Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 21 stycznia 2026 22:36
Reklama
Reklama

Gdy członek rodziny umiera za granicą. Temat tabu, który dotyka także mieszkańców Gryfina

O sprawach śmierci rzadko rozmawia się przy codziennych rozmowach. To temat odkładany „na później”, omijany, często wypierany. Tymczasem dla wielu mieszkańców Gryfina i okolic staje się on realnym problemem – zwłaszcza w świecie, w którym praca za granicą, emigracja zarobkowa i częste podróże są czymś zupełnie normalnym.
  • 05.01.2026 13:00
Gdy członek rodziny umiera za granicą. Temat tabu, który dotyka także mieszkańców Gryfina

Gdy do zgonu dochodzi poza Polską, rodzina bardzo szybko styka się z pytaniami, na które zwykle nie zna odpowiedzi. Co zrobić dalej? Kto decyduje o sprowadzeniu ciała do kraju? Jak wygląda procedura i ile czasu to zajmuje? Choć rzadko się o tym mówi, są to sytuacje, które regularnie dotyczą także lokalnych społeczności.

O takich sprawach na ogół się nie mówi i trudno się temu dziwić. Małe społeczności, takie jak Gryfino, nie są pod tym względem wyjątkiem. Dopiero gdy śmierć następuje poza granicami kraju, większość rodzin po raz pierwszy styka się z procedurami. To sytuacje, które pojawiają się nagle i wymagają szybkiego odnalezienia się w tych ciężkich realiach – mówi Mirosław Błażejewski z firmy zajmującej się międzynarodowym transportem zwłok.

Procedura, która zaczyna się od decyzji

Pierwszym krokiem jest zawsze decyzja, czy ciało ma zostać sprowadzone do Polski. W praktyce zdecydowana większość rodzin decyduje się na pochówek w kraju. Od tego momentu rozpoczyna się procedura administracyjna, której przebieg zależy zarówno od polskich przepisów, jak i regulacji obowiązujących w państwie, w którym nastąpił zgon.

Choć formalnie to rodzina występuje jako strona w postępowaniu, bardzo często przekazuje ona pełnomocnictwo podmiotowi zajmującemu się organizacją transportu zwłok. Wynika to głównie z konieczności kontaktu z zagranicznymi urzędami oraz różnic w przepisach poszczególnych krajów, które dla rodzin osób zmarłych w zdecydowanej większości przypadków nie są znane.

Dokumenty i zgody – w dużym skrócie

Podstawą całego procesu jest akt zgonu wydany za granicą oraz dokumenty medyczne potwierdzające przyczynę śmierci. Na ich podstawie uruchamiane są kolejne etapy procedury. Jednym z nich jest zgoda właściwego starosty – w przypadku mieszkańców Gryfina decyzję wydaje starosta gryfiński. Dopiero po jej uzyskaniu możliwe jest wystąpienie do konsulatu o wydanie decyzji zezwalającej na transport zwłok do Polski.

W zależności od kraju wymagane są także dodatkowe dokumenty umożliwiające przewóz ciała przez granicę. Choć różnią się nazwą, pełnią tę samą funkcję – potwierdzają, że transport odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Jak wraca się do kraju?

Sposób transportu zależy głównie od odległości. W Europie najczęściej odbywa się on drogą lądową. W przypadku dalszych kierunków, zwłaszcza pozaeuropejskich, wykorzystywany jest transport lotniczy. Zdarza się również, że przewóz łączy kilka form – na przykład transport drogowy z przeprawą promową.

Cały proces trwa zazwyczaj kilka dni, choć w niektórych przypadkach może się wydłużyć. Wiele zależy od sprawności urzędów, kompletności dokumentów oraz przepisów obowiązujących w danym kraju.

Temat trudny, ale obecny.

Choć o takich sprawach rzadko mówi się publicznie, nie oznacza to, że nie istnieją. Śmierć za granicą pozostaje tematem odsuniętym na dalszy plan, często dlatego, że kojarzy się z sytuacjami, o których nikt nie chce myśleć z wyprzedzeniem. Jednocześnie mobilność mieszkańców, praca poza krajem i częste wyjazdy sprawiają, że tego typu zdarzenia pojawiają się także w mniejszych miejscowościach, takich jak Gryfino. Dopiero w momencie zetknięcia się z konkretną sytuacją wiele osób uświadamia sobie, jak rozbudowany jest to proces i jak wiele formalnych decyzji musi zostać podjętych w krótkim czasie. Z tego powodu nawet ogólna wiedza o tym, jak wygląda taka procedura, pozwala lepiej zrozumieć realia, z którymi – prędzej czy później – mogą zmierzyć się także mieszkańcy lokalnej społeczności.

Artykuł sponsorowany


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama