Strzelnice w Polsce przeżywają oblężenie. Po 24 lutego kto żyw, chce się nauczyć obchodzenia się z bronią. Policyjne statystyki pokazują, że broni palnej w naszym kraju i tak jest już mnóstwo.
Od napaści Rosji na Ukrainę
Wybuch wojny w Ukrainie w 2022 roku wywołał na polskich strzelnicach prawdziwe oblężenie. Początkowo napędzał nas strach i naiwne przekonanie, że „strzelać nauczy się w jedno popołudnie”. Dziś, kilka lat po tamtym zrywie, emocje opadły, ale nawyki pozostały. Strzelectwo w Polsce przestało być elitarnym hobby dla wybranych, a stało się stałym elementem krajobrazu społecznego. Polacy zbroją się na potęgę, a statystyki policyjne pękają w szwach.
Pan Piotr ma w domu dwa pistolety i AK47, czyli popularnego „kałasza”.
– Dużo jeżdżę służbowo, również za granicę. Kiedyś pomyślałem, że broń po prostu się przyda dla bezpieczeństwa. Jak już zacząłem strzelać, to wsiąkłem na całego. Kupiłem kałasznikowa – opowiada.
O ile pana Piotra strzelanie od początku pociągało, o tyle jego żony, Małgorzaty, już nie. Jednak i ona regularnie pojawia się na osi strzeleckiej. – Czasy się zmieniły. Nie muszę być snajperem, ale chcę wiedzieć, jak bezpiecznie przeładować, odbezpieczyć i złożyć się do strzału. Broń przestała być w naszym domu tabu – tłumaczy Małgorzata.
Wielki boom i twarde dane: Polacy kupują broń tysiącami
Dyskusje o liberalizacji prawa do broni, które wracają falami w debacie publicznej, znajdują odzwierciedlenie w statystykach. Choć programy rządowe, takie jak głośna swego czasu „strzelnica w każdym powiecie”, nie do końca spełniły pokładane w nich nadzieje, lukę błyskawicznie wypełnił prywatny biznes.
Wzrost zainteresowania widać gołym okiem, gdy porównamy dane z przełomowego momentu (koniec 2021 roku) z trendem wzrostowym, który ugruntował się w kolejnych latach. Liczba sztuk broni w rękach cywilów w Polsce drastycznie wzrosła.
Porównanie struktury pozwoleń na broń w Polsce (dane historyczne i trend rozwojowy)
| Cel wydania pozwolenia | Liczba pozwoleń (stan na koniec 2021 r.) | Liczba egzemplarzy broni (2021 r.) | Status i nowe trendy (Perspektywa połowy lat 20.) |
|---|---|---|---|
| Łowiecki | 132 501 | 356 595 | Stabilny wzrost, tradycyjna baza strzelecka. |
| Sportowy | 45 895 | 123 076 | Największy skok dynamiczny; kluby sportowe przeżywają oblężenie. |
| Kolekcjonerski | 39 529 | 132 982 | Ogromna popularność tzw. „kolekcjonerki” jako najszybszej drogi do własnego arsenału. |
| Ochrona osobista | 31 419 | 35 841 | Spadek znaczenia na rzecz pozwoleń sportowych i kolekcjonerskich. |
| Szkoleniowy i inne | 940 | 6 844 | Eksplozja nowych firm szkoleniowych i prywatnych taktycznych akademii. |
| SUMA (ogólna w kraju) | Ponad 250 tys. osób | 658 379 | Trend: Liczba sztuk broni w Polsce dynamicznie przekroczyła kolejne setki tysięcy egzemplarzy. |
Dla porównania: w 2019 roku w Polsce było 551 tys. sztuk broni, w 2020 – 587 tys., a pod koniec 2021 roku już ponad 658 tys. Kolejne lata to lawinowy wzrost, napędzany ułatwieniami proceduralnymi dla członków służb mundurowych oraz Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT).
Nowe trendy: Kto i jak strzela dzisiaj?
Początkowa panika z 2022 roku, kiedy na strzelnice trafiali ludzie chaotyczni i przerażeni wizją konfliktu, przekształciła się w strzelectwo świadome. Zmieniła się też struktura demograficzna na osiach strzeleckich.
- Kobiety na strzelnicach: Przed laty stanowiły zaledwie ok. 20% klientów. Dziś na zaawansowanych kursach dynamicznych czy medycyny pola walki (TCCC) kobiety stanowią często ponad jedną trzecią uczestników.
- Generacja 40+ nadrabia zaległości: Do głosu doszło pokolenie dzisiejszych czterdziestolatków (roczniki lat 80.). To ludzie, którzy ominęli powszechny pobór do wojska, a w szkołach nie mieli już realnego kontaktu z bronią. Teraz masowo nadrabiają zaległości w ramach tzw. „reaktywnego survivalu”.
- Od tarczy do dynamiki: Mało kto chce już tylko stać i strzelać do papierowego kółka z odległości 25 metrów. Modne stały się szkolenia taktyczne, strzelanie w ruchu, obsługa broni w warunkach stresu oraz tzw. low-light (strzelanie w ciemności z użyciem latarek lub noktowizji).
Edukacja obronna i korporacje pod bronią
To, co w 2022 roku było polityczną zapowiedzią, dziś jest już codziennością. Przedmiot Edukacja dla bezpieczeństwa (EDB) na dobre zakorzenił się w szkołach średnich, zastępując dawne Przysposobienie Obronne. Młodzież uczy się nie tylko teorii, ale też podstaw celowania, bezpiecznego manualu na replikach ASG/broni pneumatycznej oraz pierwszej pomocy przedmedycznej.
W ślad za edukacją poszedł biznes. Szkolenia strzeleckie stały się elementem benefitów pracowniczych lub programów lojalnościowych w wielu państwowych i prywatnych gigantach (m.in. w sektorze energetycznym, leśnym czy pocztowym). Pracownicy sami wnioskują o takie kursy w ramach budowania tzw. odporności cywilnej.
Rynek amunicji: Stabilizacja, ale za duże pieniądze
Wielki boom strzelecki boleśnie zweryfikował łańcuchy dostaw. W szczytowym momencie brakowało wszystkiego – od spłonek po gotowe naboje. Kultowy kaliber 7.62 mm (do kałasznikowa) czy standardowy NATO-wski 5.56 mm / .223 Rem. były towarem deficytowym, nazywanym przez właścicieli strzelnic „Świętym Graalem”.
Dziś sytuacja na rynku amunicji ustabilizowała się pod względem dostępności, jednak ceny na stałe zatrzymały się na wysokim poziomie. Polskie strzelectwo musiało zaakceptować fakt, że bezpieczeństwo i pasja kosztują więcej. Mimo to, chętnych do „wąchania prochu” nie ubywa – Polacy zrozumieli, że umiejętność obsługi broni to we współczesnym świecie po prostu nowa polisa ubezpieczeniowa.


Napisz komentarz
Komentarze