liczbami, to stara metoda polityków (różnych partii). No to rozpracujmy: 1. Jak system działa od 1 stycznia, to te "magiczne 43 nieodwołane" brzmi śmiesznie, z prostego powodu - poza lekarzami rodzinnymi - który specjalista przyjmie w ciągu dwóch tygodni od rejestracji? Więc to po prostu dlatego tak mało, że zwyczajnie większość wizyt umawianych w styczniu będzie miało miejsce w następnych miesiącach. 2. Nikt oczywiście nie neguje, że to ułatwienie - tylko każdy, kto się otarł o publiczną służbę zdrowia wiedział doskonale, że niektóre przychodnie to prędzej można było na zawał zejść, niż się dodzwonić żeby odwołać. A niektóre miały od dawna osobny numer telefonu na odwoływanie. 3. Zachwycanie się "przypomnieli mi smsem" jest jak lemingowe podskakiwanie, jaka to korporacja fajna jest - znowu NIEKTÓRE przychodnie przypominały - przy okazji weryfikując co się z pacjentami przez te wiele miesięcy od rejestracji stało - a dla niektórych był to wysiłek nie do wykonania... 4. Czy ten system rejestruje przychodnie z kartkami na drzwiach gabinetu "w dniu dzisiejszym lekarz nie przyjmuje"? Bo jak ludzie przyjeżdżają z daleka, organizując sobie transport, pomoc, wolne w pracy itp - to jak się dowiedzą pod drzwiami, że to na darmo - to się ucieszą, prawda? I znowu - NIEKTÓRE przychodnie albo informują, albo organizują zastępstwa lekarzy. A niektóre nie... 5. Odwołanie długoterminowe (na wiele tygodni przed wizytą) może i jeszcze pozwoli skorzystać innemu pacjentowi z wolnego terminu - ale jak człowiek, który sobie ustawia grafik w pracy, bierze wolne, bo zna termin od dawna - może z dnia na dzień wszystko wywrócić? 6. Dane są nierzeczywiste również z innego terminu - NIE OBEJMUJĄ OSTATNIEGO TYGODNIA - kiedy ludzie nie mieli szans dotarcia do lekarzy - i nie mówię o mieszkańcach naszego powiatu - zarówno chcących jechać koleją, jak i z dalszych miejscowości - ale także mieszkańców Szczecina, którzy również nie mieli szans wyrwania się z niektórych dzielnic. Mam uwierzyć, że w skali kraju nie zwiększyła się liczba wizyt? Przy okazji - również liczba lekarzy, którzy dotarli z opóźnieniem też się pewnie zwiększyła. Bezrefleksyjne patrzenie na dane liczbowe określa naszą podatność na manipulację. 7. No i wreszcie - jak poniżej napisano - opierniczanie (delikatnie mówiąc) pacjentów, że JEDNA TRZECIA PROCENTA WIZYT NIE DOCHODZI DO SKUTKU to ich wina - także uważam, że jest to manipulacja i temat zastępczy. Jeśli przy tak odległych nieraz terminach wizyt, nie przychodzi ZALEDWIE jedna trzecia procenta pacjentów - to to naprawdę super wynik i olbrzymia dyscyplina POLAKÓW!!! Sądzę, że spłata rat w banku, opłacie ZUS, KRUS, podatków nie ma lepszej terminowości... (chociaż oczywiście danymi teraz nie dysponuję)... A ludzie mogą nie dojechać, bo im się zdrowie W OSTATNIM MOMENCIE pogorszyło, i nie zdążyli, pociągi odwołano, albo się spóźniły kilkaset minut (ostatni tydzień), trafili do szpitala z zupełnie innymi problemami... Więc ta jedna trzecia procenta to naprawdę nie jest zły wynik...Data dodania komentarza: 1.02.2026, 11:38Źródło komentarza: E-rejestracja zdaje egzamin. Rejestruje, przekłada, odwołuje
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama